środa, 4 czerwca 2014

Różowy króliczek

Już bardzo dawano nie szyłam ,żadnego króliczka , nadarzyła się okazja , bo dostałam w prezencie od znajomej z FB tkaniny . Chciałam jej podziękować i uszyłam tą słodką króliczkę dla jej córeczki .

Ostatnio mało pisze na blogu, częściej można mnie zastać na FB .Piszcie do mnie na maila dołacze chętne osoby do znajomych . U mnie w zasadzie nic nowego , dzien upływa za dniem . Jeśli chodzi o zdrowie to nie jest źle , tylko bardzo brakuje mi siły. Chodzę zmęczona , nawet rano budzę się bez energii. Dokuczają mi też stawy , szczególnie ręce ,bolą i puchną . Czytała w necie ,że wchodzi nowy rodzaj terapii na HCV , bylo by cudownie wyzdrowieć :) Terapia weszła juz do krajów unii Europejskiej jak na razie jest mega droga , ale za to bardzo skuteczna do 90% wyzdrowień.To wielka szansa i nadzieja dla takich osób jak ja .
Podaję link gdzie można dowiedzieć się więcej szczególów na temat tej terapi.Terapia tabletkowa na HCV

niedziela, 11 maja 2014

Jak zrobić mleko sojowe ?

Od listopada zeszłego roku nie pije zwykłego mleka tylko sojowe , używam go wszędzie tam gdzie przedtem było zwykłe . Mleko sojowe sklepowe jest niestety bardzo drogie , a domowe kosztuje grosze . Trzeba jednak poświęcić trochę czasu na jego produkcje . Ja robię większa ilość, gorące wlewam do słoików ,potem przechowuje w lodówce . Z mojego doświadczenia wynika ,że smak mleka jest różny w zależności od użytej soi . Z jednych nasion wychodzi snieżno-białe mleko z innych szarawe . Różnią się też smakiem i zapach jednych jest bardziej  sojowy . Mleko sojowe na początku było dla mnie dość trudne do zaakceptowania właśnie ze względu na swój specyficzny zapach , nie wiem jak sklepowe czy tez ten zapach mają . Eksperymentuje więc w poszukiwaniu idealnego mleka , ostanio dodawałam wiórki kokosowe , bywało ,że robiłam z dodatkiem budyniu waniliowego , cukru waniliowego lub aromatów spożywczych . Na fotkach jest sposób z blenderem , ale udaje sie tak tylko wtedy gdy blender ma dość dużą moc . Mój ma 600W i nie jestem do końca z niego zadowolona . Wiem ,że sa miksery kielichowe o dużej mocy ,ale na razie sa poza moim zasięgiem finansowym .
.1.1/2 kg suchej soi moczę 12 godzin . Po tym czasie wodę odlewam ,soję płuczę na sicie pod bieżącą wodą 

2.Do dużego garnka daję soje i 1 litr zimnej wody . Stawiam na kuchnię i zagotowuje 5 minut .
3.Zestawiam garnek z ognia i dokładnie miksuje blenderem ziarna soi .
4. Dodaje dwa litry zimnej wody ,stawiam na maleńki ogień i gotuje około 15 minut często mieszając.

5.Kiedy masa sojowa się gotuje szykuje dużą miskę ,sitko do cedzenia i szmatkę . U mnie jest do tego specjalna pielucha ,kupiłam nową i służy mi tylko do robienia mleka .

6. Gorącą mase sojową wlewam powoli na szmatkę.
7.Na dole w misce zbiera się mleko sojowe , trzeba uważać ,aby się nie poparzyć . Ja pomagam sobie w wyciskaniu łyżką drewnianą.
9. Mleko przelewam do garnka . Teraz można mleko dostosować do swojego gustu i smaku .Ja daję trochę soli. dwa cukry waniliowe,cukier do smaku i zagęszczam maką ziemniaczaną . Na taka porcje dwie łyżki mąki rozmieszane w zimnej wodzie .
10,Mleko z mąką ziemniaczaną zagotowuje mieszając .takie mleko jest gęściejsze ,lekko aksamitne w smaku . Jak nie miałam mąki ziemniaczanej zagęszczałam budyniem waniliowym .

