"Projekt TYLNA ŚCIANKA to nic innego, jak propagowanie wykorzystywania jedzenia, które zazwyczaj wyrzucamy.
Po obiedzie upychamy wszystko w lodówce, żeby tylko się tego pozbyć, a po 3-4 dniach wyrzucamy spleśniałe i niezdatne do wykorzystania. To jeden z najważniejszych grzechów, które popełniamy na co dzień. A jednak z wczorajszej pieczeni można zrobić szaszłyki, ugotować chińską zupę albo wykorzystać do zapiekanki. Można też zjeść ją do kanapek lub dodać do pasztetu czy klopsa.
"Tylna ścianka" to nic innego jak powiedzenie sobie że się da, że można wykorzystywać jedzenie z wczoraj. To sięganie w lodówce do tylnej ściany i zjadanie produktów, które sami tam upchnęliśmy."
Tekst i fotka pochodzi z bloga Mydło powidlo przyłączam się do akcji nie marnowania jedzenia .Podaję link do akcji :
http://mydlopowidlo.blogspot.com/2011/03/projekt-tylna-scianka.html
W ramach tej akcji pokazuje jak wykorzystać mięso pozostałe po gotowaniu zupy czy rosołu . Ja jesli gotuje coś na korpusie obieram mięso od kości i wrzucam do zamrażalnika , mam osobny pojemnik w którym zbieram takie mięso . Mrożę tez ugotowane warzywa z rosołu , marchewkę, pietruszkę , seler .Teraz w pojemniku miałam tez trochę usmażonych pieczarek które zostały mi po robieniu zapiekanek i kawałek cienkiej kiełbasy która po kupieniu okazała się bardzo tłusta . W pojemniku tym było tez mięsoz 2 pieczonych skrzydełek które zostały z obiadu .
Zaznaczam ,ze nie jest to wykwintny pasztet ale w smaku jest bardzo dobry i o niebo lepszy od kupowanego w sklepie , bezk konserwantów i zmielonego" niewiadomoco ".
Do wykonania pasztetu zużyłam zawartość pudelka mięsno warzywnego , 30 dkg świeżej wieprzowej wątroby ,5 jajek , przyprawy , otręby pszenne , łyżkę koncentratu pomidorowego, dwie namoczone małe kajzerki .Fajny smak nadaje pasztetowi tarta gałka muszkatałowa ale nie miałam jej w domu .
Wątrobę usmażyłam na tłuszczu z cała cebulą podzieloną na 4 części . Wątróbkę smaży się krótko na niedużym ogniu długo smażona jest twarda .
Ja swój pasztet mieliłam przez maszynkę , można przygotowywać masę również w robocie . Jeśli ma się sitko z drobnymi oczkami to wystarczy przemielic raz ja nie miałam więc mieliłam masę dwukrotnie .
Do zmielonej masy dodajemy jajka przyprawy i dobrze odciśniętą z wody bułkę . Mieszamy wszystko dokładnie . Formę do pieczenia smarujemy tłuszczem i wysypujemy bułką tartą , do masy pasztetowej mozna dodać np kukurydze groszek lub inne warzywa w całości wtedy pasztet będzie kolorowy .
U mnie wyszło dwie keksówki , polałam odrobiną oleju z wierzchu .
Piekłam 50 minut w temp 180 stopni aż wierzch dobrze się zrumienił .
Po wystygnięciu podajemy z ulubionymi dodatkami ćwikła kiszonym ogórkiem , chrzanem . Ja zawsze robię więcej pasztetu i dziele się nim z mamą .
piątek, 1 kwietnia 2011
czwartek, 31 marca 2011
Obcięłam włosy
Musiałam pożegnać się z moimi długimi włosami , niestety u mnie Quensyl powoduje wypadanie włosów , z przodu była już spora łysinka zakryła ją teraz grzywka i jest ok . Po niedzieli jadę do Lublina na wizytę kontrolną do reumatologa , zobaczymy czy będzie zadowolony z wyników . Mam nadzieję ,że ominą mnie zastrzyki ze sterydów do stawów , bo mówił mi ,że trzeba będzie robić . bardzo się tego boję . Ogólnie czuję się dobrze i to jest dla mnie powód do wielkiej radości .
wtorek, 29 marca 2011
Wiosna :)
Znalazłam pierwsze kwiaty w ogródku u mojej mamy , znak to ,że wiosna przyszła pomimo tego iż noce są jeszcze bardzo zimne.
