Zrobiłam dla Was instrukcję fotograficzną jak krok po kroku zrobić łatwo domowy chleb . Nie jest to ani trudne ani pracochłonne . Zresztą sami zobaczcie :)
Porcja na dwie blaszki keksowe 9cm na 32cm .
Potrzebujemy kilogram mąki najlepsza jest taka o numerze 650 , ja swoją kupiłam w carrfour, kosztowałam chyba 1,60.Można dodać mąki żytniej .Ja do 1kg maki pszennej dodałam szklankę mąki żytniej .
Smak chleba zależy od maki jakie użyjemy jeśli mamy mniej niż 650 to wyjdzie bardziej bułka niż chleb .
Bierzemy duża miskę najlepiej nie używać metalowych misek ani łyżek , nie pamiętam czemu ale ciasto lepiej wtedy rośnie .
Do miski wlewamy 1litr ciepłej wody , kostkę 10dkg drożdzy , dwie łyżeczki soli , łyżeczkę cukru , 6 łyżek maki . Mieszamy i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia . Ja mam ten luksus ,ze stawiam na ciepłym piecu kaflowym i rośnie raz dwa :)
Tak powinien wyglądać wyrośnięty zaczyn .Do niego dodajemy kilogram przesianej maki , szklankę mąki żytnej , ja dodałam 1/2 szklanki otrąb , i szklankę ziarenek słonecznika . Dodatki smakowe sa dowolne co kto lubi , mogą być ziarnka dyni , płatki owsiane , siemię lniane .
Wszystko to razem mieszamy , ja robiłam to łyżką drewnianą , ciasto jest dość rzadkie , nie da się go mieszać ręka ani ręka nakładać do foremki.
Wymieszane ciasto , przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe miejsce . Tak wyglada wyrośnięte .
Szykujemy foremki na chleb , ja posmarowałam je olejem i wysypałam ziarenkami słonecznika .
Wyrośniętę ciasto należy wymieszać, i nakładać do foremek .wierzch chlebów skropiłam odrobiną oleju i posypałam ziarenkami .
Formy z ciastem odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłym miejscu . Rośnięcie ciasta zależy od tym im cieplej tym szybciej rośnie .Teraz ważne jest aby dobrze rozgrzać piekarnik do 200 stopni , nie wkładajcie tylko niewyrosnietego chleba do piekarnika bo będzie zakalec .
Pieczemy 15 minut w temp 200 stopni , a potem aż chleb się zrumieni w temp 180 stopni . okolo 1 godziny może mniej jesli szybko się rumieni .
Upieczony chleb wyglada tak
poniedziałek, 14 marca 2011
piątek, 11 marca 2011
Quensyl dzien 11
Opiszę swoje odczucia z początków brania tego leku . Najtrudniejsze były pierwsze dni , lek powodował u mnie duże problemy gastryczne ( Ból brzucha i biegunka , metaliczny posmak w ustach , mdłości , zero apetytu ) Teraz jest już lepiej żołądek już się uspokoił, ale metaliczny posmak w ustach pozostał . Wygląda na to ,że mam kuracje odchudzająca gratis w pakiecie , bo schudłam już 4 kg . Nie powiem żeby to mnie martwiło bo przyda mi się zrzucić parę kg . Niestety jednak innych czyli dobrych efektów nie widać , stawy jak puchły tak puchną i bolą nadal . Reumatolog mówił ,ze trzeba trochę poczekać na efekty działania leku .
Z każdym dniem robi się coraz cieplej i bardzo mnie to cieszy , wiosna to najpiękniejsza pora roku taka optymistyczna :)Upiekłam super chleb dziś dodam fotkę jutro postaram się podzielić się przepisem .
Z każdym dniem robi się coraz cieplej i bardzo mnie to cieszy , wiosna to najpiękniejsza pora roku taka optymistyczna :)Upiekłam super chleb dziś dodam fotkę jutro postaram się podzielić się przepisem .
wtorek, 8 marca 2011
sobota, 5 marca 2011
Pączki :)
W Tłusty Czwartek chciałam kupić dzieciom pączki w Biedronce , była promocja paczka 0,49 gr . Niestety po pączkach została tylko pusta półka . Wkurzona na max powiedziałam sobie ,że w końcu przeciez sama sobie zrobię łaski bez :) Kupiłam drożdże i zadowolona poszłam do domu . W necie wyszukałam sobie przepis niestety nie mogę podać autora ani linku bo zgubiłam namiary na ten przepis . Przepraszam autorkę .
