poniedziałek, 23 grudnia 2013

Wesołych świat:)

Składam najserdeczniejsze życzenia świąteczne wszystkim czytelnikom bloga ,życzę Wam zdrowych spokojnych ,rodzinnych Swiąt Bożego Narodzenia :))

czwartek, 19 grudnia 2013

„Kuzyneczki „-Teresa Monika Rudzka



„Kuzyneczki „-Teresa Monika Rudzka
Mam zaszczyt i wielką przyjemność ,znać Monikę osobiście i sprawiła mi ogromną przyjemność ofiarując egzemplarz swojej najnowszej książki z dedykacją . Z niecierpliwością i ciekawością zasiadłam do czytania . Treść książki momentami szokowała mnie ,realistycznymi opisami.Kiedy ,w rozmowie z nią mówiła jej o tym ,twierdziła ,że takie po prostu jest życie .Czasami brutalne i po prostu brzydkie i nie jest tak jak na okładkach kolorowych czasopism . Książka Moniki jest według mnie uniwersalna , bo tytułowe „Kuzyczeczki”są w każdej rodzinie,ba nawet jeśli dobrze wczytacie się w treść książki  może i moja postać mignie gdzieś w tle J)Dla mnie wniosek z przeczytanej opowieści jest taki –kobieta to początek i koniec wszechświata jakim jest rodzina . Jak Atlas trzyma ten świat na ramionach . Znamy takie kobiety to nasze babki ,ciotki, matki i my same . Opowieść w książce snuje się sama.Wątki przeplatają się ze sobą nawzajem ,bohaterowie na kartach książki żyją naprawdę , łatwo można ich sobie wyobrazić . Dziękuje za tą książkę ,warto ją poczytać .

niedziela, 15 grudnia 2013

Kotlety z kapusty .


Kotlety z kapusty .Połowę małej główki kapusty , ugotowałam w całości .Po ostygnięciu zmieliłam w maszynce i odcisnęłam jak najmocniej mogłam na sitku .Do odciśnietej masy dodałam ,trochę granulatu sojowego , pokrojony kawałek czerwonej papryki,mrożony koperek ,pikantną paprykę , czosnek suszony , sól . Wymieszałam i dodałam jeszcze dwie łyzki kaszki manny i odstawiłam aby kaszka wchłonęła wilgoć z masy . Kotlety obtoczyłam w bułce tartej i smażyłam na oleju . Dobre na zimno i na ciepło . masa powinna być zwięzła gdyz inaczej kotlety "piją "dużo oleju

sobota, 7 grudnia 2013

Bulionetki domowe wg Olgi Smile

.W piątek minął miesiąc odkąd jestem WEGA  :))Bardzo podoba mi się blog i fantastyczne przepisy Olgi Smile ,u niej znalazłam przepis na bulionetki do zupy . Podaje link do przepisu 

 http://www.olgasmile.com/domowa-bulionetka-warzywna.html


 U mnie bez ziela angielskiego , liści laurowych,nie miałam tez lubczyku . Dodałam też do mojej bulionetki łyżeczkę kurkumy .Przyprawa nie nadaje się do rosołu bo zupa będzie mętna .


1.Wszystkie warzywa surowe i sól zmiksowałam .

2.Warzywa po zmiksowaniu przełozyłam do garnka z grubym dnem i podlałam szklanką wody .
3. Masę warzywną gotowałam pod przykryciem na minimalnym ogniu 30 minut potem dokładnie zmiksowałam.
44. Po wystygnięciu przełożyłam do 3 pojemników i schowałam do zamrażalnika . Dziś gotowałam zupę kalafiorową właśnie z tą bulionetką :)wega oczywiście.Masa dzięki dodatkowi soli nie zamarza bardzo w zamrażalniku i można ją nabierać łyżką .Myślę,że jest to zdrowa alternatywa kostek rosołowych . Roboty jest przy tym trochę ale porcja jest duża i wystarcza na długo .


sobota, 30 listopada 2013

Wega Zebra

Na andrzejki   upiekłam dzieciom ciasto o nazwie zebra ,jest bardzo łatwe w zrobieniu i na pewno uda się nawet kulinarnym beztalenciom :) Trzeba tylko je dobrze wypiec aby nie robił się zakalec w środku .Przepis pochodzi z blogu"Roślinny blog Kulinarny " moja modyfikacja to 3/4 szklanki zwykłego cukru i mleko ryżowe zamiast sojowego .w wersji dla nie wegan może być zwykłe mleko .Ja foremkę posmarowałam tłuszczem i wysypałam bułką tartą .

