niedziela, 25 marca 2012

Rezygnuje z Quensylu

Po konsultacji telefonicznej z moim lekarzem postanowiłam ,że przerywam kuracje Quensylem . Branie go przestało dawać jakiekolwiek efekty , bóle stawów powróciły , stany zapalne w oczach powracają raz po raz., a Alat dobiega do 100 .Widocznie mój organizm przestał reagować na ten lek . Na razie leki jakie biorę stale to Esentiale Forte , Hepatil , witamina B6 , kwas foliowy i sterydy do oczu w czasie pogorszenia stanu rogówki . Cieszy mnie to , bo w końcu będę mogła normalnie chodzić po słońcu , bo kiedy brałam Quensyl było to niemożliwe , a każde wyście na promienie słoneczne kończyło się silnym bólem głowy i wrażliwością odsłoniętej skóry .
Uszyłam fajny koszyk wielkanocny na zamówienie :)

środa, 21 marca 2012

wtorek, 20 marca 2012

Wiosennie -światecznie

Na dworze robi się co raz cieplej, słoneczko przygrzewa . W sobotę korzystając z pięknej pogody pomyłam sobie okna , teraz kiedy mam takie śliczne nowe to czysta przyjemność. W zimie bardzo dobrze chroniły nas przed mrozem , bardzo się z nich cieszę :)) Chwilami szyje , powstają różne drobiazgi, najnowsze to te dwa królik i koszyczek . Koszyczek mogę zrobić na zamówienie mam jeszcze troszkę tego materiału ze światecznymi motywami .



niedziela, 18 marca 2012

Fartuszek na płyn do mycia naczyń

Pomysł na ten fartuszek znalazłam tutaj
http://camilleroskelley.typepad.com/simplify/2011/09/moda-country-fair-.html#comment-6a00e55272ca4d8834014e8b68b0e0970d
od siebie dodałam kieszonkę no i wzór trzeba było powiekszyć bo ja używam płyny w dużej butelce . Uważam ,że to śmieszny i zarazem praktyczny drobiazg do kuchni . Pomimo iż jest to mała rzecz wymaga dość dużo pracy i dokładności.


niedziela, 11 marca 2012

Kotlety rybne






W piątek byłam z córka w sklepie , prosiła o kupno kotlecików rybnych w kształcie rybek . Powiedziałam jej ,że spróbujemy same takie zrobić . Kupiłam 3 kostki mrożonych filetów rybnych .W domu rozmroziłam je i zmieliłam razem z cebulą , na fotce jest bułka ale zrezygnowałam z niej na rzecz wczorańszych ziemniaków które w niewielkiej ilości zostały mi z obiadu i chciałam je wykorzystać jako spoiwo masy .




Dałam tez trochę mąki ziemniaczanej ale lepiej było by dodać żółtko zamiast tej mąki , niestety jajek w domu nie miałam .

Po wymieszaniu zmielonej ryby z ziemniakami i mąką ziemniaczaną, solą , pieprzem ziołowym , otrzymałam gęsta masę . W salaterce przyszykowałam bułkę tartą wymieszaną , papryką i odrobiną barszczu czerwonego w proszku . Panierka nabrała dzięki temu czerwonego koloru .

Masę rybną po trochu wykładałam na stolnice( warto podłożyć folię spożywczą , aby się nie kleiło ), i foremkami wykrawałam różne kształty .






Potem panierowałam w mojej panierce i smażyłam na tłuszczu .





środa, 7 marca 2012

Placuszki z kaszy mannej

Słońce błysnęło i zrobiło nadzieję na wiosnę , ale niestety znów jest zimno i popaduje śnieg. Nie wiem jak robią to inne osoby ale mi wciąż brakuje czasu, pomimo iż wstaje o 6 rano , a kładę się po 23 wciąż jest wiele spraw i rzeczy , które nie wykonane kłują w oczy i sumienie . Wczoraj na kolacje zrobiłam dzieciom placuszki z kaszy mannej . Dzień wcześniej gotowałam kaszę część zjedliśmy resztę schowałam do lodówki i na drugi dzień myślałam jak ją wykorzystać . Kasza była bardzo gęsta , dodałam do niej jajko , szklankę mąki , łyżeczkę proszku do pieczenia i dobrze wymieszałam aby nie było grudek . Na patelni smażyłam na oleju racuszki , gorące posypałam cukrem pudrem . Myślę ,że to ciekawy sposób na wykorzystanie kaszy .

sobota, 3 marca 2012

Nieudana wizyta

Na ten dzień czekałam długo 2 marca miałam wyznaczoną kontrolną wizytę u mojego lekarza prowadzącego w Klinice Chorób Zakaźnych . Wstałam rano aby wybrać dzieci do szkoły i zdążyć na busa do Lublina . jechałam z nadzieją na konsultacje z lekarzem bo badania robione dzień wcześniej pokazały ,że moje wyniki wątrobowe pogorszyły się z normy 30 skoczyły do 89 . Niestety Moja Pani Doktor pojechała na sympozjum czy jakieś inne ważne wydarzenie . Teoretycznie zostawiła zastępstwo , ale moje dwugodzinne oczekiwanie zakończyło się fiaskiem . Lekarka była zbyt zajęta by zjeść jedno piętro do mnie , a ja nie mogła już dłużej czekać bo nie zdążyłabym do pracy .Tak więc , wróciłam do siebie z niczym . Następna wizyta 22 czerwca. Nieoficjalnie podpytywałam o nowe terapie te niestandartowe , które niby miały być . Owszem kiedyś będą ale kiedy i co to jeszcze nie wiadomo . jestem już po zwolnieniu , zastrzyki wybrałam ale poprawy nie widać , jakoś podłamało mnie to . Bo ile można wytrzymać bólu , ten kogo bolał kręgosłup wie jaki to dokuczliwy ból . Sama nie wiem , co mam dalej robić , spróbuję może do neurologa dostać się na wizytę . W wolnej chwili uszyłam kilka "pisanek " z materiały :)