Przepis jest dość drogi bo potrzeba aż 10 żółtek ale ja miałam jajka od mamy więc raz na rok pozwoliłam sobie na kompletne szaleństwo :)
Z podanej porcji wyszło mi 46 niezbyt dużych pączków , u nas są bez nadzienia , bo dzieci takie bardziej lubią .
Potrzebujemy następujące składniki :
1kg najlepszej mąki
10 żółtek
10dkg drożdży
zapach rumowy lub inny
1/4 szklanki cukru
2 łyżki octu 10%
1/2 kostki margaryny
2 szklanki mleka
Zrobić zaczyn z 6 łyżek mąki , szklanki ciepłego mleka i 2 łyżek cukru .odstawić do wyrośnięcia .
Do przesianej mąki dodać wyrośnięty zaczyn żółtka utarte z cukrem,zapach , szczyptę soli,ocet i pozostałe mleko . Można wyrabiać ręką ale wygodniej i szybciej jest zrobić to robotem .
Pod koniec wyrabiania dodać roztopioną margarynę . Odstawić do wyrośnięcia pod przykryciem w ciepłym miejscu . Wyrośnięte ciasto wygląda tak
Ciasto wykładamy na posypaną mąką stolnicę ,dzielimy na dwie części , rozwałkowujemy , szklanką wycinamy krążki .
Odstawiamy do wyrośnięcia .
W szerokim baniaku rozgrzałam mieszaninę oleju z kostką smalcu . Pączki trzeba smażyć na jak najmniejszym płomieniu bo inaczej w środku jest zakalec . Pozwalamy im wystygnąć dopiero wtedy posypujemy cukrem pudrem . Można też nadziewać ulubionym nadzieniem . Według mnie najlepsze były na drugi dzień .
Przepis jest dość drogi bo potrzeba aż 10 żółtek ale ja miałam jajka od mamy więc raz na rok pozwoliłam sobie na kompletne szaleństwo :)
Z podanej porcji wyszło mi 46 niezbyt dużych pączków , u nas są bez nadzienia , bo dzieci takie bardziej lubią .
Potrzebujemy następujące składniki :
1kg najlepszej mąki
10 żółtek
10dkg drożdży
zapach rumowy lub inny
1/4 szklanki cukru
2 łyżki octu 10%
1/2 kostki margaryny
2 szklanki mleka
Zrobić zaczyn z 6 łyżek mąki , szklanki ciepłego mleka i 2 łyżek cukru .odstawić do wyrośnięcia .
Do przesianej mąki dodać wyrośnięty zaczyn żółtka utarte z cukrem,zapach , szczyptę soli,ocet i pozostałe mleko . Można wyrabiać ręką ale wygodniej i szybciej jest zrobić to robotem .
Pod koniec wyrabiania dodać roztopioną margarynę . Odstawić do wyrośnięcia pod przykryciem w ciepłym miejscu . Wyrośnięte ciasto wygląda tak
Ciasto wykładamy na posypaną mąką stolnicę ,dzielimy na dwie części , rozwałkowujemy , szklanką wycinamy krążki .
Odstawiamy do wyrośnięcia .
W szerokim baniaku rozgrzałam mieszaninę oleju z kostką smalcu . Pączki trzeba smażyć na jak najmniejszym płomieniu bo inaczej w środku jest zakalec . Pozwalamy im wystygnąć dopiero wtedy posypujemy cukrem pudrem . Można też nadziewać ulubionym nadzieniem . Według mnie najlepsze były na drugi dzień .
środa, 2 marca 2011
Forszmak :)
Danie dziwnie się nazywa , ale jest smaczne i można wykorzystać różne rodzaje wędlin . Ja swój zrobiłam z okrawków , akurat trafiłam na świeżo krojone . Za 2zl mam baniak sosu :) . Oczywiście można zrobić go z mięsa np piersi kurczaka , lub wieprzowiny pokrojonej w kawałeczki .
