środa, 27 listopada 2013

Wegańska dyniowa chałka

Czy wiedzieliście o tym ,że można upiec pyszne ciasta bez mleka i jajek ,ja do tej pory uważałam ,że to niemożliwe .Okazuje się jednak ,że człowiek uczy się ,aż do samej śmierci :))Znalazłam ostatnio ciekawy przepis , fotki apetyczne ,składniki miałam wszystkie ,więc wypróbowałam , efekt zaskoczył mnie bardzo pozytywnie smakiem i tym ,że tak pięknie mi sie upiekło . Podaję link do oryginalnego przepisu :
http://weg-anka.blogspot.com/2013/11/weganska-dyniowa-chaka.html

a oto moje ciasto

Cynamonowa kruszona to jest  strzał w 10 w wypadku tego pysznego ciasta , na pewno zagości u nas na stałe , bo dzieci lubią ciasta z cynamonem .
Jestem na początku mojej wega drogi ,moja wiedza jest jeszcze znikoma uczę się co jeśc i jak komponować posiłki . Przepisów na bezmięsne dania jest w internecie nieskończona ilośc , blogów kulinarnych typu wega również bardzo dużo . Dziękuje za komentarze , zawsze chętnie je czytam .Jesli chodzi o mleko roslinne to pozostanę przynajmniej na razie przy sojowym , raz ,że soja kilogram kosztuje 6zł a dwa ,że mi po prostu smakuje . Mleko z orzechów czy nawet z wiórek kokosowych wychodzi dużo drożej . Nie wiem czemu uważane jest za szkodliwe ? nie doczytałam jeszcze na ten temat , dla mnie przynajmniej z tego względu ,że zawiera substancje podobna do estrogenów jest jak najbardziej wskazana .Jesli ktos wie więcej na temat szkodliwości soi prosze o info chętnie poczytam . Wydaje mi sie ,ze teraz to o wszystkim źle piszą w zależności od tego kto opłaca piszącego . Ja czuję się dużo lepiej na wega diecie , mam dużo energii, ba nawet udało mi się schudnąć 2kg w ciagu tych 3 tygodni ,życia . wega .

5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Edytko, u nas sie pisze duzo o szkodliwosci soi glownie ze wzgledu na to, ze wiekszosc dostepnej soi jest GMO to po pierwsze, a po drugie -fitohormony czyli to, o czym juz wiesz. Powiem szczerze - nie przejmowalabym sie ani jednym, ani drugim. Wiem od jakich 'nowin' roi sie w internecie, ale Jak juz napisalam wczesniej, polskie publikacje na ten temat naprawde powielaja stereotypy, jesli juz cos czytac, to porzadne naukowe publikacje, gdzie ludzie odpowiadaja za wyniki badan, a nie portale internetowe czy kolorowa prase. Azjatki zjadaja soi o wiele wiecej i ma ona dobry wplyw na zdrowie, w duzej czesci Azji w ogole nie je sie nabialu (bo oni maja problemy z trawieniem go), a mieso o wiele rzadziej niz w Europie (jest po prostu bardzo drogie), a choruja rzadziej, ich dieta jest od lat pod lupa naukowcow. Tyle, ze z produktow sojowych prawdopodobnie zdrowsze sa te fermentowane. Dlugo moznaby o tym mowic, ja tam wcinam soje od 10 lat w naprawde sporych ilosciach, mleko tez robie w domu, badania krwi, watrobowe i inne mam super, robie regularnie. Swoja droga kuchnia azjatycka to tez zrodlo wielu swietnych przepisow wege.
Ciekawa jestem jak robisz mleko? Ja juz mam takie patenty, ze mleko prawie 'samo sie robi', nie musze sie zbytnio meczyc. Chetnie porownam swoja wersje z Twoja. Natomiast tak jak poprzedniczka zachecam do zrobienia (czasem, przecież nie musi byc na zmiane) mleka z migdalow czy ryzowego. Niebezpieczenstwo kuchni wege jest takie, ze sie wejdzie w 'monotonie skladnikow', to dla organizmu nigdy dobre nie jest, predzej czy pozniej jakichs skladnikow mineralnych zacznie brakowac, i wcale nie tak latwo to wylapac, bo tego pelna morfologia nie obejmuje. A dla organizmow dzieci czy Twojego, to szczegolnie wazne.

Przesledzilam sprawe z olejem kokosowym, jak obiecalam. I wprawdzie Planta to nie jest olej kokosowy (tylko utwardzony, lepiej tego rzeczywiscie nie jesc), ale znalazlam inna fajna rzecz - super kosmetyk, balsam do ciala i odzywka do wlosow w jednym, z dobrym skladem, bez parabenow, wlasnie z olejem kokosowym w sporej ilosci, dostepny w popularnej drogerii na R i tani jak barszcz za wielkie opakowanie. Nie chce robic reklamy, ale jak ktos chce, to napisze.