11.Gorące mleko przelewam do czystych słoików .
12.z 1/2kg soi wychodzi mi około 4 litrów mleka .Mogę je przechowywać dłużej bo pokrywki zasysają się i mleko się nie psuje .





czwartek, 24 kwietnia 2014

Mój pierwszy duży patchwork

Jestem bardzo dumna i szczęśliwa ,bo udało mi się ukończyć mój pierwszy duży patchwork . Mogę powiedzieć z czystym sumieniem ,że nie mam do niego żadnych zastrzeżeń od strony technicznej . Kwadraty zeszły się idealnie , spodnia strona jest równie ładna jak wierzchnia , lamówka leży idealnie . w pracy tej widać ,że pracowałam i sumiennie uczyłam się szycia patchworków przez ostatnie dwa lata . Największą trudność w szyciu sprawia pikowanie , czyli szycie po szwach , z racji swojej wielkości (Wymiary 134cm szer i 187cm długości).Maszyna domowa ma nieduży otwór na tkaninę , w trakcie szycia trzeba umiejętnie rolować 2 metrową powierzchnię tkaniny i wierzcie mi jest to ciężka praca , bolą ramiona i kręgosłup . Narzutę zatytuowałam "Bird".Na kwadratach tkaniny jest ukryty ptaszek na gałązce , powtórzyłam ten motyw na brzegach narzuty . Narzuta składa się z 3 warstw materiału , spód i środek to czarna flanela .Wierzch to bawełna z ikei i dwa boczne pasy to czarna flanela .Dzięki temu całość jest miła , przytulna i ciepła .Można się otulić i zasnąć . Patchwork ten może służyć jako narzuta na łóżko , lub jako użytkowy ciepły koc . Nadaje się do prania w pralce w tem 30 stopni , można go wirować .Jestem pewna ,że to piękny prezent .Zapraszam do zakupu ,pracę tą wykonałam z myślą o moim synu . Zamarzył mu się rower górski taki z amortyzatorami ,pieniądze ze sprzedaży narzuty przeznaczę na ten cel :) .Syn mój chodzi do 1 gimnazjum , jestem z niego bardzo dumna bo bardzo dobrze się uczy , na czwórkach i piątkach ,a na dodatek w tym roku nie opuścił ani jednego dnia nauki . Chodzi do klasy sportowej i dodatkowo ma zajęcia na basenie i siłowni . Bardzo się tym cieszę ,że jest grzeczny i dobrze się uczy .Jest rozsądny i marzy o studiach informatycznych :))

Link do sklepiku gdzie można kupić narzutę.





sobota, 19 kwietnia 2014

Wielkanoc:)

W zeszłym roku uszyłam moim dzieciom taką makatkę ma Wielkanoc . Dziś służy mi jako ilustracja moich życzeń dla  Was .
Wszystkiego Najlepszego z okazji świąt Wielkanocnych zasyłam czytelnikom mojego bloga .
Edyta z dziećmi :)

wtorek, 15 kwietnia 2014

Twarożek ze szczypiorkiem i rzodkiewką wegański

Od listopada nie jestem mięsa a ni nie spożywam nabiału . Robiłam nie dawano morfologie , gdyby nie wysokie próby wątrobowe ,wyniki były by idealne . Hemoglobinę mam powyżej 15. Kuchnia bezmięsna i bezmleczna wbrew pozorom jest różnorodna i bardzo smaczna . Kiedyś myślałam ,że będę skazana na gotowe kotlety sojowe jedzone na okrągło ,ale takie myślenie okazało się błędem . Jest tyle ciekawych i super smacznych przepisów ,dla mnie jest to jak już pisałam nowy świat . Ostatnim hitem w moje kuchni jest twarożek ze szczypiorkiem i rzodkiewką . Bardzo nam smakuje , moja mama myślała ,że to prawdziwy twaróg :) Genialny przepis znalazłam na blogu
http://foodpornveganstyle.blogspot.com/2014/03/twarozek-ze-szczypiorkiem.html?showComment=1397153495949#c3720101774448347280

Postanowiłam pokazać jak krok po kroku powstaje .
Tak wygląda gotowe danie .

Do zrobienia potzrebujemy płatki błyskawiczne ryżowe .szczypiorek , rzodkiewka , sól pieprz ,mały jogurt sojowy lub z zwykły .sól pieprz , sok z cytryny .łyżkę oleju

1. W pojemniku umieszczamy szklankę suchych płatków ryżowych , sól , pieprz .
2. Zalewamy wrzącą wodą na wysokość około 2cm nad płatki.
3. Po 10 minutach płatki napuchną i powiększą swoją objętość , dodajemy łyżkę oleju i miksujemy blenderem , ale nie na gładką masę .Zostawiamy do ostygnięcia .