W baniaku na tłuszczu ( olej lub słonina ) obsmażamy pokrojoną w paski wędlinę , dużą cebule pokrojona w kostkę lub piórka . Spotkałam się tez z taką wersją gdzie dodaje sie pieczarki krojone w plasterki . Smażymy aż cebula zmięknie, dodajemy kiszone ogórki pokrojone w paseczki , dodajemy koncentrat pomidorowy , pieprz ziolowy paprykę pikantną . Zagęszczamy łyżką mąki rozmieszana zimną woda Danie wychodzi dość kwaśne w smaku , można to złagodzić łyżeczką cukru . Forszmak podałam z gotowaną kaszą jaglaną , można z ziemniakami , ryżem lub po prostu z chlebem .
W baniaku na tłuszczu ( olej lub słonina ) obsmażamy pokrojoną w paski wędlinę , dużą cebule pokrojona w kostkę lub piórka . Spotkałam się tez z taką wersją gdzie dodaje sie pieczarki krojone w plasterki . Smażymy aż cebula zmięknie, dodajemy kiszone ogórki pokrojone w paseczki , dodajemy koncentrat pomidorowy , pieprz ziolowy paprykę pikantną . Zagęszczamy łyżką mąki rozmieszana zimną woda Danie wychodzi dość kwaśne w smaku , można to złagodzić łyżeczką cukru . Forszmak podałam z gotowaną kaszą jaglaną , można z ziemniakami , ryżem lub po prostu z chlebem .
wtorek, 1 marca 2011
Kto w lecie w słoiki ładuje ten zimą nie głoduje :))
Kiedy w lecie wciąż stałam przy kuchni robiąc przetwory na zimę nie raz tęsknym wzrokiem patrzyłam za okno i myślałam jak super było by leniuchować na dworze . Teraz w zimie kiedy schodzę do piwnicy uśmiech mam na ustach . Wiem ,ze kiedy nawet w lodówce mam tylko światło w mojej piwnicy zawsze znajdę coś pysznego . Mam do wyboru : dżemy , powidła , sałatki warzywne , buraczki z papryką , ogórki konserwowe i najwięcej kiszonych w całości i tartych na zupę . Niestety nie udało mi się zakisić większej ilości kapusty , bo akurat wtedy trafiłam na neurologie , a potem już nie było szatkowanej kapusty . Wyprosiłam znajomego który pracuje jako woźny w przedszkolu aby odkładał mi słoiki wyrzucane przez kuchnię przedszkolną . Do tej pory lądowały w śmietniku a tak ja mam za darmo słoiki na przetwory . Nie żałuję ani złotówki wydanej na robienie zapasów , bo to naprawdę sie opłaca a przede wszystkim jest bardzo smaczne . Ceny żywności idą w takim tempie w górę ,że z dnia na dzień jestem coraz bardziej smutna i zastanawiam sie jak będzie wyglądało nasze życie. W tej chwili mam na nasze utrzymanie 1100zł . Moje marzenie to iść do pracy ale nie jest to takie proste kiedy mam pod opieka 3 małych dzieci i znikąd pomocy . Moja pensja nie wystarczyła by na opłacenie opiekunki . Pensje w naszym regionie są najniższe w kraju . Pracuje się za 800zl lub mniej jeśli to jest staż . Aby dostać dobra pracę trzeba mieć" znajomości ".Jest mi wstyd ,że nie pracuje , wstyd przed sama sobą i przed dziećmi ,że muszą żyć tak skromnie . Może ktoś z czytelników ma jakiś pomysł na prace dla mnie ? Piszcie na roxanna1336@op.pl .
poniedziałek, 28 lutego 2011
Mam Quensyl :)
Dzień zaczął się od wizyty listonosza , przyniósł mi list z Niemiec a w nim dwa opakowania Quensylu :) ciesze się od dziś zaczynam go brać . Bierze się go zawsze po jedzeniu , mi lekarz przepisał 1 tabletkę dziennie po kolacji , mam nadzieję ,że dobrze będę tolerować ten lek .
te dwa opakowania wystarczą mi na 200 dni kuracji . lekarz mówił ,ze pierwsze efekty przyjmowania będą odczuwalne po około 2 tygodniach .
