środa, 4 września 2013

Gotować każdy może -pączusie w 30 minut

Potrzebujemy jeden mały jogurt naturalny lub mała śmietanę ( 250 ml) do tego jedno jajo , łyżka czubata cukru , łyżeczka płaska sody , szczypta soli . Miksujemy, można tez zamieszać wszytko widelcem mikser nie jest konieczny.

 Wsypujemy 2 szklanki mąki mieszamy łyżką aż się połączy.

 Zagniatamy ciasto , nie może być zbyt gęste bo wtedy pączki są dość twarde , jak będzie za luźne to będzie się kleić do stolnicy a paczki będą potem nasiąkać tłuszczem podczas smażenia . Ciasto ma być bardziej miękkie niż na pierogi .

 Wałkujemy na stolnicy na grubość około 1cm . ja wycinałam kółka przykrywką od dezodorantu :))) bo kieliszków w moim domu nie ma .

 tyle wyszło

 Rozgrzewamy powoli tłuszcz i na niedużym ogniu smażymy z obu stron na rumiano.

 tak wyglądają w przekroju

 
czekamy, jak wystygną posypujemy cukrem pudrem.
wyszło tego całkiem sporo :)) smacznego.
  nie polecam jeść na gorąco ,bo czuć wtedy posmak sody . najlepsze są jak wystygną.

czwartek, 29 sierpnia 2013

Dla Dennisa:)






Uszyłam dla mojego bratanka kapę do zabaw samochodzikami i poduszeczkę ,mam nadzieję ,że je polubi.Z nowości u mnie to zakupiłam sobie kwas foliowy i Ascofer i moje samopoczucie poprawiło sie znacznie .We wrzesniu zrobię znów badania ,ale dziś już wiem ,że na pewno jest lepiej  .Kończy się lato czas do  szkoły , mamy już prawie  wszystko brakuje jeszcze kilu podręczników ale i te myślę ,że uda się kupić na początku września .

czwartek, 15 sierpnia 2013

Wakacje się kończą ...

Noce juz są chłodniejsze , po fali upałów przyjemnie jest w te chłodniejsze dni . Mieszkamy sobie  spokojnie , cieszymy się każdego dnia z nowego mieszkania . Do urządzenia i zrobienia w mieszkaniu zostało jeszcze dużo . Boleję też nad tym ,że popsuła mi  się pralka .jeszcze na starym mieszkaniu . oddałam ją do naprawy jednak był uszkodzony panel sterujący i nie było mozliwości wymiany ,ponieważ był to model pralki z lat 90  i po prostu był nie osiągalny . Od tego czasu piorę ręcznie,pomagają mi dziewczynki .teraz w lecie z suszeniem to nie problem . Z czasem może się to zmieni . Niestety  nie ma mozliwości mojego pobytu w klinice w sierpniu , niestety brak miejsc . Może we wrześniu . Byłam tez ostatnio u neurologa ,bo problemy z kręgosłupem szyjnym nasiliły się i mam problemy z rękami .Drętwieją mi i wypadają rzeczy do tego ciagle boli mnie głowa szyją . Dostałam skierowanie na tomograf ,zobaczymy co wyniknie z tego badania . Robiłam też ostatnio kontrolne badania z krwi ,próby watrobowe po odstawieniu hormonów poprawiły się trochę .okazało się tez z morfologii ,że mam anemie . W sumie to nawet to mnie nie zdziwiło , bo ostatnio rzeczywiście  kiepsko wygladam i  czuję się tez nie najlepiej . Od dłuższego czasu nie jestem mięsa , jakoś odrzuciło mnie , po prostu robi mi się  niedobrze ,szczególnie  na widok kurczaka .Trzeba będzie chyba brać jakieś leki  na to . Nie wiem jak to jest  bo anemie mam pierwszy raz w życiu . Na blogu piszę teraz mniej , więcej na Fb jeśli ktoś ma tam konto zapraszam do  zaglądania .Na fb jestem pod swoim imieniem i nazwiskiem ,jak ktoś chce to proszę napisać na maila podam namiary . Bloga będe nadal prowadzić .

sobota, 10 sierpnia 2013

Lody bez jajek,szybkie tanie i genialne !!!!!