Torcik rafaello z ksylitolem
Dostałam na spróbowanie cukier z soku brzozy inaczej zwany Ksylitol . Dziękuje Justynko :)) Cukier ten jest bardzo zdrowy dla organizmu ma ogromną listę zalet .Użyłam go do zrobienia mojego torciku rafaello . Dodaje relacje z pieczenia krok po kroku wiem ,ze czyta mnie wiele osób , które są zainteresowane właśnie taka forma gotowania . Torcik jest łatwy szybko się go robi można go upiec dzień wcześniej i przechowywać w lodówce , nabiera wtedy smaku i wilgotności . Oczywiście można go piec ten ze zwykłym cukrem .
Ja swój torcik piekłam w prodiżu , jest to proporcja na tortownice , aby upiec go w dużej blaszce nalezy podwoić składniki .
Na biszkopt zużyłam :
4 duże jajka
3/4 szklanki cukru
1łyżeczka proszku do pieczenia
1i 1/2 szklanki mąki
4łyżki oleju
cukier waniliowy
W naczyniu ubijamy na puszystą masę całe jajka z cukrem , trwa to dośc długo im lepiej ubijemy jajka z cukrem tym bardzie puszysty będzie nasz biszkopt .
Do masy dodajemy mąkę wymieszana z proszkiem do pieczenia ale trzeba to robić delikatnie czyli po łyżeczce wsypujemy i ubijamy cały czas , potem olej .
Szykujemy wysmarowane tłuszczem i wysypane bułką tartą formę ,wylewane ciasto i pieczemy w tem 170stopni aż wierzch będzie rumiany .
Po upieczeniu i wystygnięciu przecinamy na dwie części .
Szykujemy krem do przelożenia ciasta .
U mnie to : duża paczka wiórek kokosowych z biedronki , dwie małe śmietany , szklanka słodkiej śmietanki 12%, 1/2 szklanki cukru brzozowego , łyżka czubata żelatyny w proszku . masę można robić na żelatynie ale tez dobra wyjdzie gdy dodamy zamiast żelatyny Fix śmietankowy czyli śmietankę do ubijania w proszku . wtedy dodajemy proszek do śmietany i ubijamy na koniec wsypujemy wiórki .
Smietany ubijamy z cukrem dodajemy żelatynę namoczoną w wodzie i podgrzaną do rozpuszczenia . Po dodaniu żelatyny masa zaczyna gęstnieć wtedy wsypujemy wiórki . Biszkopt dobrze jest nasączyć odrobina wody z sokiem z cytryny , ja pokropiłam biszkopt odrobina samej cytryny .
Smarujemy w środku
I na wierzchu oraz boki ciasta .
Wierzch udekorowałam rozpuszczoną mleczną czekoladą .
Ja swój torcik piekłam w prodiżu , jest to proporcja na tortownice , aby upiec go w dużej blaszce nalezy podwoić składniki .
Na biszkopt zużyłam :
4 duże jajka
3/4 szklanki cukru
1łyżeczka proszku do pieczenia
1i 1/2 szklanki mąki
4łyżki oleju
cukier waniliowy
W naczyniu ubijamy na puszystą masę całe jajka z cukrem , trwa to dośc długo im lepiej ubijemy jajka z cukrem tym bardzie puszysty będzie nasz biszkopt .
Do masy dodajemy mąkę wymieszana z proszkiem do pieczenia ale trzeba to robić delikatnie czyli po łyżeczce wsypujemy i ubijamy cały czas , potem olej .
Szykujemy wysmarowane tłuszczem i wysypane bułką tartą formę ,wylewane ciasto i pieczemy w tem 170stopni aż wierzch będzie rumiany .
Po upieczeniu i wystygnięciu przecinamy na dwie części .
Szykujemy krem do przelożenia ciasta .
U mnie to : duża paczka wiórek kokosowych z biedronki , dwie małe śmietany , szklanka słodkiej śmietanki 12%, 1/2 szklanki cukru brzozowego , łyżka czubata żelatyny w proszku . masę można robić na żelatynie ale tez dobra wyjdzie gdy dodamy zamiast żelatyny Fix śmietankowy czyli śmietankę do ubijania w proszku . wtedy dodajemy proszek do śmietany i ubijamy na koniec wsypujemy wiórki .