W sobotę spotkałam w mieście przypadkiem jedyną znana mi osobę chorą na to samo co ja czyli HCV . Pewnie w moim miasteczku jest ich więcej ale tego chłopaka akurat poznałam w czasie terapii w Lublinie . Był bardzo załamany i zły bo jego pierwsza terapia zakończyła się niepowodzeniem a o reterapię nie może się doprosić . szkoda mi go bardzo bo to młody chłopak , pewnie chciałby rodzinę założyć a tu choroba krzyżuje wszystkie plany . czytam w internecie z przerażeniem o ciągłych kłopotach służby zdrowia i o brakujących pieniądzach . Nie wróży to dobrze leczeniu HCV , które jest bardzo długie kosztowne i często kończy się niepowodzeniem. . To okrutne kiedy nie można się leczyć bo państwo jest zbyt krótkowzroczne i nie liczy kosztów które generują nie leczone choroby .
te dwa opakowania wystarczą mi na 200 dni kuracji . lekarz mówił ,ze pierwsze efekty przyjmowania będą odczuwalne po około 2 tygodniach .
W sobotę spotkałam w mieście przypadkiem jedyną znana mi osobę chorą na to samo co ja czyli HCV . Pewnie w moim miasteczku jest ich więcej ale tego chłopaka akurat poznałam w czasie terapii w Lublinie . Był bardzo załamany i zły bo jego pierwsza terapia zakończyła się niepowodzeniem a o reterapię nie może się doprosić . szkoda mi go bardzo bo to młody chłopak , pewnie chciałby rodzinę założyć a tu choroba krzyżuje wszystkie plany . czytam w internecie z przerażeniem o ciągłych kłopotach służby zdrowia i o brakujących pieniądzach . Nie wróży to dobrze leczeniu HCV , które jest bardzo długie kosztowne i często kończy się niepowodzeniem. . To okrutne kiedy nie można się leczyć bo państwo jest zbyt krótkowzroczne i nie liczy kosztów które generują nie leczone choroby .
wtorek, 22 lutego 2011
Nowy Aniolek
Wczoraj skończyłam Aniołka chwalę się :)
\Dziewczynki już zdrowe , zaprowadziłam je rano do szkoły , niestety syn jeszcze chory . czekam na Quensyl , w tym tygodniu powinnam dostać przesyłkę z Niemiec z lekiem .
\Dziewczynki już zdrowe , zaprowadziłam je rano do szkoły , niestety syn jeszcze chory . czekam na Quensyl , w tym tygodniu powinnam dostać przesyłkę z Niemiec z lekiem .
niedziela, 20 lutego 2011
Nadal chorzy
U nas niestety nadal wszyscy chorzy , dzieci gorączka katar i ból gardła . najmłodsza ma zapalenie ucha . Ja miedzy nimi chodzę pielęgnuje choć sama tez ledwo na oczy patrzę . Wyjątkowy jakiś silny wirus . Na dodatek zapowiadają mrozy , z tęsknotą czekam na wiosnę . Przynajmniej palenie w piecu mi odejdzie . Jest to codzienny obowiązek rąbania drzewa , noszenia węglarek z węglem z piwnicy . Dobrze ,ze mam w tym roku wystarczająco opału .
czwartek, 17 lutego 2011
Jestem :)
Powodem mojej nieobecności była awaria u dostawcy internetu , ale już jestem z powrotem . U nas czas chorobowy , najpierw chorowała Natalka , teraz Dominika .Gorączka kaszel ból gardła i ból gardła . Byłam z najmłodszą córką u okulisty , bo mówiła ,że niewyraźnie widzi z tablicy . Okazało się ,że ma minus1,5 dioptri i musi nosić okulary . Wybrała sobie oprawki i optyk zrobił jej okularki . Ja wysłałam receptę i pieniądze do Niemiec na Quensyl i teraz czekam na przesyłkę . Ciekawa jestem jak będę się czuć po tym leku ? na razie walczę z przeziębieniem bo dzieci mnie zarazily .