 Tytuł: Lody bez jajek,szybkie tanie i genialne !!!!!

piątek, 2 sierpnia 2013

Jajka w sosie koperkowym


Danie obiadowe z historią w tle . Kiedy byłam małą dziewczynką lato kojarzyło mi się właśnie z takim obiadem . Moja mama kiedyś często je w lecie gotowała . Koperek i młode ziemniaczki były z własnego ogrodu , jajka od własnych kur . Pamiętam jak pachniało koperkiem to znaczyło ,że przyszło lato :)dziś u mnie echo tamtych letnich dni .Sos koperkowy robi się banalnie łatwo i szybko . Jedną łyżkę masła (koniecznie ,żadne tam margaryny !),rozpuszczamy na małym ogniu , dodajemy jedną łyżkę mąki i mieszamy .Podsmażamy 2-3 minuty ale żeby nie nabrała koloru .Zdejmujemy z ognia , dodajemy 1 szklankę płynu( rosołu , wody z rozpuszczoną połową kostki bulionowej ,lub mleka ). Teraz trzeba szybko i energicznie rozmieszać trzepaczką ,zapobiegnie to tworzeniu grudek w sosie . Teraz dopiero stawiamy z powrotem na ogień i gotujemy na małym ogniu mieszając aby sos,się nie przylepił do dnia i nie przepalił . Zdejmujemy z ognia , dodajemy krojony koperek koniecznie świeży lub mrożony .I sos gotowy , wkładamy do niego jajka na twardo . Jajka najlepiej podgrzewać w sosie w całości , kroić dopiero na talerzu, bo wypadną żółtka . U mnie sos podałam z młodymi ziemniakami i pomidorem .

poniedziałek, 29 lipca 2013

QAL Forest END :)

Dziś udało mi się  skończyć  moja prace na QAl Forest , jak wyszło sami zobaczcie . bloki do niej szyłam cała zimę i wiosnę . Teraz połączyłam wszytko w całość .




Forest QAL 
 



niedziela, 28 lipca 2013

Lato na nowym

Lipiec zbliża się ,już ku końcowi . Nowe mieszkanie okazuje się być dużo bardziej nasłonecznione niż poprzednie , od strony ulicy powiesiłam podwójne zasłony ,bo po południu słońce grzeje niemiłosiernie . Powoli organizuje sobie ,życie na nowym .Wciąż jednak czuję się obco w tym mieszkaniu . Jak patrzę na niego i jakie jest piękne ,aż czuję lęk ,że to nie może być prawda . Niestety ,dźwiganie rzeczy odbiło się na moim samopoczuciu ,kręgosłup szczególnie ten w okolicy szyi,daje popalić .Kiedy już nie mogę wytrzymać robię sobie zastrzyk .Myslę o wizycie u neurologa ,bo mam problemy z rękami. Po pierwsze cierpną mi , mam mniejszą sprawność ,często wypadają mi przedmioty . To takie uczucie ,że wydaje się w myślach rozkaz rękom ,ale one nie do końca robią to co ja im każe . Czekam też na powrót mojej lekarki z urlopu ,to wyjaśni się wtedy mój pobyt w Klinice Chorób Zakaźnych . Pamiętacie jak w zimie szyłam takie obrazki ze zwierzętami i lasem teraz zszywam je w jedną całość i zgłoszę do konkursu .
Chcę tez się pochwalić pięknymi wyrobami mojej córki .








piątek, 12 lipca 2013

Na nowym :))

