środa, 12 września 2012

Papryka na zimę super przepis

Przepis na ta paprykę mam juz kilka lat i robię tylko taką jest jędrna i pachnąca ,zawsze się udaje pod warunkiem ,że nie przegotuje się słoików podczas pasteryzacji. Przepis jest dla mnie fajny bo nie trzeba robić wszystkiego od razu . Ja robię tak ,że kroję paprykę zasypuję sola odstawiam na noc a rano dodaję resztę składników i wkładam do słoików . Jak mam czas to pasteryzuje od razu ,jak nie to tez nic się nie stanie jak poczeka trochę w słoikach .
5 kg papryki
1 duża główka czosnku jak ktoś lubi to i dwie można dać
8dkg soli
1 szklanka( 250 ml) cukru
1 szklanka (250 ml) octu 10%
1\2 szklanki(250) oleju

Paprykę kroję w kawałki kosteczki około 1cm do 1,5 cm . W dużym wiaderku zasypuje solą i odstawiam na dłużej , najkrócej 4 h . Chodzi o to aby papryka puściła sok . Na fotce widac właśnie taką paprykę z sokiem .


Soku tego nie wylewamy ale dodajemy do papryki cukier, olej ,czosnek obrany i pokrojony w plasterki . Mieszamy to wszystko i odstawiamy np .2 godziny . Potem papryke wraz z wytworzonym sokiem wkładamy do słoików , lepsze takie nie duże jak po dżemie . Pasteryzuje dosłownie 5 -10 minut i potem gorące słoiki stawiam do góry denkiem okrywam grubo kocem i zostawiam do wystygnięcia . pasteryzuje krótko to wtedy papryka zachowuje jędrności , jesli się ją długo gotuje robi się miękką ale może komuś taka właśnie smakuje . bardzo dobry jest czosnek z takiej papryczki . Wszystko razem jest pachnące i smaczne . używam tego do pizzy na kanapki , do sałatek .Ocet można dać słabszy i cukier tez można dać w mniejszej ilości no 3\4 szklanki .




sobota, 8 września 2012

Torby na zakupy

Na prośbę mojej sąsiadki powstały dwie torby na zakupy są mega mocne i pojemne , urok ich to materiał z Ikei . Mam w planach szycie kolejnej pościelki dla mojej ciotecznej wnusi , zielona bardzo się podobała , teraz jest zamówienia na różową . Robię wciąż przetwory na zimę dostałam od znajomej duża siatkę antonówek . Jabłka nie wyglądają pięknie ale jako dżem są nieziemsko pyszne . Wczoraj oczyściłam 5kg papryki zasypałam na noc solą i dziś będę robić zalewę i wkładać do słoików. Mam sprawdzony przepis, robię go od kilku lat i bardzo nam smakuje, podam go w następnym poście . Papryka jest jędrna i chrupiąca, daję ją na kanapki i do sałatki jarzynowej . Planuje jeszcze powidła ze śliwek , myślę ,że nie powinny być drogie w tym roku . Dziękuje czytającym i komentującym osobom za ogromne pozytywne energetyczne doładowania :)) Od razu robi się cieplej na sercu i buzia sam się uśmiecha od tych miłych słów od Was :))



niedziela, 2 września 2012

Bułeczki żółwiki

Już dawno miałam w zakładkach ten pomysł podejrzałam go na blogu "Smaczna Pyza", w sobotę w końcu zebrałam się za wypróbowanie przepisu . W oryginale bułeczki są nadziewane u mnie nie . Ciasto ładnie się formuje i nie klei do stolnicy , jak dla mnie zbyt mało słodkie . Wierzch posmarowałam ubitym białkiem i posypałam cukrem . Podaję link do przepisu .
http://smacznapyza.blogspot.com/2011/07/zowiki.html
Cytuje za blogiem
"składniki:

3 szkl. mąki pszennej t.500 (szkl. poj.220ml)
4 dkg drożdży
1 jajko
50 g masła
1/3 łyżeczki soli
4 łyżki cukru
ok. 200 ml mleka

nadzienie: 25 dkg białego sera twarogowego, użyłam półtłustego
1 żółtko
1 op. cukru waniliowego 16g
szczypta soli
1 łyżka budyniu waniliowego w proszku