poniedziałek, 14 lutego 2011
środa, 9 lutego 2011
Po wizycie u reumatologa
Byłam 3 lutego w Lublinie u reumatologa . Po raz kolejny przekonałam się ,że mam szczęście do dobrych i kompetentnych lekarzy :) Pan doktor Marcin Mazurek polecony mi przez moja koleżankę Małgosie okazał się kompetentnym i bardzo miłym człowiekiem . Nie musiałam mu tłumaczyć od "Adama i Ewy " bo prowadzi on moją koleżankę z takim samym zestawem chorób jak ja . Moja wizyta miała na celu wykluczenie lub potwierdzenie podejrzeń o krioglobulinemię , na szczęście po badaniu lekarz wykluczył tą możliwość a mi kamień spadł z serca . Zaproponował mi kuracje lekiem o nazwie Quensyl, bierze go już moja koleżanka Gosia i bardzo chwali jego działanie .Na razie dostałam polski odpowiednik tego leku o nazwie Arechin , Quensyl bowiem muszę sprowadzić z Niemiec . Mam już wszytko załatwione bo córka Gosi mieszka w Niemczech i zrealizuje moją receptę i wyśle mi listem lek . bardzo się ciesze ,ze miałam taką możliwośc na sprowadzenie tego leku . We Francji nazywa się on plaqenid.Zachodnie odpowiedniki sa bowiem mniej szkodliwe dla organizmu i ich stosowanie wiąże się z mniejszymi skutkami ubocznymi dla organizmu . jest to bardzo dziwny lek stosuje się go przy leczeniu malarii ale działa tez na układ imunlogiczny . Lecza się nim osoby z toczniem i stwardnieniem rozsianym . W poczekalni u lekarza rozmawiałam z jedna panią , która bierze ten lek już od 2 lat i bardzo go chwali .Lek ma spowodować zatrzymanie procesu degeneracji stawów , związany z obecnością wirusa . Bardzo liczę na to ,że mi pomoże , będę najszczęśliwszym człowiekiem pod słońcem kiedy nie będzie mnie bolało . Dostałam też doraźnie lek przeciwbólowy adamon i ketonal na bolące miejsca . Na następnej wizycie lekarz będzie robił mi zastrzyki ze sterydów w staw skokowy prawej nogi , bo zamiast kostki mam" elegancką" spuchniętą bańkę.
Poza tym u nas wszytko w porządku ,dzieci zdrowe , a ja nie mogę nacieszyć się swoją zdobyczą . W komisie z używanymi rzeczami z Niemiec wypatrzyłam komplet cudnych baniaczków , niestety maja tylko jedna przykrywkę ale i tak jestem z nich bardzo zadowolona . Kosztowały 30zl :)) to bardzo niewiele jak za baniaki villeroy&boch , kto zna tą firmę to wie o czym mówię . :)) jestem zatem luksusowa kobietą która gotuje w baniakach V&B hihihihi:)
Poza tym u nas wszytko w porządku ,dzieci zdrowe , a ja nie mogę nacieszyć się swoją zdobyczą . W komisie z używanymi rzeczami z Niemiec wypatrzyłam komplet cudnych baniaczków , niestety maja tylko jedna przykrywkę ale i tak jestem z nich bardzo zadowolona . Kosztowały 30zl :)) to bardzo niewiele jak za baniaki villeroy&boch , kto zna tą firmę to wie o czym mówię . :)) jestem zatem luksusowa kobietą która gotuje w baniakach V&B hihihihi:)
czwartek, 3 lutego 2011
niedziela, 30 stycznia 2011
Radość życia :)
Często w mailach jakie dostaje piszecie do mnie o tym ,ze jestem osobą pozytywnie nastawioną do życia . Chciałam się podzielić tajemnicą tego dobrego samopoczucia . Ja tez jak każdy człowiek mam gorsze dni i chwile zwątpienia , do tego jeszcze jednym z objawów HCV jest depresja . Jestem tego świadoma i kiedy czuję ,że coś ze mną dzieje sie złego , chodzę smutna , nie mam chęci zadbać o siebie , o myśl o wyjściu z domu to najgorsza kara za grzechy . Wtedy siadam przy stole w kuchni z kartką papieru i wypisuję sobie po kolei za co jestem życiu wdzięczna .Wypisuję punkt po punkcie , nastawiam wesołą muzykę , na siłę zabieram się za wykonywanie ćwiczeń gimnastycznych , myję włosy , używam jakiś ładnie pachnących pachnideł . Wszystko to robię na siłę choć wiem ,bo wiem ,że nie można pozwolić aby zły nastój nas zawładnął całkowicie . Zwykle lepiej już się mam po napisaniu listy , często odnoszę swoje problemy do całego swojego życia . Tłumaczę sama sobie ,że za jakiś czas to co dziś mnie smuci nie będzie miało kompletnie żadnego znaczenia . Na koniec zawsze staram się pamiętać o tym ,że jestem odpowiedzialna za dzieci i że mają tylko mnie .Przecież to ja mam się nimi opiekować a nie oni mną . Najważniejsze moim zdaniem jest to aby zrozumieć ,że nasz nastrój zależy tylko i wyłącznie od nas samych . Kiedy nauczymy się wzbudzać w sobie tą radość życia , to nawet z problemami jest się łatwiej uporać . Każdy dzień możemy przeżyć tylko raz , ja nie chcę tracić czasu smutek i zamartwianie się bez powodu , myslę ,że prawdziwe problemy mam jeszcze przed sobą .