Przeprowadzka zajęła mi 8 dni , na koniec byłam już tak zmęczona ,że bolała mnie każda część ciała , każdy mięsień . Do noszenia rzeczy wynajęłam dwóch panów . Przeprowadzka była okazją do zredukowania ilości ubrań . Pakowałam je w worki i przekazałam Caritasu. Meble pokojowe zdecydowałam ,że przeznaczę do spalenia , były tak spleśniałe i zagrzybione ,że nie było sensu ich zabierać . Kuchenne meble po gruntownym wymyciu i wyczyszczeniu ,ustawiłam w kuchni .Klucze juz od starego zdane , było mi żal rozstawać się z tamtym mieszkaniem ,byłam tam bardzo szczęśliwa . Pierwszy raz w życiu poczułam jak to jest mieć własny dom , pomimo niedogodności ciepło wspominam czas tam spędzony.Nie umiem się przyzwyczaić do nowych kątów ,wciąż mam wrażenie ,że jestem u kogoś w gościach :))Powoli układam sobie rzeczy , rozpakowuje worki . Na razie ubrania muszą być w kartonowych pudłach z braku szafy i półek, z czasem coś się zmieni . Na razie priorytetem jest zgromadzenie funduszy na zakup kuchni węglowej . Mieszkanie bowiem jest tylko w połowie ogrzewane widać na fotkach ,że stoi tam tylko jeden piec kaflowy .To za mało do ogrzania całej powierzchni . Wymarzyłam sobie kuchnię węglowa z piekarnikiem aby móc piec przy okazji ogrzewania mieszkania . Chciałabym też aby kuchnia ogrzewała wodę do mycia . Teraz sa takie przenośne wielofunkcyjne kuchnie .Kiedyś za poprzedniego lokatora była w tym mieszkaniu  kuchnią weglowa widać na jednej z fotografii wnękę po niej ,jest więc dojście do ciagu kominowego . TBS  obiecał ,że zainstalują mi ją za darmo . Na przeprowadzkę wydałam wszystkie pieniądze odłożone na opał, zapłaciłam poprzedniej lokatorce za wszystkie wykładziny z linoleum w całym mieszkaniu i za ścianki  działowe . Zrobiła je bowiem sama ze swoich materiałów ,zależało mi na tym, aby zostały w mieszkaniu .Kupiłam też od niej karnisze i antenę TV na dachu . Dogadałyśmy się tak ,że dałam jej część sumy resztę spłacę w ratach co miesiąc. Dziękuje  Wszystkim za wspaniałe pełne życzliwości komentarze po moim info o mieszkaniu , bardzo ale to bardzo się z nich cieszyłam .To wspaniałe mieć wokół siebie tyle życzliwych osób . Jestem bardzo zaskoczona ,że aż  tyle ich było . Dziękuje :))Z mieszkania bardzo cieszą się dzieci . Każde z nich dostało część mieszkania tylko dla siebie ,dziewczynki mają pokój do spółki ,a syn osobno . Wszyscy jesteśmy szczęśliwi i cieszymy się jak nie wiem co . Większa przestrzeń jest ważna dla psychiki , każdy z nas potrzebuje choć minimalnej powierzchni tylko  dla siebie . Ja też mam miejsce na szycie, nie będę już rozkładać deski do prasowania a na niej kartonu ze styropianu, aby skroić tkaniny . Nowe miejsce jest pełne światła i na pewno uszyję tam różne piękne rzeczy .Jestem tak bardzo szczęśliwa ,że aż boję się , że to wszystko jest tylko snem :)))