Smietany ubijamy z cukrem dodajemy żelatynę namoczoną w wodzie i podgrzaną do rozpuszczenia . Po dodaniu żelatyny masa zaczyna gęstnieć wtedy wsypujemy wiórki . Biszkopt dobrze jest nasączyć odrobina wody z sokiem z cytryny , ja pokropiłam biszkopt odrobina samej cytryny .
Smarujemy w środku
I na wierzchu oraz boki ciasta .
Wierzch udekorowałam rozpuszczoną mleczną czekoladą .
niedziela, 27 marca 2011
Pyzy zwykle i nadziewane krok po kroku .
Czuję się już lepiej , jakby ktoś miał na zbyciu nowy kręgosłup to proszę wysłać go do mnie będę nieskończenie wdzięczna :).
Zamieszczam przepis na pyzy z mojego archiwum fotograficznego .Zachęcam do ich samodzielnego wykonywania można wykorzystać ziemniaki z poprzedniego dnia i różne drobiazgi z lodówki jako nadzienie .
1 . Gotujemy ziemniaki , odcedzamy i mniemy je dokładnie tak aby nie było grudek najlepiej jak ziemniaki są jeszcze cieple . Ziemniaki dzielimy w baniaku na 4 części , jedną czwarta ujmujemy .
2. W puste miejsce dodajemy mąkę ziemniaczaną plus czubatą łyżkę zwykłej maki , jedno jajko duże lub dwa małe .o soli chyba nie muszę pisać . Pyzy można robić nadziewane lub takie puste . Moje nadzienie to 3 pieczarki i cebula podsmażone na tłuszczu , mięso z korpusa kurczaka z zupy pomidorowej , trochę bułki tartej , przyprawy sól pieprz i trochę magii .
3. Z mąki jajka i ziemniaków zagniatamy ciasto można podsypać zwykłą mąką aby nie kleiło się do rąk .
5. Ciasto dzielimy na części i turlamy na posypanej maka stolnicy dość grube wałki jeśli ma być z nadzieniem , jeśli bez to takie jak na kopytka . dzielimy na kawałki . Potem palcami rozpłaszczamy na kółeczka jeśli ma być z nadzieniem . Proszę pamiętać o podsypywaniu maka bo ciasto lubi się kleić .
6. Dajemy nadzienie na placuszki i sklejamy formując kulki . Ciasto jest bardzo plastyczne i fajnie się klei , można poturlać w rękach tak jak kulkę z plasteliny , wtedy ciasto ładnie otula farsz równo ze wszystkich stron
7 Szykujemy duży baniak z wodą do gotowania do zimnej wody dodajemy czubatą łyżkę mąki ziemniaczanej , kluski wrzucamy na gotująca się woda i mieszamy najlepiej duża drewnianą łyżką aby nie przykleiły się do dna baniaka . Gotujemy na niezbyt dużym ogniu . Kluski są gotowe gdy wypłyną na wierzch wody .
Oto gotowy efekt pracy :)
Ale to jeszcze nie koniec :)przy pomocy dwóch pomocy kuchennych lepimy kuleczki i ozdabiamy je dziurką na sosik lub skwarki z tego samego ciasta co pyzy .Lepienie odbywa się ze śpiewem na ustach
I efekt pracy pomocnic .
. Pyzy warto robić w większej ilości bo mają to do siebie ,ze szybko znikają można je zamrozić ugotowane , jak znalazł potem w awaryjnej sytuacji. Nadzienie pyz daje wielkie pole naszej wyobraźni , może być słone np ze szpinakiem i twarogiem , z kiszoną gotowana kapustą i wiele innych , można tez robić słodkie nadzienie z twarogu ,żółtka rodzynek i skórki z cytryny .Do słodkiego nadzienia ja daje suchy proszek budyniowy ładnie wiąże nadzienie i nadaje mu sernikowy smak . Pyzy można zamrażać ja mroziłam ugotowane .Słodkie podajemy ze śmietanką , słone z tłuszczem sosem . Nie jest to danie dla osób dbających o linie :)
Zamieszczam przepis na pyzy z mojego archiwum fotograficznego .Zachęcam do ich samodzielnego wykonywania można wykorzystać ziemniaki z poprzedniego dnia i różne drobiazgi z lodówki jako nadzienie .
