To ciasto zawsze przypomina mi czasy PRL kiedy słodycze były na kartki i kiedy moim największym marzeniem było zjeść całą polewę z murzynka :)Ciasto piekłam w niedzielę i nie było większego przysmaku niż kromka ciasta i kubeczek mleka . Ciasto nadal jest pyszne i łatwe do zrobienia .Smakuje biszkoptowo-czekoladowo i lubią go wszystkie dzieci małe i te całkiem duże .
Przepis jest prosty ja piekę zawsze murzynka w prodiżu i jeszcze się nie zdarzyło aby się nie udał . Robię zawsze to ciasto z "dziurką "w środku, bo takie ładnie równo wyrasta ,bez dziurki lubi się robić wyrośnięta górka na środku , która zawsze dotykała mi wierzchu prodiża i przypiekała się zbyt mocno .
1 margaryna
pół szklanki mleka lub wody
mniej niż 2 szklanki cukru
4 łyżki kakao
4 jaja
2 szklanki mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
Przepis: Margarynę, mleko, cukier, kakao podgrzać do całkowitego rozpuszczenia. Odlać pół szklanki na polewę. Po wystudzeniu dodać mąkę, proszek, żółtka . Wymieszać i dodać ubitą pianę z białek,delikatnie wymieszać masę z pianą z białek .
Przełożyć ciasto do foremki wysmarowanej tłuszczem i posypanej bułką tartą i upiec w średnio nagrzanym piekarniku. Polać polewą czekoladową.Można posypać wiórkami kokosowymi . Fotki byle jakie bo na dworze było już ciemno a z lampą błyskową było jeszcze gorzej .
sobota, 16 lipca 2011
czwartek, 14 lipca 2011
środa, 13 lipca 2011
Katy Perry - Firework
Od wczoraj słucham tej piosenki i oglądam teledysk i za każdym razem czuję to samo radość i wzruszenie . Uważam ,że trzeba znaleźć w sobie odwagę ,aby zmierzyć się z życiem . Każdy z nas ma inne bariery i problemy do pokonania, ale warto. Ja czuję w sobie taką właśnie siłę i radość, jak na tym teledysku . Wiem ,że życie jest bardzo kruchą i ulotną chwilą i łapię w ręce każdy mijający dzień . Dziś dowiedziałam się o śmierci znajomej mi osoby , zasmuciłam się i znów utwierdziłam się w przekonaniu ,że warto cieszyć się tym ,że budzę się co rano i ,że po prostu jestem . Zaden dzień nie powtórzy się , jakie mamy życie to zależy tylko od nas naszego nastawienia i chcęci do walki z przeciwnościami .Nie trzeba czekać ,że przyjdzie ktoś i rozwiąże nasze problemy , czekać w zawieszeniu na cud. Trzeba brać życie w swoje ręce , zaczynac od drobiazgów i przechodzić do większych rzeczy . Ja od dzieciństwa boję się wody , topiłam się jako dziecko . Któregoś dnia obserwując swoje dzieci bawiące się beztrosko na basenie zapragnęłam poczuć ,jak to jest pływać . Na drugi dzień nałożyłam kostium , przemykałam chyłkiem z przebieralni zawstydzona swoją niedoskonała figurą . Wydawało mi się ,że wszyscy na mnie patrzą ale przeciez tak nie było , bo każdy był zajęty swoimi sprawami .Potem weszła do wody , wziełam piankowe deski do pływania -2 na wszelki wypadek :)). Stanełam z nimi w wodzie , nogi mi się trzęsły oddech zatrzymywał w płucach . Zamknęłam oczy i rzuciłam się śmiało do wody ! Było to dla mnie jak skok z urwiska , poczułam wielką radośc i dumę z siebie ,że się odważyłam . Tą chwilę zapamiętam do końca życia było to jak te fajerwerki na teledysku . W każdym z nas w srodku drzemie wielka moc . Jest to moc zmiany siebie . Ktoś mi powiedział ,że jeśli chcę zmienić innych powinnam zacząć od zmiany siebie . Teraz nie obawiam się chodzić na basen , nadal nie umiem pływać , ale z deską umiem już przepłynąc spory kawałek . Pewnie przyjdzie kiedyś taki dzień ,że odważe się popłynąc bez niej :)) .