poniedziałek, 24 czerwca 2013

środa, 19 czerwca 2013

Jeszcze nic nie wiem

Pewnie czekacie na wiadomośc jak to z mieszkaniem , ale sama jeszcze nie wiem , termin komisji uległ zmianie i odbędzie się po niedzieli . Czekam na to z niecierpliwością i nadzieją w sercu na zmianę naszego życia . Od kilku dni borykam się z silnym bólem zęba . Początkowo liczyłam ,ze samo przejdzie ,ale bol nasilał się z dnia na dzień . Poszłam do mojego dentysty i okazało się ,że pod plombą zrobił się stan zapalny . Rozwiercił mi zęba ,i teraz czekamy na to czy uda się opanować zakażenie , być może potrzebny będzie antybiotyk . dziś na wizycie dowiem się tego . Dentysta przy moim HCV to nie jest taka prosta sprawa , lekarze stomatolodzy boją się nas jak ognia . Wystarczy ,że niedokładnie wystarylizuje narzędzia i może zarazić kogoś innego . Ja kiedy się już dowiedziałam o swojej chorobie ,chodziłam w swoim miasteczku od gabinetu do gabinetu i uczciwie przyznawałam się do choroby ,wszyscy mi odmawiali . Mówili ,że trzeba szukać specjalistycznych gabinetów dla osób takich jak ja czyli chorych . W końcu trafiłam na gabinet obecnego stomatologa i lekarz na moje pytanie o lecznie z HCV powiedział tak "Ja proszę Pani do każdego pacjenta podchodzę tak jak do potencjalnego chorego .Ludzie często nie wiedzą o swojej chorobie . Nie jest to dla mnie żadnym problemem Pani choroba , bo ja mam wysokie standarty higieniczne w trosce o moich pacjentów" Normalnie anioł prawda ?? Na dodatek przyjmuje na kasę chorych , gabinet ma o rzut beretem od mojego domu ,no i wyleczył mnie z lęku przed dentystami . Wyleczył mi wszystko co bylo do wyleczenia i okazało się ,że pobyt u dentysty wcale nie musi się wiązać z bólem . Bardzo cenię go i ciesze się ,że jest moim stomatologiem ,każdy chory na HCV zrozumie jaki to skarb . Dziś niestety cierpię , twarz mi spuchła i jakoś mam przeczucie ,że tego zęba nie da się już uratować . Boli mnie nawet ucho :( Ostanie badania watroby pokazują ,że kiepsko znosi leczenie hormonami . Od czasu operacji przyjmuje hormony kobiece , przy okazji przybylo kilka dodatkowych kilogramów z tego powodu . Dzięki plastrom jednak udało się opanować nadciśnienie jakie pojawiło się po mojej zeszłorocznej operacji ,no i samopoczucie jest nie porówywalnie lepsze na plastrach . Szkoda mi będzie je odstawić, ale Alaty(czyli próby watrobowe ) zbliżają się już do setki i zaczyna się robić niebezpiecznie . W wakacje planuje pobyt w Klinice Chorób Zakaźnych w Lublinie na dokładne badania , termin będę ustalać z moim lekarzem prowadzącym .

wtorek, 11 czerwca 2013

Dużo o wszystkim

Dawno nie pisałam na blogu , wciąz jest coś pilniejszego do zrobienia . Dziś będzie więcej w jednym poście . Najważniejsze  jest to ,że pojawiła się szansa na większe mieszkanie w przyszłym tygodniu będę już wiedziała czy zamienię 32metry na więcej , trzymajcie kciuki oby się udało , akurat byłby super prezent na moje urodziny (22 czerwca ).Po drugie Najmłodsza córka brała udział w konkursie  matematycznym i wraz z kolegą z klasy odbiera dziś u burmistrza nagrody dla laureata . W piątek była wraz z drużyną na zawodach piłkarskich i wygrali klasyfikacjie wojewódzkie . piszą o tym w gazetach i nawet w TV regionalnej byli . Myslę,że zwycięstwo jest w dużej mierze jej zasługą bo stała na bramce i bardzo dobrze broniła .
Poza tym jak już ją chwalę to ona sama szyje na maszynie , ostanio  uszyła torby na zakupy , prawie sama ja tylko pomogłam skroić i pospinałam szpilkami .
Nie ukrywam ,że jestem bardzo z niej dumna :))



Poza tym uszyłam fajny przydaś który mieści w sobie kredki dziecinne drobiazgi i blok . Blok zakłada się na gumki i można go wyjmować . Przydaś jest na sprzedaż jesli komuś się spodoba proszę o kontakt :)


Poduszka w gwiazdki

Poduszka uszyta już jakiś czas temu ale dopiero dziś doczekała się prezentacji ,tkanina w gwiazdki pochodzi ze sklepu
handmade.mybeehouse.pl
Polecam serdecznie mają cudne tkaniny i atrakcyjne ceny .
Tył poduszki uszyty jest z dresowej dzianiny miękkiej i bardzo dobrej gatunkowo nie farbuje ani nie zbija się w kulki .