4.Do zimnych płatków dodajemy , szczypiorek , rzodkiewki , 1/2 małego jogurtu sojowego lub zwykłego w wersji nie wege .mieszamy wszystko łyżką ,próbujemy czy nie jest za mało słony .
4. U nas takie kanapki z koperkiem szybko znikają z talerza .



piątek, 4 kwietnia 2014

Witam wiosennie

Po dłuższej przerwie spowodowanej brakiem dostępu do bloga wracam do Was i do pisania moich postów . Ciesze się ,że jest już ciepło ,że nie trzeba palić w piecu i w kuchni .W tym roku kupiłam tylko trochę opału. pod koniec zimy były dni ,że paliłam same pudełka tekturowe z apteki  . Zima tez była ciężka , szkoda gadać . Z piwnicy wyjedliśmy wszystkie zapasy , został tylko mały worek ziemniaków i trochę czerwonych buraczków . Uszyłam przez ten czas wiele pięknych rzeczy , większość podarowałam w prezencie . Jednak jest jeszcze trochę tego i wystawiłam je w sklepiku na dawandzie ,jeśli ktoś zechciałby coś kupić będę bardzo wdzięczna .
Sklepik na dawandzie
Jesli chodzi o zdrowie to po dłuższym czasie kiedy czułam się bardzo dobrze dolegliwości powróciły , próby wątrobowe poszybowały prawie do 100 . Najgorsze jest to ,że na jajniku znów mam torbiel . Nie wiem co lekarz w końcu zdecyduje co z tym zrobić . Na razie obserwuje i po niedzieli mam drugie USG . myśl o kolejnej operacji całkowicie mnie zdołowała .

Bardzo się ciesze , bo dzieci nie dają mi powodów do zmartwień , dobrze się uczą i nie chorują . Syn ma juz 180 cm wzrostu i patrzy na mnie z góry :)) Buty na wiosnę kupiłam w rozmiarze 48!!! Kupno obuwia w tym rozmiarze jest nie lada wyczynem .
Miałam dwie rozmowy o prace w ciuchlandzie , niestety nie dostałam się , była duża konkurencja , ale może coś w końcu uda się znaleźć .
Wklejam fotki tego co szyłam w tym czasie kiedy mnie nie było .
 to komplet ogromny koc dwustronny i poduszka z kotami .

Fartuszek na butelkę płynu do mycia naczyń.
Zielony fartuszek na butelkę.

Wiosenne łapki do kuchni

Wiosenne łapki wariant drugi.


Czerwoną poduszkę uszyłam na walentynki i podarowałam na aukcje charytatywną dla dzieci z chorobami ruchu .

Czerwony cudaczek ala Teletubuś .
Biała poduszka , którą pikowałam pracowicie cały wieczór ,

Torba z tkaniny z ikeii z białymi uszami ze sztucznej skórki .

Niebieski obrus .
Tulipany prawie jak prawdziwe :))

Poduszka z kotkiem :)))

sobota, 29 marca 2014

Hurra odzyskałam hasło do bloga :))

Przepraszam ,że mnie nie było , ale tak namieszałam w ustawieniach ,że utraciłam haslo do bloga , ale juz jestem i będę pisać . A jest o czym bo wydarzyło się wiele nowości :)

środa, 5 lutego 2014

Wspaniałego 2014 roku .

Witam wszystkich w nowym 2014 roku , życzę wam aby był dobry i spokojny . U mnie wszytko dobrze . Dzieci zdrowe nie chorują choć naokoło wszyscy kichają i prychają . Ferie spędziliśmy w domu . Zima jest tego roku dość późna ale zimna .W starym mieszkaniu był taki plus .że w łazience było bardzo ciepło .ogrzewały ją dwa kaflowe piece z dwóch stron . To mieszkanie jest chłodniejsze niż tamto trudniej go ogrzać , na dodatek lokal pode mną jest wciąż niezamieszkały i czuje się ten chłód od podłogi . Każdy poranek zaczynam od rąbania drzewa na rozpałkę , dzieci pomagają nosić drzewo i węgiel z piwnicy . Kiedy się mieszka w ogrzewanym bloku ,ciężko jest sobie wyobrazić jak się żyje kiedy rano w mieszkaniu jest zimno bo piec już wystygł a ciepło uciekło .Z nadzieją wyglądam wiosny i juz wiem ,że jest coraz bliżej bo jak rano się budzę to nie jest tak ciemno i widać jasność poranka . Miałam ostatnio kiepski czas jeśli moje samopoczucie psychiczne , sa takie okresy kiedy nawet mój optymizm życiowy i usilne trzymanie się piony nie wystarcza . Czuje się wtedy po prostu tak ,że zamykam się w sobie jak w skorupie ślimak , siedzę w domu , nie mam ochoty z nikim rozmawiać , alni nikogo oglądać . Dlatego tez na blogu nie pojawiały się wpisy . Taki czas po prostu trzeba przetrwać w końcu jakoś zawsze udaje mi się pozbierać . Pisałam na blogu w listopadzie ,że przeszłam na weganizm , nadal jest to aktualne . Nie jestem nic z mięsa ani ryb, nie pije mleka ani ni jem jego przetworów . Robię sama mleko sojowe i jego używam w kuchni . Poznałam wiele ciekawych przepisów i taka dieta bardzo mi odpowiada , czuje się na niej dobrze . Dzieciom zostawiłam wolny wybór jeśli chodzi o jedzenie i sami decydują na co mają ochotę . Jednak np wszystkie zupy są już u mnie wega , nie gotuję ich na wywarach z mięsa tylko warzywne . największym moim odkryciem był rosół wegetariański , jest bardzo smaczny i często go gotuje . 