Posłuchajcie Katy Perry Firewolk , nie wiem o czym śpiewa bo nie znam angielskiego ale piosenka ta ma dla mnie wielki ładunek pozytywnej energii .
Posłuchajcie Katy Perry Firewolk , nie wiem o czym śpiewa bo nie znam angielskiego ale piosenka ta ma dla mnie wielki ładunek pozytywnej energii .
poniedziałek, 11 lipca 2011
Malowanie
Przy kuracji Quensylem nie wolno przebywać na słońcu , szczególnie trudne i przykre jest to w lecie . Dziś wykorzystałam piękny dzień do renowacji stolika i krzesełek , które kiedyś kupiłam dzieciom do zabawy na podwórku . Po południu na wewnętrzynym podwórku w mojej kamienicy jest cień i dzięki temu malowałam na powietrzu . Dzień był bardzo gorący i farba szybko wyschła .
Tak wyglądały przed malowaniem .
Tak po renowacji :)
Zostało jeszcze dużo farby akurat na bramę . Brama też jest na podwórku .
Na koniec szczęśliwa malarka , która dopiero po skończonej pracy przypomniała sobie ,że nie ma czym zmyć z siebie farby :)))
Tak wyglądały przed malowaniem .
Tak po renowacji :)
Zostało jeszcze dużo farby akurat na bramę . Brama też jest na podwórku .
Na koniec szczęśliwa malarka , która dopiero po skończonej pracy przypomniała sobie ,że nie ma czym zmyć z siebie farby :)))
sobota, 9 lipca 2011
Broszki z zamków
Zobaczyłam w internecie takie broszki i oczarowały mnie swoją genialnością i łatwością wykonania . Przekopałam pól domu w poszukiwaniu zamka dość długiego i o ciekawych ząbkach i znalazłam tylko jeden . Wczoraj w nocy skończyłam przyszywac listki . Jestem bardzo zadowolona z efeku . Listki uszyłam ze skrawków srebrnego materiału i wyszywałam je srebrną nitką . Brakuje mi teraz tylko zapięć do broszek nigdzie w sklepie nie znalazłam . Na razie przyszyję agrafki od spodu.
Natchnieniem i wzorem dla moich broszek były róże wykonane pzrez blogerkę z tego bloga . Dziękuje :)
http://marikopleple.blogspot.com/2010/10/dodatki.html
Natchnieniem i wzorem dla moich broszek były róże wykonane pzrez blogerkę z tego bloga . Dziękuje :)
http://marikopleple.blogspot.com/2010/10/dodatki.html
Jak z 3 udek zrobić 14 kotletów :)) z cyklu cuda w kuchni :)
Ulubione danie moich dzieci to panierowane kotlety z piersi kurczaka , mogli by je jeść codziennie ale cena filetów z kurczaka jest dla mnie wysoka . U sklepie była promocja na udka 3,99 . Kupiłam 3 i wpadłam na taki pomysł ,żeby zamiast potrawki czy pieczenia zrobić z nich kotlety . Danie jest dośc pracochłonne bo oddzielenie mięsa od kości zajmuje trochę czasu , ale za to mam 14 kotletów . Nie sa niewiadomo jak wielkie ale dla dzieci będą w sam raz . Z kości i skór można zrobić zupę lub wyrzucić jesli ktoś nie chce tego wykorzystać . Zrobiłam fotki z procesu powstawania kotletów może ktoś nie jest mistrzem w kuchni i przyda mu się takie fotostory .
1.Przygotowane udka
2.Oddzielamy skórę i tłuste części . Dobry jest cienki i ostry nóż .Skórka praktycznie odchodzi sama .
3.Otrzymujemy "gołe udkO"
4. Dzielimy udko w wąskiej części .
5. Odzielamy mięso od kości , jesli mięso nie odziela się równo , zrobi się dziurka nie trzeba się tym przemować .Potem przy formowaniu kotletów będzie można wykorzystać każdy kawałeczek .
6. Otrzymujemy takie kawałki mięsa ,górę udka dzielimy na pół, lub 4 częście jeśli udko jest bardzo duże z dołu udka ja robiłam dwa kotlety ale moje udka były naprawdę duże .Z mniejszych udek będzie mniej kotletów .