"
  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 1,5 szklanki mleka sojowego
  • 1 szklanka cukru ( ja użyłam brązowego, myślę że biały cukier by tu lepiej pasował kolorystycznie - jasny biszkopt wyszedłby po prostu jaśniejszy, a chodzi o kontrast :D )
  • 1 łyżeczka sody
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 szklanki oleju
  • 1 łyżeczka kakao (można więcej, też dla kontrastu)
Wszystkie składniki (prócz kakao) zmiksuj na gładką masę. Podziel powstałe ciasto na pół, do jednej części dodaj kakao. Wyłóż keksówkę papierem do pieczenia i wylewaj na przemian łyżkę jasnego ciasta, na to łyżkę ciemnego, aż do wyczerpania masy. Piecz ok. 40 minut w temp. 160 stopni (termoobieg)."

 

środa, 27 listopada 2013

Wegańska dyniowa chałka

Czy wiedzieliście o tym ,że można upiec pyszne ciasta bez mleka i jajek ,ja do tej pory uważałam ,że to niemożliwe .Okazuje się jednak ,że człowiek uczy się ,aż do samej śmierci :))Znalazłam ostatnio ciekawy przepis , fotki apetyczne ,składniki miałam wszystkie ,więc wypróbowałam , efekt zaskoczył mnie bardzo pozytywnie smakiem i tym ,że tak pięknie mi sie upiekło . Podaję link do oryginalnego przepisu :
http://weg-anka.blogspot.com/2013/11/weganska-dyniowa-chaka.html

a oto moje ciasto

Cynamonowa kruszona to jest  strzał w 10 w wypadku tego pysznego ciasta , na pewno zagości u nas na stałe , bo dzieci lubią ciasta z cynamonem .
Jestem na początku mojej wega drogi ,moja wiedza jest jeszcze znikoma uczę się co jeśc i jak komponować posiłki . Przepisów na bezmięsne dania jest w internecie nieskończona ilośc , blogów kulinarnych typu wega również bardzo dużo . Dziękuje za komentarze , zawsze chętnie je czytam .Jesli chodzi o mleko roslinne to pozostanę przynajmniej na razie przy sojowym , raz ,że soja kilogram kosztuje 6zł a dwa ,że mi po prostu smakuje . Mleko z orzechów czy nawet z wiórek kokosowych wychodzi dużo drożej . Nie wiem czemu uważane jest za szkodliwe ? nie doczytałam jeszcze na ten temat , dla mnie przynajmniej z tego względu ,że zawiera substancje podobna do estrogenów jest jak najbardziej wskazana .Jesli ktos wie więcej na temat szkodliwości soi prosze o info chętnie poczytam . Wydaje mi sie ,ze teraz to o wszystkim źle piszą w zależności od tego kto opłaca piszącego . Ja czuję się dużo lepiej na wega diecie , mam dużo energii, ba nawet udało mi się schudnąć 2kg w ciagu tych 3 tygodni ,życia . wega .

niedziela, 24 listopada 2013

Anioły są wśród nas - dla moich aniołów :Dziękuje za wszystko :)

Wega smalec z cebulą jabłkiem i majerankiem

Minęło już dwa tygodnie odkąd podjęłam decyzje o przejściu na weganizm . Okazało sie to bardzo przyjemnym doświaczeniem , odkryłam nowy nie znany mi świat :) Okazało się ,że jedzenie wega jest bardzo smaczne i codziennie poznaje wiele nowych przepisów , już drugi raz robiłam mleko sojowe i drugie wyszło mi o wiele smaczniejsze niż pierwsze .Postaram się za kolejnym razem robic fotki i podzielić się z wami przepisem . Ktoś pytał mnie w komentarzach o to czy dzieci tez nie jedzą mięsa . Pozostawiłam im w tej kwestii dowolność wyboru ,średnia córka razem ze mną je wega potrawy . Najmłodsza córka z zainteresowaniem próbuje nie znanych jej dotąd smaków , syn kategorycznie zapowiedział ,że on nie zrezygnuje z jedzenia mięsa . Kupiłam dodatkowo wit.B12 ,wyczytałam bowiem ,że powinno się dodatkowo ja przyjmować .Córce zrobiłam ostatnio badanie krwi i ma idealne wyniki. Dziś podzielę się z wami przepisem na smalec wega znalazłam go na blogu
http://zdrowinacodzien.blogspot.com/2011/03/smalec-wegetarianski.html