2 - 3 suszone żurawiny albo rodzynki na oczka
1 żółtko + 1 łyżeczka mleka do posmarowania przed pieczeniem



sposób przygotowania: drożdże wkruszyłam do kubeczka, dolałam 100 ml lekko podgrzanego mleka, dosypałam 2 łyżki cukru i 2 łyżki mąki - wymieszałam i odstawiłam w ciepłe miejsc na ok. 15 min.. Jajko roztrzepałam z resztą mleka i rozpuszczonym, lekko przestudzonym tłuszczem. Mąkę przesiałam z solą do miski. Wlałam rozczyn i mieszankę z jajkiem, zagniotłam miękkie, ale zwarte ciasto, wyrabiałam dokładnie przez kilka minut. Odłożyłam przykryte ściereczką na ok. 30 min..
Ser zmieliłam, dodałam pozostałe składniki i dokładnie wymieszałam.
Podrośnięte ciasto ponownie zagniotłam. Oderwałam 10 - 12 kawałków wielkości dużego orzecha włoskiego. Każdą z nich rozwałkowałam na placek średnicy 8 - 10 cm, na środek nałożyłam czubatą łyżeczkę masy serowej, zlepiłam dokładnie brzegi zbierając je razem, uformowałam okrągłe bułeczki, ułożyłam luźno na blasze (a raczej dwóch wyłożonych papierem do pieczenia) zlepieniem do dołu. Z reszty ciasta odrywałam nieduże kulki, wielkości dużych orzechów laskowych, z wydłużonym końcem - to będą łepki żółwi - wydłużony koniec trzeba posmarować lekko wodą i podłożyć z jednej strony bułeczki - tułowia. Z drugiej strony w taki sam sposób podłożyłam cienki wałeczek ciasta jako ogonek. Z kawałków ciasta lepiłam podłużne kawałki, płaskie i szerokości kciuka z drugim końcem wąskim na łapki. Szeroki koniec nacięłam w dwóch miejscach ostrym nożem - pazurki - a cienki posmarowałam wodą i podkleiłam pod tułów po dwie sztuki z obu stron. Ostrym, szpiczastym nożykiem zrobiłam dwa nacięcia w główce i wetknęłam w nie kawałki suszonej żurawiny - trzeba wepchnąć dość głęboko żeby rosnące ciasto nie wypchnęło ich. Wierzch tułowia nacięłam lekko na krzyż ostrym nożem - trzeba uważać żeby nie przeciąć całość aż do nadzienia. Całe żółwiki posmarowałam żółtkiem roztrzepanym z mlekiem i blachę wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 170 st.C. Piekłam ok. 20-25 min.. Nie odkładałam żółwików do wyrośnięcia bo tułowia ładnie podrosły zanim dolepiłam wszystkie elementy....ale jeśli w domu nie jest dość ciepło i ciasto wolniej rośnie to można je na chwilę przykryć i odłożyć.

Bułeczki są pyszne, nie za bardzo słodkie - można je zrobić z wytrawnym nadzieniem i wtedy dodać do ciasta tylko 1 łyżeczkę cukru.""



piątek, 31 sierpnia 2012

Jestem Babcią :))

Wczoraj zostałam Babcią co prawdą cioteczną , bo dziecko urodziła córka mojego brata , ale radość jest ogromna . Do końca nie wiadomo było co tam siedzi w brzuszku i miałam problem z wyborem materiału dla dzieciątka . Uszyłam w prezencie komplet pościeli i rożek . Teraz z niecierpliwością czekam na fotki , bo uwielbiam takie maluchy są najsłodsze na świecie :))



sobota, 25 sierpnia 2012

Lato kończy się ...szkoda :(

Tegoroczne lato zapamiętam poprzez pryzmat mojej operacji , miałam plany ,że pomaluje sobie sama ściany w mieszkaniu ale wyszło inaczej . Planowałam rozłożyć w kuchni linoleum które dostałam od sąsiadki , bo wymieniała u siebie . Wykładzina leży w piwnicy . Chciałam pomalować lamperie w łazience ten plan tez nie wypalił . Szkoda było by na pewno dużo przyjemniej mieszkać. na razie przesuwanie mebli i noszenie ciężkich rzeczy nie wchodzi w rachubę odłożę swoje plany na jakiś czas , może jesień będzie ciepła i łagodna to uda mi się choć lamperie w łazience pomalować . W tym tygodniu był inspektor budowlany , porobił fotki spękań w budynku i ma robić ekspertyzę . Czekam na to , bo ciągle z niepokojem patrzę na rysy i spękania na ścianach . nie udało mi się w tym roku zrobić truskawek , ale za to na mojej kuchni ciągle perkocze gar z dżemem z jabłek . Były juz papierówki a teraz przerabiam antonówki . Planuję tez zrobić paprykę na zimę . Dzieci cieszą się z powrotu do szkoły , kiedy patrzę na nich ,że są już tacy duzi ciągle zastanawiam się kiedy ten czas tak szybko przeminął .