Super kruche ciasteczka na niedziele :)
Jesli byłby jakiś ranking w pyszności ciasteczek te na pewno zdobyły by bezapelacyjnie pierwsze miejsce , aby docenić ich smak trzeba je upiec samemu . Wierzcie mi warto :) Ciasteczka można posypać ziarnami jakie się lubi , na pewno pyszne będą z ziarnkami dyni , ja zrobiłam ze słonecznikiem , ale równie dobre będą i bez ziarenek . Do takich ciasteczek pasuje szklanka mleka lub herbatki i ciekawa książka.
Na super ciasteczka potrzebujemy :
1\2 kostki smalcu
1/2 kostki margaryny
1 szklanka cukru
3 szklanki mąki
2 jajka (można użyć jedno jajko i zółtko a białko zostawić do smarowania ciasteczek )
1 łyżeczka sody
Ziarnka na wierzch , dynia słonecznik lub coś innego :)
Do dużej miski wkładamy wszystkie składniki , siekamy nożem tłuszcz na jak najmniejsze cząsteczki , potem szybko zagniatamy , wkładamy do lodówki aż ciasto dobrze się oziębi . Ja zostawiłam je na noc . Następnie ciasto wykładamy na stolnice podsypujemy obficie mąka wałkujemy na 0,5 cm , wykrawamy ciasteczka . Smarujemy każde ubitym białkiem i posypujemy ziarenkami . Pieczemy 10-15 minut w 180 stopniach .
Na super ciasteczka potrzebujemy :
1\2 kostki smalcu
1/2 kostki margaryny
1 szklanka cukru
3 szklanki mąki
2 jajka (można użyć jedno jajko i zółtko a białko zostawić do smarowania ciasteczek )
1 łyżeczka sody
Ziarnka na wierzch , dynia słonecznik lub coś innego :)
Do dużej miski wkładamy wszystkie składniki , siekamy nożem tłuszcz na jak najmniejsze cząsteczki , potem szybko zagniatamy , wkładamy do lodówki aż ciasto dobrze się oziębi . Ja zostawiłam je na noc . Następnie ciasto wykładamy na stolnice podsypujemy obficie mąka wałkujemy na 0,5 cm , wykrawamy ciasteczka . Smarujemy każde ubitym białkiem i posypujemy ziarenkami . Pieczemy 10-15 minut w 180 stopniach .
sobota, 29 stycznia 2011
Słodkie pierożki z serem
Udało mi się zrobić pierogi ze słodkim nadzieniem takim jak bym chciała . Ciasto na pierogi robię tak ;1kg dobrej mąki , 2 szklanki bardzo gorącej wody , sól , 2 łyżki oleju . Wszystko razem zagniatam i odstawiam na 30minut , potem wałkuje i wykrawam krązki . Nadzienie słodkie robię tak : kostka sera , 3 ugotowane zimne pierogi , żółtko , cukier waniliowy , i cukier zwykły do smaku , jedna torebka budyniu śmietankowego lub waniliowego . Wszystko to rozgniatam na gładką masę . takie nadzienie można wzbogacić jeszcze rodzynkami . Pierogi na słodko serwuje ze śmietaną , ale nam smakują tylko odgrzewane na wodzie . Nadzienie zrobione w taki sposób jest w smaku podobne do sernika , ma odpowiednią gestość i dobrze wypełnia pieroga . Moje dzieci uwielbiają te słodkie sernikowe pierogi:)
Niestety fotki brak .
Niestety fotki brak .
czwartek, 27 stycznia 2011
Jaroussky and Farinelli: Cara Sposa (Handel)
Moja Milośc Muzyka Barokowa :))
Film Farinelli jest pełen takiej muzyki , historia kastrata o anielskim glosie . Arie do tego filmu powstały z połączenia głosu kobiecego z męskim . Dla mnie jest to cos absolutnie przepięknego , mogę tego słuchac w nieskończonośc , bylo by cudownie mieć ścieżkę dzwiękową z tego filmu .