7. Odzielone mięso i osobno kości tłuszcz i skóra.
8. Teraz potrzebujemy dośc grubą folię , ułatwia ona rozbijanie mięsa , likwiduje problem przyklejania mięsa do deski i tłuczka .
9. Kotlety rozbijamy na ulubioną przez nas grubość, u mnie są cienko rozbite . W trakcie rozbijania można zuzyć wsztkie drobne kawałki mięsa , które odzieliły się nam w trakcie odzielania od kości . Kładziemy takie kawałek na rozbijany kotlet i "wklepujemy" go w niego tłuczkiem .
10. Otrzymujemy takie kotlety , pzred panierowaniem mozna posypac ulubioną przyprawą lub natrzeć czosnkiem .
11. Teraz panierka . Ja panieruję kotlety w ten sposób najpierw w bułce tartej , potem w rozbitym jajku i znów w bułce tartej . Kotlety dobrze docistam do bułki . Otrzymuję tym sposobem to co moje dzieli lubią najbardziej czyli grubą warstwę panierki na kotlecie.
12. Opanierowane kotlety smażę od razu , gdyż jak długo leżą odchodzi z nich panierka . Kotlety panierowane tzreba smażyć na nie za dużym ogniu , bo jesli ogień jest duży to panierka "pali "się a środek kotleta jest surowy . Nie wolono też kłaśc kotletów na zimny tłuszcz ,bo tłuszcz wsiąka wtedy w kotlety i są mega tłuste. Po usmażeniu u mnie składam je w patelni z grubym dnem , która długo trzyma ciepło , więć kiedy smażę ostatniego kotleta pierwszy jest nadal ciepły .13. Koniec pracy i 14 kotletów w patelni:)) . Opis szczególowy, kto umie gotowac niech pominie , kto się uczy gotowac może się z niego ucieszy .
1.Przygotowane udka
2.Oddzielamy skórę i tłuste części . Dobry jest cienki i ostry nóż .Skórka praktycznie odchodzi sama .
3.Otrzymujemy "gołe udkO"
4. Dzielimy udko w wąskiej części .
5. Odzielamy mięso od kości , jesli mięso nie odziela się równo , zrobi się dziurka nie trzeba się tym przemować .Potem przy formowaniu kotletów będzie można wykorzystać każdy kawałeczek .
6. Otrzymujemy takie kawałki mięsa ,górę udka dzielimy na pół, lub 4 częście jeśli udko jest bardzo duże z dołu udka ja robiłam dwa kotlety ale moje udka były naprawdę duże .Z mniejszych udek będzie mniej kotletów .
7. Odzielone mięso i osobno kości tłuszcz i skóra.
8. Teraz potrzebujemy dośc grubą folię , ułatwia ona rozbijanie mięsa , likwiduje problem przyklejania mięsa do deski i tłuczka .
9. Kotlety rozbijamy na ulubioną przez nas grubość, u mnie są cienko rozbite . W trakcie rozbijania można zuzyć wsztkie drobne kawałki mięsa , które odzieliły się nam w trakcie odzielania od kości . Kładziemy takie kawałek na rozbijany kotlet i "wklepujemy" go w niego tłuczkiem .
10. Otrzymujemy takie kotlety , pzred panierowaniem mozna posypac ulubioną przyprawą lub natrzeć czosnkiem .
11. Teraz panierka . Ja panieruję kotlety w ten sposób najpierw w bułce tartej , potem w rozbitym jajku i znów w bułce tartej . Kotlety dobrze docistam do bułki . Otrzymuję tym sposobem to co moje dzieli lubią najbardziej czyli grubą warstwę panierki na kotlecie.