czwartek, 16 sierpnia 2012

Powrót do szycia i porcelana z Limoges :))

Zajrzałam wczoraj do mojego ulubionego komisu gdzie czasami można trafić prawdziwe perełki , no i był to strzał w 10 bo kupiłam z 5 zł dwa talerzyki i maleńki dzbanuszek a wszytko z przepięknej porcelany z Limoges :)) Od dziś mogę podjadać sobie ciasteczka z tej ekskluzywnej porcelany . Uwielbiam takie pojedyńcze talerzyki , mam już zbór kilku i zawsze każdy z nich bardzo mnie cieszy . Wszystkie udało mi się upolować w jednym komisie .







Czuję się już na tyle dobrze ,że z radością znów mogę siedzieć przy maszynie i szyć . Uszyłam 4 torby na zakupy( dwie już cieszą sąsiadkę ), duża kosmetyczkę na przydasie szyciowe , mała kosmetyczkę w czaszki dla córki .


Dostałam tez pismo z Urzędu Miasta w sprawie pękających ścian ma być zrobiona ekspertyza nadzoru Budowlanego . Wtedy podejmą jakieś decyzje w sprawie remontu na razie mur pęka dalej pod deszczach w nowym miejscu odleciał tynk . Mam nadzieje ,że inspektor przyjdzie zanim kamienica całkiem się rozpadnie !!!

niedziela, 12 sierpnia 2012

"Piszczącące sianko "

Moja średnia córka uwielbia zwierzęta , zakupiła sobie jakiś czas temu ze swoich oszczędności chomika miał być chłopczyk i nazwała go Maniek . Po pewnym czasie doszła do wniosku ,że Mańkowki samemu smutno w klatce i kupiłam mu kolegę do zabawy . Chomiki bawiły się i owszem ale do czasu bo potem zaczęły się gryźć i trzeba było je rozdzielić . Jak wróciłam po operacji do domu na 2 dzień w nocy moje dziecko budzi mnie i mówi tak " Mamo boję się bo u Mańka w klatce "piszczy sianko " . Ja zbudzona ze snu pomyślałam ,że pewnie coś się jej przyśniło . Przytuliłam ja posłuchałyśmy ale nic nie piszczało . Na drugi dzień ku mojemu największemu zdziwieniu okazało się ,że rzeczywiście " Sianko Piszczy ""!!!!Maniek okazał się dziewczynką i po zabawie z kolegą urodził maleńkie chomisie . Czekałyśmy z niecierpliwością na to kiedy je pierwszy raz zobaczymy i wczoraj cierpliwość została nagrodzona . Maleństwa niepewnym krokiem na cudnych maleńkich łapkach zaczęły wyłaniać się z gniazda, mają może ze 2cm długości i są absolutnie cudne :) . Wydaje mi się ,że jest ich 3 ale nie jestem tego pewna na 100% .

czwartek, 9 sierpnia 2012

jest Ok :))

Miałam awarię internetu , ale już jestem i mogę napisać o dobrych rzeczach . Najważniejsza to ta ,że mam już wyniki histopatologiczne i nie ma tam nic złego , potwierdzają tylko ropny stan zapalny, uf kamień spadł mi z serca :) rana pooperacyjna goi się w końcu prawidłowo , stan zapalny dzięki okładom z rywanolu ustąpił , a przetoki przez które wciąż się coś sączyło zagoiły się i zamknęły . Dzięki temu mogę już w miarę normalnie chodzić i swobodnie siedzieć na krześle . Jak to człowiekowi mało do szczęścia potrzeba !!Udało mi się zakupić 13 kg ogórków do kiszenia , dzieci pomogły przynieść je z targu , dziewczynki pomyły ogórki napełniły nimi butelki po mleku ( tak jak w zeszłym roku kiszę w plastikowych butelkach po mleku )dodały koper i czosnek a ja przygotowałam zalewę i zalałam gotowe ogórki . bardzo się cieszę z tych ogórków bo potem w zimie to podstawa do kanapek i ukochanej ogórkowej moich dzieci .
Wymyśliłam tez jak zrobić naturalny aromat zapachowy u mnie cytrynowy ale identycznie można zrobić z pomarańczy , Zastosowanie takiego aromatu jest duże do ciast naleśników deserów czy aromatyzowaniu herbaty lub kompotów owocowych .
Cytrynę przede wszystkim trzeba namoczyć we wrzącej wodzie i dokładnie umyć szczoteczką i mydłem , dlatego ,żeby usunąć substancje chemiczne które konserwują owoc przed zepsuciem . Potem ścieramy na tartce na najdrobniejszych oczkach tylko żółtą skórkę . staramy się zrobić to dokładnie bo biała część pod spodem jest gorzka . Do utartej skórki z jednej cytryny dodajemy dwie łyżki cukru i 100ml wody .