Ja robiłam go tak :Na łyżce oleju smażymy dużą cebulę pokrojoną w kostkę , potem dodajemy jabłko tez obrane ze skórki i pokrojone w drobną kostkę i nadal smażymy . jak cebula będzie już szklista dodajemy przyprawy ja dałam majeranek , sól ,suszony czosnek.Do tego wszystkiego dodajemy kostkę Planty i 3 łyżki oleju aby było po schłodzeniu smarowne . Kiedy Planta się rozpuści ,wlewamy do słoika ,stawiamy do góry nogami do wystygnięcia . W smaku nie do odróżnienia od zwierzęcego smalcu . Kromka chleba z takim smarowidłem plus kiszony ogórek ,sami spróbujcie ,będziecie zaskoczeni smakiem :))

niedziela, 17 listopada 2013

Obalenie mitów na temat weganizmu / The overthrow of the myths about veg...

Wega rewolucja :)

Moja bratowa mówiła "Jesli Bóg zechce może zmienić nasze życie w ciągu jednej sekundy " ,wierzę jej bo nie raz doświadczałam tego . Teraz moje życie zmieniło się w ciągu jednej godziny .Od jakiegos czasu interesuje się zdrowym odżywianiem i pracą nas samoświadomością ,moje poszukiwania przypadkiem zaprowadziły mnie na YT gdzie przez godzinę słuchałam wykładu Gary Yourofsky .Był to dla mnie szok , psychiczny i postanowiłam zmienić swoje życie . To czego się dowiedziałam z tego wykładu postawiło do góry nogami całe moje wyobrażenie i produkcji mleka . Czy  wy wiecie ,że krowa aby "dała mleczko "jest gwałcona by zajść w ciążę .Po porodzie odbierane jest jest ciele ,a ona sama okrutnie cierpi i tęskni za swoim dzieckiem . Czy wiedzieliście ,że mleko tak naprawdę jest szkodliwe dla człowieka i jego spożycie robi nam krzywdę . W czasie słuchania tego wykładu płakałam jak bóbr , nie mogłam się uspokoić oglądając filmiki gdzie zwierzęta traktowane są tak ,że wstydze się tego ,że jestem człowiekiem . Podaję link do wykładu , dla osób wrażliwych polecam ominięcie filmów które prezentuje Gary .
Filimik który zmienił moje życie
Postanowiłam ,że ja nie chcę brać w tej męczarni zwierząt udziału ,tym bardziej ,że człowiek jest z natury roślinożerny ,a reszta to pranie mózgu reklamami . Myslicie ,że ktoś chce naszego dobra ?Guzik prawda ,jesteśmy tylko niewolnikami ,którzy żyją po to aby ktoś mógł się bogacić coraz bardziej . Po tej decyzji wiele w moim zyciu się zmieniło , nie byłam przygotowana na to jak fantastycznie można się czuć nie jedząc mięsa oraz mleka i jego przetworów . Pierwszy raz w życiu tak fantastycznie się czuje , jestem pełna energii i siły .Zniknęły jak za dotknięciem czarodziejskiej pałeczki wszelki problemy gastryczne , mam płaski brzuch . Okazało się ,że wega jedzenie jest bardzo sycące ,zdrowe i tanie . W magiczny sposób moja lodówka wypełniła się jedzeniem po brzegi !!!jestem na początku ,uczę się wega gotowania i poznaje zupełnie nowy świat .Organizm odwdzięcza mi się za każdy dzień bez tych produktów a to upewnia mnie ,że droga ta jest dobra i słuszna .Uczę się robienia wega zakupów , z roślin można zrobić wszytko to co potrzebujemy do życia .warzywa są tanie zdrowe i nie szkodzą nam w żaden sposób . Będę pisać na blogu o mojej nauce wega życia ,być może kogoś z was zainspiruje to do zmian . Zmiany sa dobre ,człowiek nigdy nie jest za stary aby się zmienić :) Moje pierwsze wega odkrycia
Sojowe mleko domowej roboty ,pychotka !!!
paszteciki krucho-drożdzowe z nadzieniem z kiszonej kapusty i fasoli