12. Opanierowane kotlety smażę od razu , gdyż jak długo leżą odchodzi z nich panierka . Kotlety panierowane tzreba smażyć na nie za dużym ogniu , bo jesli ogień jest duży to panierka "pali "się a środek kotleta jest surowy . Nie wolono też kłaśc kotletów na zimny tłuszcz ,bo tłuszcz wsiąka wtedy w kotlety i są mega tłuste. Po usmażeniu u mnie składam je w patelni z grubym dnem , która długo trzyma ciepło , więć kiedy smażę ostatniego kotleta pierwszy jest nadal ciepły .13. Koniec pracy i 14 kotletów w patelni:)) . Opis szczególowy, kto umie gotowac niech pominie , kto się uczy gotowac może się z niego ucieszy .
czwartek, 7 lipca 2011
Pufy z odzysku :)
Deszcz pada więc jest czas na szycie . Wykorzystałam starą zasłonkę , kołdrę na wypchanie i powstały dwie pufy , które mogą być nawet koniem :) . Trzecia pufa dopiero powstaje ,ale się bedzie działo z 3 końmi w domu :).
środa, 6 lipca 2011
Kwiatek do kapelusza
Znajoma zamówiła u mnie jakiś kwiatek do ozdoby kapelusza na wesele . Sukienkę ma czerwoną takie sam jest kolor kwiatka . Zrobiłam dwa do wyboru , jeden atłasowy , drugi z cieniutkiego woalu .
wtorek, 5 lipca 2011
Torba ze spodni część druga
Z nogawic spodni skórzanych zrobiłam taką torebkę. Ma podszewkę i mocne uszy ozdobiłam ją kwiatkiem , który zrobiłam z kawałka materiału .
sobota, 2 lipca 2011
Tort ser i urodziny Natalki :)
Wczoraj były urodziny Natalki , moje najmniejsze dziecko jest już duże , jak ten czas szybko leci . Gwoździem urodzin był tort na początku planowałyśmy tort z lalką dlatego upiekłam biszkopt z dziurką pośrodku , potem zobaczyłam w necie coś super fajnego i plany uległy zmianie . Powstał Tort Ser z myszkami . Oczywiście dekoracja tortu to czysty cukier i barwniki i tego nie jedliśmy . Ciasto robiłam wspólnie z córkami , lepiły myszki i pomagały przekładać blaty biszkoptu masą . Z masą cukrową pracuje się bardzo łatwo jest plastyczna jak modelina i tak samo można z niej zrobić wszytko . Barwnik żółty i czerwony kupiłam w cukierni .Myślę ,że Natalka będzie długo pamiętać ten tort :)
Jeśli kliknie się w fotkę otwiera się w oryginalnej wielkości.
Podam teraz przepis i sposób wykonania , zachęcam do samodzielnych prób , pieczenie jest super zabawą dla dzieci i mamy . Wspólnie wykonane dzieła są bezcenne :)
1 . Biszkopt trzeba upiec dzień wcześniej taki najlepiej się kroi .Ja piekę zawsze z tego przepisu .
4 jajka
1 szklanka 250 ml cukru
1 i 1/2 szklanki mąki
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
4 łyżki oleju
szczypta soli
4 jajka ubijamy na puch z cukrem i odrobiną soli , im lepiej ubijemy tym bardziej puchaty jest biszkopt.Dodajemy do ubitych jajek po łyżeczce mąkę i nadal ubijamy robotem , na końcu proszek do pieczenia i olej . Dodatek proszku jest konieczny bo nie jest to typowy biszkopt .Ja swój piekłam w prodiżu . Wyrobioną masę wlewamy do wysmarowanej tłuszczem i wysypanej bułką tartą tortownicy , pieczemy w temp 180stopni. Mój biszkopt ma dziurkę pośrodku bo miała tam być osadzona lalka ale do tortu sera lepszy jest zwykły okrągły biszkopt bez dziurki .
Jeśli ktoś nie potrafi lub nie ma czasu na upieczenie można kupić gotowe blaty w sklepie .
2. Przekładanie masą . Ciasto podzieliłam nożem na trzy blaty . Zrobiłam masę do przekładania . Ugotowany i wystudzony budyń śmietankowy zmiksowałam z 1/2 masła(kostka 250 gram ) na puch, plus odrobinę soku z cytryny . Potem smarowałam domowym dżemem z truskawek masa budyniowa.
3. Trzeba odkroić część ciasta tak jak na fotce .
4. Masa do dekoracji tortu . Nie polecam jej jeść choć jest oczywiście jadalna , ale nie jest zdrowa bo to sam cukier no i barwnik ,ale na pewno nic się nie stanie jeśli komuś posmakuje i zchrupie myszkę :)).