1 . Gotujemy ziemniaki , odcedzamy i mniemy je dokładnie tak aby nie było grudek najlepiej jak ziemniaki są jeszcze cieple . Ziemniaki dzielimy w baniaku na 4 części , jedną czwarta ujmujemy .
2. W puste miejsce dodajemy mąkę ziemniaczaną plus czubatą łyżkę zwykłej maki , jedno jajko duże lub dwa małe .o soli chyba nie muszę pisać . Pyzy można robić nadziewane lub takie puste . Moje nadzienie to 3 pieczarki i cebula podsmażone na tłuszczu , mięso z korpusa kurczaka z zupy pomidorowej , trochę bułki tartej , przyprawy sól pieprz i trochę magii .
3. Z mąki jajka i ziemniaków zagniatamy ciasto można podsypać zwykłą mąką aby nie kleiło się do rąk .
5. Ciasto dzielimy na części i turlamy na posypanej maka stolnicy dość grube wałki jeśli ma być z nadzieniem , jeśli bez to takie jak na kopytka . dzielimy na kawałki . Potem palcami rozpłaszczamy na kółeczka jeśli ma być z nadzieniem . Proszę pamiętać o podsypywaniu maka bo ciasto lubi się kleić .
6. Dajemy nadzienie na placuszki i sklejamy formując kulki . Ciasto jest bardzo plastyczne i fajnie się klei , można poturlać w rękach tak jak kulkę z plasteliny , wtedy ciasto ładnie otula farsz równo ze wszystkich stron
7 Szykujemy duży baniak z wodą do gotowania do zimnej wody dodajemy czubatą łyżkę mąki ziemniaczanej , kluski wrzucamy na gotująca się woda i mieszamy najlepiej duża drewnianą łyżką aby nie przykleiły się do dna baniaka . Gotujemy na niezbyt dużym ogniu . Kluski są gotowe gdy wypłyną na wierzch wody .
Oto gotowy efekt pracy :)
Ale to jeszcze nie koniec :)przy pomocy dwóch pomocy kuchennych lepimy kuleczki i ozdabiamy je dziurką na sosik lub skwarki z tego samego ciasta co pyzy .Lepienie odbywa się ze śpiewem na ustach
I efekt pracy pomocnic .
. Pyzy warto robić w większej ilości bo mają to do siebie ,ze szybko znikają można je zamrozić ugotowane , jak znalazł potem w awaryjnej sytuacji. Nadzienie pyz daje wielkie pole naszej wyobraźni , może być słone np ze szpinakiem i twarogiem , z kiszoną gotowana kapustą i wiele innych , można tez robić słodkie nadzienie z twarogu ,żółtka rodzynek i skórki z cytryny .Do słodkiego nadzienia ja daje suchy proszek budyniowy ładnie wiąże nadzienie i nadaje mu sernikowy smak . Pyzy można zamrażać ja mroziłam ugotowane .Słodkie podajemy ze śmietanką , słone z tłuszczem sosem . Nie jest to danie dla osób dbających o linie :)
poniedziałek, 21 marca 2011
Bułeczki od Gosi
Podaje przepis na genialne bułeczki podejrzałam go na blogu u Gosi , w wersji oryginalnej nadzienie jest trochę inne . U mnie w środku znalazło się to co w lodówce wołało " weź mnie :)".
Oryginalny przepis jest tutaj
http://mojewypieki.blox.pl/2010/08/Buleczki-z-pieczarkami.html
Moje bułeczki powstały na wzór tych ale wprowadziłam swoje modyfikacje.
Potrzebujemy :
500gram maki typu 650
1szkalnka ciepłej wody
1 jajko
25gram drozdzy
2łyzki oleju
1 łyżeczka soli i cukru
W dużej misce nastawiamy zaczyn zaczyn z 1 szklanki cieplej wody drożdzy , cukru dwóch łyżek maki . Mieszamy wszytko i odstawiamy w cieple miejsce ma jakimś czasie zaczyn zaczyna rośnięcie . Dodajemy wtedy przesiana mąkę , sól i mieszamy ja robiłam to duża drewniana łyżką . Gdy ze składników uformuje się już kula dodajemy olej i jeszcze trochę wyrabiamy . Odstawiamy w misce przykrytej ściereczką w ciepłe miejsce do wyrośnięcia .Ciasto po pewnym czasie podwaja swoją objętość dwukrotnie , wtedy dajemy go na stolnice podsypana maka i wałkujemy . Ja wałkowałam dość cienko więcej niż 0,5 cm ale mniej niż 1 cm i wykraiwałam dużym kubkiem koła tak jak na pierogi .Nadziewałam tak jak pierogi i brzegi sklejałam widelcem . Wierz każdej buleczki posmarowałam rozbeltanym jajkiem i posypałam tartym żółtym serem .