Jestem bardzo szczęśliwa ,że trafiłam na ten wykład ,rzeczywiście zmienił on moje życie i to na lepsze .Okazało się ,że w necie jest bardzo dużo blogów z przepisami wega .Kiedyś myślałam ,że weganie to nawiedzenie ludzie ,dziś śmieje się sama z siebie .Istnieje mit ,że warzywa surowe a już szczegolnie strączkowe są ciężko strawne . Ja mam chorą watrobę i nie zauważyłam żądnych ale to żadnych problemów gastrycznych związanych z wega dietą ,trzeba tylko umiejętnie wszystko przygotować .Będę się dzielić z wami przepisami na nowe dania . Jestem na początku drogi i muszę nauczyć się wszystkiego od podstaw .

niedziela, 3 listopada 2013

Gdzie tu sens ciąg dalszy ...

Z domu rodzinnego wyniosłam ogromny szacunek do jedzenia , szanuje każdą kromkę chleba i zawsze staram się wszytko a art spozywczych  zagospodarować do maksimum . Pisząc swój post chciałam zwrócić uwagę na nieposzanowanie jedzenia przez te sklepy . Ja nie oczekuję ,że sklepy będą rozdawały za darmo to było by bez sensu .Wiem też ,że przeceny żywności są możliwe ,bo jest z kolei w moim mieście sklep a A ,w którym jakoś udaje się wszytko pogodzić . I opłacalnośc handlu i bezpieczeństwo kupujących . W sklepie tym zaopatruje się cały czas ,pieczywo z poprzedniego dnia opakowane w jednorazowe woreczki można kupić za 50% ceny , wszystkie art spożywcze ,nabiał wędlina mięso i inne na dwa dni przed terminem są przeceniane na pół ceny , a w ostatni dzień przydatności kosztuje symbolicznie . Czyli  jednak można , jest to też sklep zrzeszony w sieci sklepów i nie myślę ,że specjalnie dla niego są inne przepisy . Czytałam wasze komentarze, wiem ,że od 1 pażdziernika zmieniły się przepisy ,ale myslę ,że to niewiele zmieni ,bo i tak żywność ta krótkoterminowa będzie utylizowana na miejscu . nie wydaje mi się tez aby ludzie masowo wykupywali te przecenione towary , raczej jest tak ,że wiele osób wstydzie się je kupować bo wstydzą się swojej biedy . Ja dopóki sytuacja życiowa nie zmusiła mnie do skromnego życia ,nie wiedziałam nawet ,że takie towary tańsze są . Jak wchodziłam na sklep to po prostu kupowałam to co miałam zaplanowane na obiad i to co miałam ochotę zjeść i tak robi większość osób ,które idzie na zakupy . Różnica jest taka teraz ,że rano kiedy idę do sklepu na A ,patrzę co jest w przecenie i z tych właśnie produktów komponuje stosowne dania . Nie czuję się z tego powodu gorsza , uważam ,że jest to w porządku ,bo przecież nie pracuje i nie mogę oczekiwać życia na wysokim poziomie . Nie czuję się ani pokrzywdzona ani gorsza ,że takie jedzenie kupuje ,wręcz przeciwnie jestem wdzięczna kierownictwu sklepu ,że mam taką możliwość . W mieście ,jest kilka taki punktów gdzie można kupić przecenione art spożywcze i moja poranna trasa zakupów wiedzie zawsze przez nie .Nie jest też tak ,że nikt  nie dba o osoby biedne , jest wiele osób o złotych sercach ,które chetnie takie osoby wspierają , państwo też dba w miarę swoich możliwości ,są zasiłki ,darmowe szkoły , darmowy lekarza . Są jednak rzeczy drobne ,o których po prostu ktoś nie pomyślał ,że mogą być inaczej rozwiązane i o tym właśnie był mój post . Spotkałam na swojej drodze wiele spaniały i życzliwych osób ,którym wiele zawdzięczam . Cieszę się ,że mam mozliwość prowadzić tego bloga . Czasami trudno w kilku zdaniach przekazać to co czuję nie zawsze do końca jest to to co chcę przekazać . Jestem osobą ,która optymistycznie patrzy  na życie ,nie traktuje mojego życia jako karę czy katorgi .Jestem jednak tylko człowiekiem , czasami mam gorsze dni ,czasami widzę tylko te ciemniejsze strony . jeśli chodzi o Banki żywności , o których ktoś wspominał w komentarzu , to nie jest tak ,że można tam sobie iść i poprosić o pomoc . Banki współpracują z organizacjami typu Ośrodki pomocy społecznej, Caritas lub fundacje .Może w dużych miastach jest tam zorganizowana stała pomoc żywnościowa u nas to różnie wygląda ,kiedyś napisze i o tym . jesli już tak piszę ,to chcę też wyjaśnić sprawę mojego mieszkania . Ja nie dostałam tego mieszkania od Urzędu Miasta w prezencie na zawsze , jest to mieszkanie socjalne . Jestem tylko najemcą , moja umowa jest na 3 lata ,po tym okresie znów jest weryfikacja i jeśli mój dochód będzie wyższy niż 450zł na osobę nie będę mogła tu mieszkać . Mieszkania też nie remontowałam ,było po prostu odnowione przez poprzednich mieszkańców . A na podłogach nie ma nowych paneli ,jak to ktoś pisała w "życzliwym" mailu ,tylko używane linoleum ,które poprzednia lokatorka zostawiła . Spłacam te wykładziny jej teraz co miesiąc po 100zł . Ja wiem ,że mieszkanie jest przepiękne i budzi wiele emocji niekoniecznie tych najlepszych,ale ja jestem w nim tylko jako  czasowy  lokator ,nie dostałam go w prezencie . Mam znajomą ,którą zachorowała na raka piersi , przez kilka miesiecy była na zwolnieniu lekarskim ,miała operacje ,przeszła cykl naświetlań i chyba ze dwa cykle chemioterapii . Kiedy wróciła do pracy ,znalazły się" życzliwe"koleżanki które wypominały jej ,że "siedziała w domu i za darmo brała pieniądze ,kiedy one ciężko pracowały ". Ludzie czasami zazdroszczą dziwnych rzeczy !Na koniec tego postu  pozdrawiam wszystkich ,którzy czytają mojego bloga . Dziękuje za to :)