sobota, 25 maja 2013

Fern Flower {Forest QAL} Kwiat Paproci

Wczoraj ukończyłam kolejny blok  w zabawie patchworkowej jest to kwiat Paproci . Czytając legendę o nim po raz kolejny zrozumiałam  co tak na prawdę najważniejsze jest  w życiu . Pamiętajmy o tym w pogoni za dostatkiem i dobrobytem . Dziś dzień mamy niech żadna nie będzie dziś smutna .
Legenda o Kwiecie Paproci

Pewnego razu Jacuś, który zawsze musiał postawić na swoim, usłyszał od starej Niemczychy o cudownym kwiecie i postanowił go zdobyć za wszelką cenę. Z utęsknieniem więc czekał Sobótki. Wreszcie nadeszła upragniona noc Świętego Jana. Gdy młodzież zabawiałasię przy ognisku, Jacek udał się w głąb lasu. Przedarł się szczęśliwie przez chaszcze i powalone drzewa, przebył zaczarowane moczary i już miał sięgnąć po kwiat, gdy wtem kogut zapiał, chłopiec stracił przytomność i ocknął się w swej chacie na pościeli. Chłopiec nie przyznał się do celu swej wyprawy w las i postanowił spróbować w następnym roku.
Tym razem droga była niesłychanie długa i choć paproci coraz więcej i rosły coraz wyżej, kwiatu nigdzie nie mógł dostrzec. W końcu zauważył ...pięć listków złotych dokoła, a w środku oko obraca się jak młyn... Niestety, znowu kury zapiały i wszystko znikło.
Jacek jednak nie zrezygnował. Do trzech razy sztuka – pomyślał sobie i przez cały następny rok myślał jakby kwiat zdobyć. I rzeczywiście, za trzecim razem udało się. Las wyglądał zwyczajnie, a niepozorny kwiatek chłopiec ledwie zauważył, ale zaraz zerwał go, chociaż piekł jak ogień. Chwilę później dowiedział się, że swoim szczęściem nie może z nikim się podzielić. Nie zwrócił na to uwagi...
Marzył mu się pałac, służba i wielkie państwo. Jego marzenie zostało natychmiast spełnione. Otaczał go przepych, ale nigdzie nie mógł dopatrzyć się znajomej okolicy. Ciekaw był, gdzie się ona podziała. Żył tak przez dwa lata. Miał wszystko, czego dusza zapragnie. W końcu zaczęła męczyć go bezczynność, zatęsknił za rodziną. Wsiadł do powozu i ruszył do rodzinnej wioski. Rozrzewnił się na widok znajomych stron. Chciał przywitać się z matką, ale ona go nie poznała. Wytknęła „jaśnie panu" egoizm, który nie był cechą jej syna. Jacek chciał sypnąć złotem, wspomóc rodziców, ale bał się wszystko utracić, więc odjechał, nie powiedziawszy ani słowa.
Znowu znalazł się w swoim raju, ale nie czuł się szczęśliwy. Męczyły go wyrzuty sumienia. Po roku znowu pojechał do swojej wsi. Okazało się, że matka leży chora, a ojciec zmarł. Znowu chciał jej pomóc finansowo, ale strach przed utratą własnego szczęścia zwyciężył.
Wrócił do swego pałacu, ale nie mógł zaznać spokoju, mimo ciągłych zabaw, hulanek, polowań... Zmizerniał i męczył się w swoim dostatku, bo nie ma szczęścia dla człowieka, jeżeli się nim z drugim podzielić nie może. W końcu zdecydował, że podzieli się swym bogactwem ze swoją rodziną bez względu na to, co się później stanie.
Kiedy przybył na miejsce, okazało się, że cała rodzina Jacusia wymarła. Zrozpaczony chłopiec zdał sobie sprawę ze swojej winy wobec najbliższych i zapragnął sam także zginąć. Natychmiast ziemia się rozstąpiła i pochłonęła Jacka wraz z kwiatem paproci.