niedziela, 25 września 2011

Drożdzówki z makiem i z serem .





Najprostsze rzeczy są najsmaczniejsze . Dziś na śniadanie przygotowałam drożdżówki , uwielbiam ciasto drożdżowe robić i jeść . Daje tyle różnych możliwości .
Ciasto :
500g mąki
75g cukru
szklanka 250ml ciepłego mleka
30g świeżych drożdży
100g margaryny lub masła

W dużej misce nastawiam zaczyn ciepłe mleko , rozkruszone drożdże cukier i szczypta soli i dwie łyżki mąki . Mieszam i odstawiam aby urosło .Potem dodaje przesianą mąkę roztopiony tłuszcz mieszam końcówkami robota a ja się już dobrze połączy , odstawiam miskę w ciepłe miejsce i nakrywam ją czystą ściereczką . Wyrośnięte ciasto wyrabiam ręką , można podsypać odrobinę mąką jeśli się klei do rąk . Kulę ciasta dzielę nożem na połowę i połówki na części tak aż otrzymam 12 części . każda rozwałkowuję na okrągły placuszek , podsypując mąką układam nadzienie zwijam jak naleśnik w rulonik kroję na dwie polowy i nacinam od góry . Serce robi się podobnie ale nacina się ciasto w pół.

Tak jak Dorota na swoim blogu
http://mojewypieki.blox.pl/2009/10/Slodkie-drozdzowki-serca-z-orzechowym-nadzieniem.html
Jej blog jest dla mnie zawsze nieustającym źródłem inspiracji .

Nadzienie to ugotowany mak przemielony 3 razy przez maszynkę osłodzony cukrem i ser rozgnieciony z żółtkiem cukrem i budyniem waniliowym .


W pracy jest fajnie ,ale jednocześnie ciężko fizycznie bo jestem sama na 3 piętrowy budynek . Na razie jak wracam do domu jestem bardzo zmęczona , najgorzej męczy mnie wchodzenie po schodach , ale myślę ,że to kwestia czasu , nabiorę wprawy . Mam teraz mniej czasu i siły na domowe obowiązki dlatego nie piszę na blogu . Zostaje mi niedziela i sobota na kuchenne przyjemności .

3 komentarze:

bastamb pisze...

Ale mi smaka narobniłaś! Pychotka...

Anonimowy pisze...

Ciesze sie Roxanko, ze Masz ta prace, wysylam duzo cieplych usciskow, pamietaj, ze Masz w swiecie wiele osob, ktore zycza Ci wszelkiego dobra!

Anonimowy pisze...

Roxanno, gratuluję znalezienia pracy i mam nadzieję, że będzie tylko lepiej.

Pozdrawiam,
Lawenda