piątek, 1 listopada 2013

Gdzie jest w tym sens ??

W moim miasteczku otworzyli  sklep sieciowy na literę L . Piękny duży przestronny sklep o jakim marzyłam w czasach PRL . Z pólkami wypełnionymi wszystkimi możliwymi przysmakami .Pachnący bułeczkami i z uprzejmą obsługą . Teraz jest na trasie moich codziennych zakupów z tego prostego powodu ,że codziennie po 18,30 przeceniają warzywa i można np pęczek rzodkiewki kupić za 0,19 gr lub kilogram bananów za 1,50 .Po 18,30 sunie do sklepu sznurek takich osób jak ja , które polują na przeceny .Moje miasteczko jest małe i dość bogate w biedne osoby.Chodzę więc sobie po tym bajkowym świecie podziwiam pełne półki rzeczy ,których pewnie nigdy nie  spróbuje i czekam na wieczorną przecenę . W portfelu 15zł . W ogromnym sklepowym koszu  na zakupy leży  chleb , mleko i margaryna . Widzę osobę z obsługi która prowadzi ogromny wózek zrobiony z drucianej siatki .Wózek jest wypełniony warzywami na tackach , porcjowanym mięsem z drobiu i wieprzowiny , różnego rodzaju nabiałem .Wszystko to przemieszane jest z pustymi opakowaniami z towaru . Mija mnie  a ja wiem ,że to wszystko za chwilę powędruje na śmietnik . Czuję ,że w garde gdzieś w środku  rośnie wielka  gula , a oczy robią się niebezpiecznie wilgotne . Czuję wielki  żal  ,sama nie wiem do kogo ,że to całe jedzenie ,które za chwile wyląduje na śmietniku mogłoby przecież być wykorzystane . Ale przecież nie może  ,bo ktoś dba o mnie i nie pozwala abym jadła przeterminowane jedzenie ,lepiej wiec ,żebym nie miała nic . Czy naprawdę było by dla sklepu wielkim problemem ,gdyby towar w ostatni  dzień przydatności do spożycia kosztował np 1zł ?Czy nie lepiej było by ,gdyby biedni ludzie mogli  by w ten sposób kupić to ??? Czy ktoś może mi wytłumaczyć ,w którym miejscu ma sens wyrzucanie dobrego jedzenia ,kiedy tyle ludzi żyje na skraju biedy . Pewnie nie jedna  osoba pomyśli ,że dobrze mi tak ,że nie stać mnie na podstawowe rzeczy do jedzenia bo pzreciez ,dla wielu ludzi  samotna matka na dodatek wielodzietna to najgorsza patologia ! Może i tak ,ale to właśnie dzieci takich patologi, kiedyś będą pracować na nasze emerytury . Różne są powody tego ,że człowiek nie jest w stanie  zapewnić sobie podstawowych rzeczy potrzebnych w życiu . Znam osobę ,która wychowała dzieci , pracowała trochę ,na najskromniejszych stanowiskach . Dziś jest w zawieszeniu miedzy emeryturą a rentą , żyje za 450zł zasiłku. Ona opowiadała mi ,że obok sklepu na literę B jest śmietnik . Kiedyś wiele ludzi brało z niego jedzenie . Teraz nie ma nic bo obsługa sklepu ma nakazane rozrywanie opakowań wysypywanie i wylewanie zawartości . Dlaczego komuś zależało na tym aby  ludzie nawet ze śmietnika nie mogli brać ??? Ja bym rozumiała, kiedy jedzenia by po prostu nie było , ale ono jest i nawet jest w nadmiarze i pytam się komu i dlaczego zależy na tym ,żeby lądowało na śmietniku zamiast do głodnych ludzi ????  W którym miejscu jest sens ? Bo ja z pozycji biednej osoby nie wiedzę go . Tak sobie o tym wszystkim myślałam wracając do  domu z tego pięknego sklepu ,marząc o tym zmarnowanym jedzeniu w wielkim wózku . Ciekawe czy o taką właśnie Polskę walczyli robotnicy w czasach solidarności ....