Teraz stawiamy na mały ogień i gotujemy kilka minut , potem zostawiamy syrop do stygnięcia , odcedzamy przez najdrobniejsze sitko i takie syrop wlewamy do słoiczka . Można go przechowywać w lodówce , ma piękny cytrynowy zapach i żółty kolor .Tak samo robimy zapach pomarańczowy .Dodajemy do potrawy niewielką ilość takiego syropu .

piątek, 3 sierpnia 2012

Co dzień to lepiej .

Rana pooperacyjna zaczęła się w końcu goić , stan zapalny powoli ustępuje . Robię wciąż okłady z rywanolu . Siły powoli wracają , wraz z ustępowaniem stanu zapalnego lepiej jest mi chodzić . Na razie sił brak i chodzę jak 100 letnia staruszka , ale nie od razu Kraków zbudowano . Dobrze ,że mieszkam w centrum miasta to wszędzie jest blisko , zakupy robią dzieci . A ja jestem już na tyle sprawna ,że udaje mi się ugotować coś do zjedzenia . dzieci bardzo się cieszą ,że jestem w domu wciąż przytulaja się do mnie . Miałam być na badaniach w Klinice w Lublinie ale na razie jest to niemożliwe . Być może we wrześniu będę mogła tam pojechać . Zobaczcie jakie słodkie Laurki dostałam :))


niedziela, 29 lipca 2012

Operacja ciąg dalszy

Niestety nadal czuję się kiepsko . Wczoraj sąsiadka zawiozła mnie do szpitala . Na ginekologi przyjął mnie lekarz , bo rana po operacji zaczyna się paskudzić . W dolnej części wytworzył się stan zapalny . Dostałam rywanol do okładów i przykazanie natychmiastowego powrotu w razie gorączki czy większej bolesności brzucha . Dziś trochę chodzę po mieszkaniu , trochę leże . Miałam dać fotkę rany pooperacyjnej ale jest to zbyt drastyczny widok , nie był to za dobry pomysł . Muszę pochwalić lekarzy i personel pielęgniarski ze swojego szpitala . Pomimo iż od początku wszyscy wiedzieli ,że mam HCV ,nie było z tego powodu żadnych problemów . Ja zawsze mówię o chorobie , uważam ,że powinnam chronić innych ludzi przed możliwością zarażenia się ode mnie . W szpitalu miałam bardzo dobra opiekę i jestem bardzo wdzięczna lekarzom i pielęgniarkom za uratowanie mi życia i opiekę . Po raz kolejny mogłam się przekonać jak życie może się zmienić w przeciągu kilku godzin . W szpitalu modliłam się i prosiłam Boga aby pozwolił mi zostać z moimi dziećmi . W takich chwilach tylko o tym myślałam , tylko o nich .

