piątek, 1 kwietnia 2011

Pasztet "Tylna ścianka "

"Projekt TYLNA ŚCIANKA to nic innego, jak propagowanie wykorzystywania jedzenia, które zazwyczaj wyrzucamy.

Po obiedzie upychamy wszystko w lodówce, żeby tylko się tego pozbyć, a po 3-4 dniach wyrzucamy spleśniałe i niezdatne do wykorzystania. To jeden z najważniejszych grzechów, które popełniamy na co dzień. A jednak z wczorajszej pieczeni można zrobić szaszłyki, ugotować chińską zupę albo wykorzystać do zapiekanki. Można też zjeść ją do kanapek lub dodać do pasztetu czy klopsa.

"Tylna ścianka" to nic innego jak powiedzenie sobie że się da, że można wykorzystywać jedzenie z wczoraj. To sięganie w lodówce do tylnej ściany i zjadanie produktów, które sami tam upchnęliśmy."
   Tekst i fotka pochodzi z bloga Mydło powidlo  przyłączam się do akcji nie marnowania jedzenia .Podaję link do akcji :
http://mydlopowidlo.blogspot.com/2011/03/projekt-tylna-scianka.html

W ramach tej akcji pokazuje jak wykorzystać mięso pozostałe po gotowaniu zupy czy rosołu . Ja jesli gotuje coś na korpusie obieram mięso od kości i wrzucam do zamrażalnika , mam osobny pojemnik w którym zbieram takie mięso . Mrożę tez ugotowane warzywa z rosołu , marchewkę, pietruszkę , seler .Teraz w pojemniku miałam tez trochę usmażonych pieczarek które zostały mi po robieniu zapiekanek i kawałek cienkiej kiełbasy która po kupieniu okazała się bardzo tłusta . W pojemniku tym było tez mięsoz 2 pieczonych skrzydełek które zostały z obiadu .
Zaznaczam ,ze nie jest to wykwintny pasztet ale w smaku jest bardzo dobry i o niebo lepszy od kupowanego w sklepie , bezk konserwantów i zmielonego" niewiadomoco ".
Do wykonania pasztetu zużyłam zawartość pudelka mięsno warzywnego , 30 dkg świeżej wieprzowej wątroby ,5 jajek , przyprawy , otręby pszenne , łyżkę koncentratu pomidorowego, dwie namoczone małe kajzerki .Fajny smak nadaje pasztetowi tarta gałka muszkatałowa ale nie miałam jej w domu .
Wątrobę usmażyłam na tłuszczu z cała cebulą podzieloną na 4 części . Wątróbkę smaży się krótko na niedużym ogniu długo smażona jest twarda .
Ja swój pasztet mieliłam przez maszynkę , można przygotowywać masę również w robocie . Jeśli ma się sitko z drobnymi oczkami to wystarczy przemielic raz ja nie miałam więc mieliłam masę dwukrotnie .
Do zmielonej masy dodajemy jajka przyprawy i dobrze odciśniętą z wody bułkę . Mieszamy wszystko dokładnie . Formę do pieczenia smarujemy tłuszczem i wysypujemy bułką tartą , do masy pasztetowej mozna dodać np kukurydze groszek lub inne warzywa w całości wtedy pasztet będzie kolorowy .
U mnie wyszło dwie keksówki , polałam odrobiną oleju z wierzchu .

Piekłam 50 minut w temp 180 stopni aż wierzch dobrze się zrumienił .
Po wystygnięciu podajemy z ulubionymi dodatkami ćwikła kiszonym ogórkiem , chrzanem . Ja zawsze robię więcej pasztetu i dziele się nim z mamą .

1 komentarz:

Gośka pisze...

Przypomniałaś mi swym wpisem jak w domu moja mama robiła swój pasztet. Był pyszny. Twój też zapewne taki jest. A akcja godna naśladowania:)