sobota, 19 października 2013

Sos pomidorowy

Podaję przepis na sos pomidorowy ,który robię do gołąbków ,może komuś się przyda i zrobi zamiast ,kupować chemiczne mieszanki w torebkach .Z podanych poniżej ilości wychodzi 0,5 l sosu , jeśli to potrzebuje mniej niech weźmie połowę wszystkich składników .
1.Potrzebujemy 1/8 kostki masła ten trójkącik na fotce :)Nie skąpimy i nie zamieniamy na margarynę !
2.W dużym garnku rozpuszczamy na niewielkim ogniu masło , uwaga masło lubi się szybko podpalać i potem sos będzie gorzki.
3. Garnek zdejmujemy z ognia i dodajemy do rozpuszczonego tłuszczu dwie łyżki mąki .łyżki do zupy nie łyżeczki .


4.Garnek nadal jest zdjęty z ognia .Mieszamy energicznie mąkę z tłuszczem
 5.Otrzymujemy taka jakby kaszkę .
6. Teraz do garnka poleci polowa tego koncentratu pomidorowego .Czyli 90g .jak poleci ciut wiecej to też tragedii nie będzie 
7. Mieszamy koncentrat z tą "kaszką" co otrzymaliśmy wcześniej .Garnek nadal jest zdjęty z ognia .
8. Wlewamy dwie szklanki zimnej !wody i energicznie mieszamy . Aż wszytko ładnie się rozprowadzi . Teraz jest moment na dodanie przypraw.Dodajemy do sosu płaską łyżeczkę cukru łagodzi jego ostry kwaśny smak .Jeśli ktoś używa kostek rosołowy to wrzuca jedną i ma z głowy.Jeśli nie to solimy według gustu .Dodajemy przyprawy co kto lubi np bazylię ,pieprz ziołowy ,czosnek,pieprz zwykły .Zawsze jest lepiej mniej dosolić ,a później jeszcze dodać więcej .ja czosnek dodaję w ten sposób ,że obieram ząbek nacinam go na krzyż tak aby trzymał się w jednym kawałku i wrzucam do sosu .nadaje on wtedy zapach potrawie i jednocześnie można go łatwo zlokalizować i wyjąc .
 9.Teraz wstawiamy dopiero garnek na nieduży ogień .Bierzemy do ręki mątewkę i energicznie mieszamy.Nie odchodzimy od garnka i nie sprawdzamy FB w tym czasie .Trzeba być przy garnku cały czas !!
10.No i teraz mieszamy , mieszamy mieszamy :))
11. Dalej mieszamy :))aż sos zacznie gęstnieć najpierw po bokach garnka . teraz zmniejszamy ogień na absolutne minimum i ze dwie minuty gotujemy .
12.I proszę sos gotowy.Teraz jest czas na ewentualne poprawki w smaku ,próbujemy,jeśli za mało soli solimy ,jeśli wyszedł nam za gęsty dodajemy wody,aż do uzyskania odpowiedniej gęstości .Jeśli lubimy sos z dodatkiem śmietany ,to po zdjęciu z ognia ,dodajemy . Ja używam śmietankę z kartonika ,ładnie się rozprowadza w sosie i nie zbija w grudki.Całość robi się około 10 minut może ciut dłużej i jest proste bardzo łatwe prawda ?