Muzyką barokowa zainteresowałam się niedawno , zawsze wydawało mi się ,że muzyka poważna to " wyższa szkoła jazdy " dla ludzi z wybitnym gustem muzycznym .Widocznie do wszystkiego w życiu trzeba dojrzeć. Słuchając takiej muzyki czuję spokój , radość , podziw,dla czystości i piękna głosu . Otwiera ona we mnie jakieś wewnętrzne drzwi , które byly do tej pory tajemnica nawet dla mnie samej .
Znów czuję się gorzej , jak zwykle ból przychodzi noca , budzi mnie i nasila się z każdą chwilą . W niedziele w nocy znów przyszedł , doczekałam do 7,30 i poszłam do przychodni do lekarza rodzinnego . Ludzie widząc moją zielono szarą twarz bez komentarzy przepuścili mnie w kolejce , po zastrzyku ból głowy zmniejszyl się ale nie odszedł . Lekarz rodzinny wystawił mi zlecenie na stałe w razie bólu na zastrzyk dostałam receptę na lek Dexak , ale jeszcze go nie wykupiłam .Oby jak najrzadziej był mi potrzebny .
Film Farinelli jest pełen takiej muzyki , historia kastrata o anielskim glosie . Arie do tego filmu powstały z połączenia głosu kobiecego z męskim . Dla mnie jest to cos absolutnie przepięknego , mogę tego słuchac w nieskończonośc , bylo by cudownie mieć ścieżkę dzwiękową z tego filmu .
Muzyką barokowa zainteresowałam się niedawno , zawsze wydawało mi się ,że muzyka poważna to " wyższa szkoła jazdy " dla ludzi z wybitnym gustem muzycznym .Widocznie do wszystkiego w życiu trzeba dojrzeć. Słuchając takiej muzyki czuję spokój , radość , podziw,dla czystości i piękna głosu . Otwiera ona we mnie jakieś wewnętrzne drzwi , które byly do tej pory tajemnica nawet dla mnie samej .
Znów czuję się gorzej , jak zwykle ból przychodzi noca , budzi mnie i nasila się z każdą chwilą . W niedziele w nocy znów przyszedł , doczekałam do 7,30 i poszłam do przychodni do lekarza rodzinnego . Ludzie widząc moją zielono szarą twarz bez komentarzy przepuścili mnie w kolejce , po zastrzyku ból głowy zmniejszyl się ale nie odszedł . Lekarz rodzinny wystawił mi zlecenie na stałe w razie bólu na zastrzyk dostałam receptę na lek Dexak , ale jeszcze go nie wykupiłam .Oby jak najrzadziej był mi potrzebny .
poniedziałek, 24 stycznia 2011
Niby zima
Niby zima a ciepło śniegu brak , napadało go dopiero wczoraj . U nas wszytko dobrze , ferie , siedzimy w domu , w takich dniach najboleśniej czuje ,że jeden pokój na 4 osoby to za mało . Nie wiem czemu ale koledzy i koleżanki moich dzieci uwielbiają do nas przychodzić , bywa ,ze mam w domu 6 dzieci .Dziś rozbierzemy choinkę , ksiądz już chodził po kolędzie raptem 5 minut zabrało mu dowiedzenie się " Co u mnie słychać ".
Nadrabiam z Natalką zaległości szkolne , ma problemy z rozpoznawaniem literek a co za tym idzie z czytaniem . Martwię się bo wszystkie dzieci z klasy juz czytają sprawnie a ona nie rozróżnia p i b , czyta rozdzielnie rz , sz, cz . Zniechęcona trudnym materiałem często odmawiam moim zachętom na czytanie . Ciągle wspomina zerówkę i przedszkole jak to fajnie tam było .
Nadrabiam z Natalką zaległości szkolne , ma problemy z rozpoznawaniem literek a co za tym idzie z czytaniem . Martwię się bo wszystkie dzieci z klasy juz czytają sprawnie a ona nie rozróżnia p i b , czyta rozdzielnie rz , sz, cz . Zniechęcona trudnym materiałem często odmawiam moim zachętom na czytanie . Ciągle wspomina zerówkę i przedszkole jak to fajnie tam było .
Subskrybuj:
Posty (Atom)

