niedziela, 29 lipca 2012

Operacja ciąg dalszy

Niestety nadal czuję się kiepsko . Wczoraj sąsiadka zawiozła mnie do szpitala . Na ginekologi przyjął mnie lekarz , bo rana po operacji zaczyna się paskudzić . W dolnej części wytworzył się stan zapalny . Dostałam rywanol do okładów i przykazanie natychmiastowego powrotu w razie gorączki czy większej bolesności brzucha . Dziś trochę chodzę po mieszkaniu , trochę leże . Miałam dać fotkę rany pooperacyjnej ale jest to zbyt drastyczny widok , nie był to za dobry pomysł . Muszę pochwalić lekarzy i personel pielęgniarski ze swojego szpitala . Pomimo iż od początku wszyscy wiedzieli ,że mam HCV ,nie było z tego powodu żadnych problemów . Ja zawsze mówię o chorobie , uważam ,że powinnam chronić innych ludzi przed możliwością zarażenia się ode mnie . W szpitalu miałam bardzo dobra opiekę i jestem bardzo wdzięczna lekarzom i pielęgniarkom za uratowanie mi życia i opiekę . Po raz kolejny mogłam się przekonać jak życie może się zmienić w przeciągu kilku godzin . W szpitalu modliłam się i prosiłam Boga aby pozwolił mi zostać z moimi dziećmi . W takich chwilach tylko o tym myślałam , tylko o nich .

7 komentarzy:

MadamSyllaq pisze...

Piękny post Edytko ,Bóg zawsze Cie słyszy ;)

bastamb pisze...

O rety, jeszcze to! Mam jednak nadzieje Edytko,że bęzie już dobrze, trymaj się....pozdrawiam...

Docia pisze...

Współczuję :( Też zawsze mówię mimo że jestem wyleczona z hcv ale licho nie śpi. Na pamiątkę mam problemy z koncentracją, równowagą.... itd. W szpitalach i tak traktuje się każdego jak potencjalnie zarażonego, przynajmniej u nas. Musisz dbać o siebie żeby być jak najdłużej z dziećmi. Oszczędzaj się i broń Boże nie dźwigaj. U mnie po operacji zrobiła się 2 razy przepuklina. Operowali jeszcze 2 razy na przepuklinę a teraz mam uważać żeby znów nie dostać. Zdrówka życzę. :)

madzialena pisze...

Oj, to nie za fajnie:( Trzymam kciuki za szybki powrót do zdrowia!
Sama jestem w trakcie leczenia potrójnego na hepC - 28tygodnii, przez większość się przeczołgałam, bo przejściem tego nazwać nie można. Zastanawiam się, co mi w spadku pozostawi:/ Pozostało mi dokładnie 2tygodnie i 2 dni do końca. W obrazie krwi wira brak, za to mam problemy ze skórą (czulenie na SLS zazwarty w victrelisie plus norma rybawirynowa związana ze suchą skórą), problem z niewyleczoną infekcją ucha wewnętrznego, suchość oczu, totalne zmęcznie, problemy z hemorojdami (zbyt duża ilość wydzielanej żółci po prostu pali przewód pokarmowy plus chemiczny syf), do tego problemy z tarczycą (nareszcie dali mi tabletki), brak energii na cokolwiek.
I tak jestem szczęściarą, że to 'tylko' 28tyg a nie 48, jak dla osób dla których nie zadziałała poprzednia kuracja.
Potem przyjdzie mi czekać na wyniki w lutym - czy aby jeszcze jest zero...
Straszne choroby się do Ciebie przyplątują, jakby samo hcv nie było ciężką przypadłością:(
Współczuję i pozdrawiam serdecznie.
PS. Dzieciaki masz świetne i jesteś niesamowitą mamą, kobietą, osobą potrafiąc udźwignąć tak wiele na swoich barkach!:)

Anonimowy pisze...

Edytko czytam pełna współczucia i podziwu dla Ciebie .Ileż zycie Cie dośw3iadcza ...moje problemy i walka o przetrwanie jest niczym wobec Twoich doświadczeń.

Z calego serca życzę byś szybko wrocila do formy i los się do Ciebie wreszcie uśmiechnął:)

pozdrawiam inka-1

dorjana pisze...

Ojje,zycze szybkiego powrotu do zdrowia

karootka pisze...

Trzymam kciuki za Twój powrót do zdrowia i czekam na jakiekolwiek wieści ;)