niedziela, 13 października 2013

cuda się zdarzają :)

Nie wiem jak inni ale ja  mam to wielkie szczęście ,że cuda mnie nie omijają :)kiedy jestem juz na dnie i wydaje mi się ,że nie ma mozliwości wyjścia z tej sytuacji zdarza się cud i sprawy same się rozwiązują . Miałam iśc do Kliniki na badania , byłam w przychodni przyklinicznej gdzie pobrano mi krew na wiele badań wstępnych . Dzwoni do mojej Pani  Doktor a ona się śmieje , że wyniki wyszły bardzo dobre można powiedzieć idealne i nie ma w tej chwili potrzeby kłaść się do szpitala . kazała mi tylko zrobić USG brzucha na wszelki wypadek . Spadł mi wtedy kamień z seca , bo pobyt w szpitalu w czasie roku szkolnego to wielkie obciązenie dla mojej mamy ,która opiekowała by się dziećmi . Ja wiem czemu ten cud zawdzięczam , to zasługa Joasi i jej mamy ,Dzieki nim mam możliwość przyjmowania Hepamercu .Lek ten jest cudowny idealnie regeneruje wątrobę i to od razu widać . Cuda następny -ide do okulisty bo dawno nie byłam a kontrolować sie trzeba , chciałam receptę na okulary bo jak dwa lata temu usiałam na swoich starych tak do tej pory nie mam . w gabinecie szok dla nas obu bo okazuje się ,że minus 1,5 dioptrii weszłam , minus 0,75 .Czyli można powiedzieć ,że wada moja która mam od czasów liceum zmniejszyła sie  o połowę !!!Cuda ostatni jest tez niezwykły to cud dobroci i wielkiego serca i bardzo za niego dziękuje . Dzięki takich chwilom wierzę jeszcze bardziej ,że Anioły na ziemi istnieją naprawdę .

czwartek, 26 września 2013

Nagroda w konkursie :)

Chwalę się znów Moja średnia córka Dominika ,brała udział w ogólnopolskim konkursie plastycznym i jej linoryt zdobył pierwsze miejsce wśród linorytów i tak podobał się komisji ,że ozdobił wszystkie zaproszenia na rozdanie nagród . Córka była wczoraj w Chełmie i przywiozła w nagrodę fajne kredki i inne drobiazgi .:)To właśnie ona robi kolczyki z modeliny , które kiedys pokazywałam .
 

niedziela, 22 września 2013

Wyniki z tomografii szyji

Wpisów na blogu mniej , tak jak zapowiadałam więcej i częściej pisze teraz na FB , jeśli ktoś chciałby moje namiary proszę pisać na maila . Mam juz wyniki z tomografii kręgosłupa szyjnego , wynik jego całkowicie tłumaczy to czemu tak mi dokucza ból .
 Dostałam leki przeciwbólowe , kolejne juz i ćwiczenia i pocieszenie od lekarza ,że lepiej nie będzie . Dostałam też skierowanie do neurochirurga , być może jest to  do operacji , wtedy w końcu przestało by mnie bolec mam nadzieje . Neochirurg przyjmuje w pobliskim mieście Zamościu , lub oczywiście prywatnie . Znając życie to termin wizyty na bank będzie  bardzo odległy . Wszyscy wiemy jak trudno dostać się   do jakiegokolwiek specjalisty . Będę dzwonić po niedzieli to dowiem się  jak długo trzeba bedzie czekać . W sumie leczenie dziś jesli nie ma się pieniędzy polega głownie na czekaniu ,juz przestało mnie to dziwić . Dziś pierwszy raz napaliłam w piecu na nowym mieszkaniu , spaliłam trochę kartonowych pudeł , tak aby sprawdzić czy  piec jest sprawny i czy grzeje .