Wciąż też szyje na przykład takie anioł :)


A moja utalentowana córka pięknie maluje na przykład takie rzeczy :

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Wesołych świat:)

Składam najserdeczniejsze życzenia świąteczne wszystkim czytelnikom bloga ,życzę Wam zdrowych spokojnych ,rodzinnych Swiąt Bożego Narodzenia :))

czwartek, 19 grudnia 2013

„Kuzyneczki „-Teresa Monika Rudzka



„Kuzyneczki „-Teresa Monika Rudzka
Mam zaszczyt i wielką przyjemność ,znać Monikę osobiście i sprawiła mi ogromną przyjemność ofiarując egzemplarz swojej najnowszej książki z dedykacją . Z niecierpliwością i ciekawością zasiadłam do czytania . Treść książki momentami szokowała mnie ,realistycznymi opisami.Kiedy ,w rozmowie z nią mówiła jej o tym ,twierdziła ,że takie po prostu jest życie .Czasami brutalne i po prostu brzydkie i nie jest tak jak na okładkach kolorowych czasopism . Książka Moniki jest według mnie uniwersalna , bo tytułowe „Kuzyczeczki”są w każdej rodzinie,ba nawet jeśli dobrze wczytacie się w treść książki  może i moja postać mignie gdzieś w tle J)Dla mnie wniosek z przeczytanej opowieści jest taki –kobieta to początek i koniec wszechświata jakim jest rodzina . Jak Atlas trzyma ten świat na ramionach . Znamy takie kobiety to nasze babki ,ciotki, matki i my same . Opowieść w książce snuje się sama.Wątki przeplatają się ze sobą nawzajem ,bohaterowie na kartach książki żyją naprawdę , łatwo można ich sobie wyobrazić . Dziękuje za tą książkę ,warto ją poczytać .

niedziela, 15 grudnia 2013

Kotlety z kapusty .


Kotlety z kapusty .Połowę małej główki kapusty , ugotowałam w całości .Po ostygnięciu zmieliłam w maszynce i odcisnęłam jak najmocniej mogłam na sitku .Do odciśnietej masy dodałam ,trochę granulatu sojowego , pokrojony kawałek czerwonej papryki,mrożony koperek ,pikantną paprykę , czosnek suszony , sól . Wymieszałam i dodałam jeszcze dwie łyzki kaszki manny i odstawiłam aby kaszka wchłonęła wilgoć z masy . Kotlety obtoczyłam w bułce tartej i smażyłam na oleju . Dobre na zimno i na ciepło . masa powinna być zwięzła gdyz inaczej kotlety "piją "dużo oleju

sobota, 7 grudnia 2013

Bulionetki domowe wg Olgi Smile

.W piątek minął miesiąc odkąd jestem WEGA  :))Bardzo podoba mi się blog i fantastyczne przepisy Olgi Smile ,u niej znalazłam przepis na bulionetki do zupy . Podaje link do przepisu 

 http://www.olgasmile.com/domowa-bulionetka-warzywna.html


 U mnie bez ziela angielskiego , liści laurowych,nie miałam tez lubczyku . Dodałam też do mojej bulionetki łyżeczkę kurkumy .Przyprawa nie nadaje się do rosołu bo zupa będzie mętna .


1.Wszystkie warzywa surowe i sól zmiksowałam .

2.Warzywa po zmiksowaniu przełozyłam do garnka z grubym dnem i podlałam szklanką wody .
3. Masę warzywną gotowałam pod przykryciem na minimalnym ogniu 30 minut potem dokładnie zmiksowałam.
44. Po wystygnięciu przełożyłam do 3 pojemników i schowałam do zamrażalnika . Dziś gotowałam zupę kalafiorową właśnie z tą bulionetką :)wega oczywiście.Masa dzięki dodatkowi soli nie zamarza bardzo w zamrażalniku i można ją nabierać łyżką .Myślę,że jest to zdrowa alternatywa kostek rosołowych . Roboty jest przy tym trochę ale porcja jest duża i wystarcza na długo .