400g cukru pudru
50g glukozy w proszku (kupuje się ją w sklepie spożywczym )
3 łyżeczki żelatyny w proszku
35 do 50 ml bardzo ciepłej wody ale nie wrzątku
barwniki spożywcze u mnie żółty i czerwony ,
W gorącej wodzie rozpuszczamy żelatynę mieszając ją aż się grudki rozpuszczą . W misce wsypujemy cukier puder glukozę .Wlewamy do tego rozpuszczoną żelatynę i mieszamy na początku łyżką a potem zagniatamy jak ciasto na pierogi aż wchłonie się cały cukier puder . W razie gdyby masa wyszła za rzadka można podsypać cukrem pudrem. Otrzymujemy biała plastyczną masę , którą możemy teraz barwić na dowolne kolory . Ja dodałam barwnik żółty i cierpliwie ugniatałam az się dobrze rozprowadził w masie . Otrzymałam takie coś .
5. Potrzebujemy teraz duża folie spożywczą , będzie potrzeba do rozwałkowania masy . Próbowałam wałkować na blacie ale przykleja się pomimo smarowania blatu olejem . Folie taką można otrzymać rozcinając duża torebkę foliową . Dzięki takiej foli można rozwałkować masę na naprawdę cieniutki listek .
6. Teraz najtrudniejsza przynajmniej jak dla mnie, część wykonania tortu, trzeba przenieść rozwałkowaną masę na ciasto i dopasować ją do brzegów . U mnie nie obyło się bez rozdartych miejsc lub po prostu masy było z duzi i brzydko się układała . Miejsca te zasłonięte są plasterkami "sera ". Plasterki robimy z cienko rozwałkowanych kawałków dociętych na kształt prostokąta nożem . Dziurki w plasterkach wycinałam malutką zakrętką z kremu .
7. Na wierzchu kładziemy odcięty kawałek ciasta pokryty masą cukrową .
8. Do zrobienia myszek potrzebowałam drugiej masy zrobiłam ją z polowy porcji ale i tak mi trochę zostało . Myszki lepiły dziewczynki , wzorowałyśmy się na pomysłach z internetu . Kiedy wpisze się w google hasło "Tort ser" wyskakuje dużo świetnych pomysłów . Myszki ułożyłam na torcie oczka narysowałam pisakiem do płyt CD . Plasterki sera i noski myszek przykleja się smarując od spodu odrobiną wody .
To chyba wszytko :))
Jeśli kliknie się w fotkę otwiera się w oryginalnej wielkości.
Podam teraz przepis i sposób wykonania , zachęcam do samodzielnych prób , pieczenie jest super zabawą dla dzieci i mamy . Wspólnie wykonane dzieła są bezcenne :)
1 . Biszkopt trzeba upiec dzień wcześniej taki najlepiej się kroi .Ja piekę zawsze z tego przepisu .
4 jajka
1 szklanka 250 ml cukru
1 i 1/2 szklanki mąki
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
4 łyżki oleju
szczypta soli
4 jajka ubijamy na puch z cukrem i odrobiną soli , im lepiej ubijemy tym bardziej puchaty jest biszkopt.Dodajemy do ubitych jajek po łyżeczce mąkę i nadal ubijamy robotem , na końcu proszek do pieczenia i olej . Dodatek proszku jest konieczny bo nie jest to typowy biszkopt .Ja swój piekłam w prodiżu . Wyrobioną masę wlewamy do wysmarowanej tłuszczem i wysypanej bułką tartą tortownicy , pieczemy w temp 180stopni. Mój biszkopt ma dziurkę pośrodku bo miała tam być osadzona lalka ale do tortu sera lepszy jest zwykły okrągły biszkopt bez dziurki .
Jeśli ktoś nie potrafi lub nie ma czasu na upieczenie można kupić gotowe blaty w sklepie .
2. Przekładanie masą . Ciasto podzieliłam nożem na trzy blaty . Zrobiłam masę do przekładania . Ugotowany i wystudzony budyń śmietankowy zmiksowałam z 1/2 masła(kostka 250 gram ) na puch, plus odrobinę soku z cytryny . Potem smarowałam domowym dżemem z truskawek masa budyniowa.