piątek, 27 lipca 2012

Operacja


Tak jak pisałam w piątkowym poście męczyła mnie gorączka , w sobotę nadal leżałam w łóżku łykałam ibuprom i zastanawiałam się co mi jest . W niedziele rano zbudziłam się z językiem tak napuchniętym ,że mówienie ba nawet połknięcie łyka wody było prawie niemożliwe . Resztką sił dowlokłam się na pogotowie . Lekarz nawet nie raczył mnie zbadać zajrzał w gardło i uczonym tonem oznajmił " To na pewno angina " "ale Pani Doktór mnie nie boli gardło !!" " Nic nie szkodzi ."
Dostałam antybiotyk , oczywiście lekarz nie raczył zaznaczyć ,że mam prawo do zniżki i w aptece musiałam zapłacić 60zl , ale nie miałam już siły wracać tam z powrotem .
Cała niedziele leżałam w łóżku z gorączką do 38 , robiłam sobie zimne okłady na brzuch bo miałam wrażenie ,że w środku płonie ognisko . Myślałam ,że jak dotrwam do poniedziałku to pójdę do ginekologa . Już wtedy świtało mi ,że być może to nie angina tylko jakiś problem z torbielami na jajniku . Niestety w poniedziałek jak zbudziłam się o 6 rano ból brzucha był tak silny ,że nie mogłam prawie oddychać . Zbudziłam dzieci i zadzwoniłam po pogotowie oraz do mamy aby przyszła do dzieci .
W szpitalu skierowali mnie na ginekologie , ja sama sugerowałam problemy z torbielem . Na oddziale , poszło już szybko badania bardzo bolesne , USG pokazał płyn w jamie brzusznej i zmieniony jajnik . Gorączka podskoczyła do 40,6 stopni dreszcze miałam takie ,że mało języka sobie nie odgryzłam . Lekarz powiedział ,że to początek sepsy i ruch się zrobił jak na filmie . O 13,30 leżałam już na stole operacyjnym . Zabieg trwał dwie i pół godziny , jak się zbudziłam to czułam przejmujący ból do wole brzucha . Operacja tak jak mówił lekarz zrobiona była w ostatniej chwili , stan zapalny objął już jelita i w środku było dużo ropy . Winowajcą tego był prawdopodobnie torbiel na jajniku . Za 3 tygodnie będą wyniki histopatologii. Jestem już w domu , ale ran po operacji goi się kiepsko , są dwie przetoki przez które wciąż leci coś ze środka , a część szwu jest czerwona i obrzęknięta . Ciężko mi chodzić , siedzieć , leżeć . Po operacji miałam podawane 3 antybiotyki na raz , aby opanować zakażenie w środku . Szew na brzuchu zaczyna się od pępka a kończy na samym dole , nie mogę się na niego patrzeć bo robi mi się słabo a muszę bo opatrunki zmieniam sobie sama . Dzieci przeszły przyśpieszony kurs życia , a ja cieszę się ,że żyje . To na razie tyle zmykam do łóżka leżeć .Dziękuje za miale i życzliwe komentarze cieszę się ,że mam tyle osób , którym mój los nie jest obojętny .

wtorek, 24 lipca 2012

jestem w domu

dziś wróciłam ze szpitala , miałam operacje , napisze więcej jak dam radę usiąść przy kompie .Przepraszam za brak kontaktu . Odpiszę na maile sukcesywnie .

piątek, 13 lipca 2012

Budowalny problem

Wczoraj przyszedł Przedstawiciel TBS , porobił fotki . Byliśmy w piwnicy oglądać strop tam tez stan ich bardzo się pogorszył . Myślę ,że duży wpływ na ten stan ma to ,że paczki i listy na pocztę dostarcza od kilku miesięcy bardzo duży tir . Dwa razy dziennie kiedy wjeżdża na plac pocztowy ( jest to kamienica obok ) to cały dom drży jak w czasie trzęsienia ziemi . Kiedy pierwszy raz to się zdarzyło wybiegłam przestraszona na ulice bo myślałam ,że to trzęsienie ziemi . TBS bardzo dobrze zarządza kamienica i opiekuje się wszystkim , nie ma potrzeby zawiadamiania żadnych mediów . Teraz czekamy na fachowca budowlanego , który oceni zakres prac . Z nie budowlanych wieści to wczoraj cały dzień męczyła mnie gorączka, wieczorem grubo ponad 38 stopni . Dziwne to dla mnie bo oprócz gorączki nie mam żadnych innych objawów . Zobaczy co się z tego wykluje .

czwartek, 12 lipca 2012

Budowalny problem

Wczoraj odpadł mi ze ściany w kuchni duży kawałek tynku , akurat siedziałam szyjąc dla dziecka sukienkę . Przestraszyłam się tak ,że aż nie mogłam zasnąć , ciągle nasłuchiwałam czy coś dalej się nie dzieje . Jeszcze w maju zgłaszałam do TBS ,że po zimie zapadł się teren pod moim kuchennym oknem , na ścianie pogłębiły się rysy, a w piwnicy po prostu ściana się rozpada . Problem jest w tym ,że woda deszczowa nie odpływa rynnami tylko leci po ścianie jedną wielką struga wprost do okienka piwnicznego wprost pod moją kuchnię . TBS odpowiedział mi wtedy ,że to zabezpieczą , ale nic się nie zmieniło . W dziurze która powstała widać jak pęknięta jest ściana nośna kamienicy . Zgłosiłam rano w Urzędzie Miasta ,teraz czekam na to co dalej . Może w końcu ktoś podejmie jakoś decyzje zanim dojdzie do jakiegoś nieszczęścia .


wtorek, 10 lipca 2012

Pled z bluz dresowych .

