piątek, 13 maja 2011

13 piątek

Wbrew oczekiwaniom dzień okazał się wcale nie pechowy . Po pierwsze okazało się ,że aparat wcale nie jest popsuty , tylko dwa z 4 akumulatorów po prostu zakończyły swój żywot definitywnie. Na pomysł sprawdzenia baterii wpadłam przypadkowo i to byl strzał w 10 :)) bardzo mnie to cieszy , że mam znów aparat bo lubię fotografować zatrzymuje tym samym czas w kolorowych obrazkach .Po drugie mój syn po po raz pierwszy grał swój mecz w reprezentacji co prawda nie udało się wygrać meczu,ale ważna była sama gra i noszenie stroju reprezentacji :)
Dominika wgrała w konkursie plastycznym bilet do kina dla dwóch osób za swój rysunek o tematyce "Moja rodzina".
Na koniec dnia aby nie wszytko bylo tak super musiałam wziąć zastrzyk przeciwbólowy , bo ból szyi byl nie do wytrzymania .
Po południu w domowej piekarni powstał chleb orkiszowy i pyszne bułeczki .Przepis postaram się podać jutro.

1 komentarz:

Gośka pisze...

to ja czekam na przepis - szczególnie bułek - z niecierpliwością. Wyglądają jak z piekarni:)