Magda ó Eirinn pisze...

A ja wczoraj upiekłam pieguska, oczywiście wegańskiego :)
Ciasta wegańskie są równie pyszne, za to o wiele zdrowsze niż nie-wegańskie. Jeśli będziesz miała trochę grosza na święta, to spróbuj upiec sernik na bazie tofu - moja siostra zajadała się moim wege produktem w zeszłym roku.

Mleko ryżowe też wychodzi tanio, można je łatwo zrobić w domu.

Gośka pisze...

Anonimowa(szkoda,że nie napisałaś imienia),uwielbiam Cię. Gdzie nie pojawi się słowo soja,zaraz tabun ludzi przylatuje i krzyczy "zło", "Gmo" i nic poza tym. Ostentacyjnie zostawiają na półce widząc zawartość soi. Szkoda,że nikt nie poczyta właśnie fachowej opinii. Że nikt nie przeprowadzi testów na kobietach,jak ta soja pomaga ulżyć w bolesnych miesiączkach,w trudnych menopauzach.
Nie będziemy jeść soi ,ale zjemy coś innego a i tak zachorujemy na nowotwór. I denerwuje mnie gadanie,że jak przyznaję się,że jem soję,to zaraz jest krzyk- "i umrzesz na raka!" Żeby udowodnić szkodliwość produktów,potrzeba by dwie identyczne osoby,z identycznymi uwarunkowaniami genetycznymi, żyjące w takich samych warunkach , pracujące w tym samym miejscu. Dieta identyczna, różniąca się jednym składnikiem. I wtedy w 100% jesteśmy w stanie powiedzieć,że to soja spowodowała to i tamto,a nie coś innego.

Co do mleka - polecam też gryczane (najlepiej z niepalonej gryki),jaglane,owsiane. Możesz tez mieszać smaki - sojowo waniliowe,z kakao.

Anka pisze...

Cześć :) Cieszę się, że chałka wyszła i że Ci smakuje :)

O soi przeczytasz tutaj

http://vege.com.pl/zdrowie-2/soja-nie-gryzie-2.html

Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

@Goska, moze mi sie tu kiedys uda zalogowac, to przestane byc anonimowa:)
Testy dotyczace tego, ze soja pomaga na kobiece problemy sa jak najbardziej. Natomiast nie ma zadnych wiarygodnych mowiacych o szkodliwosci czy wplywie GMO, po prostu tego nie wiemy. Ci, ktorzy tak sie bulwersuja, ze jesz soje - prawdopodobnie jedza kurczaki, takie ze sklepu, prawda? Ogolnie drob jest zrodlem wartosciowego bialka, ale normalny drob, z wolnego chowu. Wiesz, ile zyje taki "sklepowy" kurczak? 21 dni (a powinien pol roku). I jest walony hormonami ile wlezie, zeby szybciej rosl. Popatrz na mieso z piersi kurczaka w sklepie - te piersi sa ogromne, normalne, naturalnie hodowane kurczaki takich gigantow nie maja:)
Albo chleb - podejrzewam, ze Ci, ktorzy sie tak krzywia na soje tez go kupuja w sklepie. Razem ze srodkami przyspieszajacymi pieczenie i przeciwplesniowymi. I nie ma znaczenia, jaki to jest chleb, domowy, nawet z jasnej maki lepszy jest niz teoretycznie zdrowy pelnoziarnisty napakowany substancjami przyspieszajacymi pieczenie. Powiedz, ktory dietetyk w Polsce Ci to powie? Raczej uslyszysz wlasnie o zdrowiutkim chlebku pelnoziarnistym i niezdrowym bialym.
Zapewniam Cie, ze wymienione rzeczy szkodza bardziej niz soja, a jakos wiekszosc ludzi te rzeczy je, i to nie sporadycznie, a regularnie. mimo, ze szkodza z cala pewnoscia.
Polskie rolnictwo to zboza, mleczarstwo, wieprzowina, drob. A soje importujemy, wiec niestrategicznie jest mowic ze co najmniej 1/3 ludzi nie toleruje mleka, ze mnostwo ma problemy z glutenem. Wiedza na ten temat jest mala, wiec wiele osob tego nawet nie podejrzewa.
Kolejny argument, ktory rozklada mnie na lopatki, to ze GMO jest "wbrew naturze". Krzyzowanie ze soba roznych gatunkow, zeby uzyskac odpowiednio odporne odmiany czy np. szczepienia tez nie sa - i co z tego?
Eh, czasami mnie oslabia poziom wiedzy niektorych, takich rzeczy powinni uczyc w szkole...