Skończyłam dziś szyć pled do którego uszycia wykorzystałam kawałki materiału dresowego , można w ten sposób zutylizować różne bluzy za małe lub z plamami . Mój pled jest w tonacji czarno białej plecy ma z bawełny 100% , w środku jest ocieplina . Kto szyje patchworki ten od razu zobaczy wszystkie błędy które popełniłam . Ciężko jest uszyć coś większego kiedy cały mój warsztat pracy to kawałek stołu kuchennego . Najtrudniej było mi pikować spodni materiał nie wyszedł mi idealnie w wielu miejscach pomarszczył się . Człowiek uczy się na błędach przy następnej pracy będę wiedziała już jak szyć aby temu zapobiec . Teraz mam więcej czasu na szycie , bo niestety nie przedłużyli mi umowy zlecenia w banku .Na razie nie mam pracy ale jestem dobrej myśli ,że wkrótce coś znajdę .

poniedziałek, 9 lipca 2012

Kakao z pianką

dzieci zobaczyły w reklamie tv napój z bita śmietaną i kostkami lodu bardzo im się spodobał taki pomysł i obiecałam ,że zrobię im coś podobnego . Napój na fotce składa się z mleka i kakao, kostek lodu i bitej śmietany . Na reklamie do dekoracji używana była gotowa bita śmietana , ale ja wykorzystałam zwykła śnieżkę ubitą na wodzie . Ubita śmietanę przełożyłam do szprycy do dekoracji tortów i tak przyozdobiłam wierzch napoju . Po śmietanie posypałam trochę kakao. Dzieci zgodnie orzekły ,że takie same jak na reklamie :)) Niby nic mała rzecz a cieszy :)

niedziela, 8 lipca 2012

Queen - These are the days of our lives

Zupa krem z cukini.

Robiłam tą zupę bez przekonania czy wyjdzie dobra ale na forum tak była chwalona ,że postanowiłam zaryzykować . Z cukinii to najbardziej lubię leczo a od dziś tą wspaniałą przepyszna zupę . Robi się ja bardzo szybko i uważam ,że może być podana nawet na wykwintny obiad . Zachęcam do wypróbowania tej pysznej zupy , na zachęte fotki i przepis ze strony na GW .
http://fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,100195211,101320711,0,2.html?v=2
"Cukiniowa zupa-krem z pieczarkami
edysia79 13.09.09, 09:48 zarchiwizowany
Składniki:
- 150 g pieczarek
- 2 ząbki czosnku
- 1 cebula
- 700 g cukinii
- 400 ml bulionu warzywnego
- listek laurowy
- sok z cytryny
- 150 g topionego serka śmietankowego

Pieczarki oczyścić, pokroić w plasterki i usmażyć na oleju. Zdjąć z patelni i
odłożyć.
Na tłuszczu pozostałym ze smażenia grzybów podsmażyć posiekane ząbki czosnku i
pokrojoną w kostkę cebulę. Przełożyć do garnka, wrzucić obraną i pokrojoną w
kostkę cukinię i kilka plasterków pieczarek. Całość zalać bulionem dolewając
jeszcze 200 ml wody. Wcisnąć trochę soku z cytryny. Włożyć listek laurowy,
doprawić i gotować 15 minut. Wyjąć listek i zmiksować.

Dodać pokrojony serek i trzymając zupę na małym ogniu mieszać aż serek się
rozpuści.

Przed podaniem posypać odłożonymi pieczarkami. Wspaniale smakuje podana z
grzankami. "

sobota, 7 lipca 2012

Sukienka niebieska

Skończyłam dziś szyć swoją pierwszą w życiu sukienkę na podszewce z tyłu zapinaną na kryty zamek . jestem zadowolona bo wyszła mi ładnie a córka też zadowolona , będę szyła jeszcze jedną taką sukienkę dla drugiej córci . Będą ładnie razem wyglądać :)) Taka sukienka w sklepie kosztuje około 100zł , a mnie wyniosła 15zł bo materiał już dawno kupiłam w ciuszku .



Formę na sukienkę zrobiłam z inne sukienki .

Na prośbę sukienka na właścicielce :))