środa, 18 września 2013

{Big} City Girl QAL

zgłosiłam się do nowej zabawy szycia bloków techniką PP ,będą to bloki o dużych miastach pirwszy jest BERLIN .Podaję link do bloga na którym rozpisane są wszystkie bloki .
http://www.aylin-nilya.blogspot.de/2013/09/big-city-girl-qal-week-1-berlin-meets.html
 Dziewczyny uszyły juz kilka bloków mam opóznienie mam nadzieje ,że je dogodnie .


niedziela, 8 września 2013

W oczekiwaniu

W środę byłam w Lublinie na tomografii,kręgosłupa szyjnego ,wyniki maja być po niedzieli . Udało mi się też spotkać w Klinice w moją Panią Doktor i umówiłyśmy się ,że jak przyjadę po odbiór wyników to przyjmie mnie w przychodni i dostane skierowanie na badania z przychodni i do Kliniki na odział . Niby się nie przejmuje , ale mózg sam myśli za mnie i w nocy dziś śniło mi się ,że znów biorę interferon ,że mam  wysoką gorączkę i trudności z oddychaniem ,wszystko było takie realne . Podobno lubelska klinika stara się o dostęp do programu badawczego bezinterferonowego ,ale jakoś ciężko mi uwierzyć ,że im się uda ,to taki mały oddział .Gdyby się udało ,może zakwalifikuje się do takiego programu badawczego jako królik doświadczalny , miałabym wtedy szansę na wyzdrowienie . Zobaczymy . Trzeba się uzbroić w cierpliwość i czekać . a ja jak zwykle każdą wolną chwile spędzam nad maszyną do szycia , wczoraj ukończyłam kołderkę dla mojej ciotecznej wnusi Nikoli .Gotowy panel wypikowany biała nicią na polarze z drugiej strony warstwa flanelki.Mam nadzieję ,że spodoba się jej ,zwierzątka są takie sympatyczne :)





środa, 4 września 2013

Gotować każdy może -pączusie w 30 minut

Potrzebujemy jeden mały jogurt naturalny lub mała śmietanę ( 250 ml) do tego jedno jajo , łyżka czubata cukru , łyżeczka płaska sody , szczypta soli . Miksujemy, można tez zamieszać wszytko widelcem mikser nie jest konieczny.

 Wsypujemy 2 szklanki mąki mieszamy łyżką aż się połączy.

 Zagniatamy ciasto , nie może być zbyt gęste bo wtedy pączki są dość twarde , jak będzie za luźne to będzie się kleić do stolnicy a paczki będą potem nasiąkać tłuszczem podczas smażenia . Ciasto ma być bardziej miękkie niż na pierogi .

 Wałkujemy na stolnicy na grubość około 1cm . ja wycinałam kółka przykrywką od dezodorantu :))) bo kieliszków w moim domu nie ma .

 tyle wyszło

 Rozgrzewamy powoli tłuszcz i na niedużym ogniu smażymy z obu stron na rumiano.

 tak wyglądają w przekroju

 
czekamy, jak wystygną posypujemy cukrem pudrem.
wyszło tego całkiem sporo :)) smacznego.
  nie polecam jeść na gorąco ,bo czuć wtedy posmak sody . najlepsze są jak wystygną.

czwartek, 29 sierpnia 2013

Dla Dennisa:)






Uszyłam dla mojego bratanka kapę do zabaw samochodzikami i poduszeczkę ,mam nadzieję ,że je polubi.Z nowości u mnie to zakupiłam sobie kwas foliowy i Ascofer i moje samopoczucie poprawiło sie znacznie .We wrzesniu zrobię znów badania ,ale dziś już wiem ,że na pewno jest lepiej  .Kończy się lato czas do  szkoły , mamy już prawie  wszystko brakuje jeszcze kilu podręczników ale i te myślę ,że uda się kupić na początku września .