3. Trzeba odkroić część ciasta tak jak na fotce .
4. Masa do dekoracji tortu . Nie polecam jej jeść choć jest oczywiście jadalna , ale nie jest zdrowa bo to sam cukier no i barwnik ,ale na pewno nic się nie stanie jeśli komuś posmakuje i zchrupie myszkę :)).
400g cukru pudru
50g glukozy w proszku (kupuje się ją w sklepie spożywczym )
3 łyżeczki żelatyny w proszku
35 do 50 ml bardzo ciepłej wody ale nie wrzątku
barwniki spożywcze u mnie żółty i czerwony ,
W gorącej wodzie rozpuszczamy żelatynę mieszając ją aż się grudki rozpuszczą . W misce wsypujemy cukier puder glukozę .Wlewamy do tego rozpuszczoną żelatynę i mieszamy na początku łyżką a potem zagniatamy jak ciasto na pierogi aż wchłonie się cały cukier puder . W razie gdyby masa wyszła za rzadka można podsypać cukrem pudrem. Otrzymujemy biała plastyczną masę , którą możemy teraz barwić na dowolne kolory . Ja dodałam barwnik żółty i cierpliwie ugniatałam az się dobrze rozprowadził w masie . Otrzymałam takie coś .
5. Potrzebujemy teraz duża folie spożywczą , będzie potrzeba do rozwałkowania masy . Próbowałam wałkować na blacie ale przykleja się pomimo smarowania blatu olejem . Folie taką można otrzymać rozcinając duża torebkę foliową . Dzięki takiej foli można rozwałkować masę na naprawdę cieniutki listek .
6. Teraz najtrudniejsza przynajmniej jak dla mnie, część wykonania tortu, trzeba przenieść rozwałkowaną masę na ciasto i dopasować ją do brzegów . U mnie nie obyło się bez rozdartych miejsc lub po prostu masy było z duzi i brzydko się układała . Miejsca te zasłonięte są plasterkami "sera ". Plasterki robimy z cienko rozwałkowanych kawałków dociętych na kształt prostokąta nożem . Dziurki w plasterkach wycinałam malutką zakrętką z kremu .
7. Na wierzchu kładziemy odcięty kawałek ciasta pokryty masą cukrową .
8. Do zrobienia myszek potrzebowałam drugiej masy zrobiłam ją z polowy porcji ale i tak mi trochę zostało . Myszki lepiły dziewczynki , wzorowałyśmy się na pomysłach z internetu . Kiedy wpisze się w google hasło "Tort ser" wyskakuje dużo świetnych pomysłów . Myszki ułożyłam na torcie oczka narysowałam pisakiem do płyt CD . Plasterki sera i noski myszek przykleja się smarując od spodu odrobiną wody .
To chyba wszytko :))
niedziela, 26 czerwca 2011
Broszka róża
Aby nie myśleć o złym samopoczuciu ( męczący ból głowy:), uwagę swoją skupiłam na tworzeniu broszki . Wykorzystałam skrawek firanki i ociupinkę złotego materiału i oto z niczego powstała taka ozdoba . Warto klikać w fotki otwierają sie w oryginalnym dużym rozmiarze .
sobota, 25 czerwca 2011
Spódniczka z biedronką .
Zobaczyłam na blogu spódniczkę , zauroczył mnie pomysł i wykonanie . Dziś na podstawie wskazówek autorki uszyłam swoją wersję tego ubranka . Ozdobiłam swoją spódniczkę biedronką . Wykorzystałam ścinki i białe nogawice ze spodni , które przerabiałam na spodenki . W pasie jest gumka .
Spódniczka ma długość 51cm
szer na dole : 54cm .
Link do bloga z oryginałem :
http://www.livingwithpunks.com/2011/06/sysbookworm-skirt.html
Podane jest tam krok po kroku jak uszyć takie ubranko .
Spódniczka ma długość 51cm
szer na dole : 54cm .
Link do bloga z oryginałem :
http://www.livingwithpunks.com/2011/06/sysbookworm-skirt.html
Podane jest tam krok po kroku jak uszyć takie ubranko .
Subskrybuj:
Posty (Atom)