Nadzienie u m,nie to : Podsmażone na patelni kawałeczki wędlin plus cebula mała tarta marchewka , pieprz ziołowy . Myślę ,że na nadzienie można wykożystac wszytko to co zalega w lodówce .
Oczywiście z pieczarkami tez na pewno będzie super :) Bułeczki są smaczne na zimno ale najpyszniejsze sa na gorąco można je podgrzać nawet po upieczeniu na patelni .
Buleczki pieczemy okolo 30 minut w tem 180stopni .
Oryginalny przepis jest tutaj
http://mojewypieki.blox.pl/2010/08/Buleczki-z-pieczarkami.html
Moje bułeczki powstały na wzór tych ale wprowadziłam swoje modyfikacje.
Potrzebujemy :
500gram maki typu 650
1szkalnka ciepłej wody
1 jajko
25gram drozdzy
2łyzki oleju
1 łyżeczka soli i cukru
W dużej misce nastawiamy zaczyn zaczyn z 1 szklanki cieplej wody drożdzy , cukru dwóch łyżek maki . Mieszamy wszytko i odstawiamy w cieple miejsce ma jakimś czasie zaczyn zaczyna rośnięcie . Dodajemy wtedy przesiana mąkę , sól i mieszamy ja robiłam to duża drewniana łyżką . Gdy ze składników uformuje się już kula dodajemy olej i jeszcze trochę wyrabiamy . Odstawiamy w misce przykrytej ściereczką w ciepłe miejsce do wyrośnięcia .Ciasto po pewnym czasie podwaja swoją objętość dwukrotnie , wtedy dajemy go na stolnice podsypana maka i wałkujemy . Ja wałkowałam dość cienko więcej niż 0,5 cm ale mniej niż 1 cm i wykraiwałam dużym kubkiem koła tak jak na pierogi .Nadziewałam tak jak pierogi i brzegi sklejałam widelcem . Wierz każdej buleczki posmarowałam rozbeltanym jajkiem i posypałam tartym żółtym serem .
Nadzienie u m,nie to : Podsmażone na patelni kawałeczki wędlin plus cebula mała tarta marchewka , pieprz ziołowy . Myślę ,że na nadzienie można wykożystac wszytko to co zalega w lodówce .
Oczywiście z pieczarkami tez na pewno będzie super :) Bułeczki są smaczne na zimno ale najpyszniejsze sa na gorąco można je podgrzać nawet po upieczeniu na patelni .
Buleczki pieczemy okolo 30 minut w tem 180stopni .
czwartek, 17 marca 2011
Wszystko co dobre kiedyś się kończy ...
Tak się cieszyłam ,że moje wyniki parametrów wątroby są dobre , ale odebrałam właśnie najnowsze wyniki i moja radość się skończyła .Aspat dwukrotnie przekracza normę a ALAT trzykrotnie . mam nadzieję ,że to nie jest spowodowane braniem Quensylu , jutro postaram się skontaktować z moim lekarzem prowadzącym.
Wczoraj powrócił ból kręgosłupa , w nocy był już nie do wytrzymania , brałam adamon , ale nie pomagał . Rano w ośrodku wzięłam zastrzyk przeciwbólowy (mam stałe zlecenie w razie silnego bólu ). Nie mogę skojarzyć co wywołuje ból, jest nieprzewidywalny czasami wiele dni jest ok a potem wraca i zamienia moje życie w piekło . Boli mnie wtedy wszytko cały kark , barki , szyja , cała głowa , drętwieją ręce , mam zawroty głowy i mdłości . Mam nadzieję ,ze tym razem szybko minie , nie chcę tak się czuć . W takich chwilach chciałabym się zaszyć w najciemniejszym kącie mieszkania , nic nie robić , nic nie mówić zasnąć i zbudzić się jak już nic nie będzie bolec . Niestety nie jest to możliwe , są dzieci i muszę wykonywać swoje domowe obowiązki bez względu na to jak bardzo źle się czuje . Dlatego pokładam wielką nadzieje w Quensylu ,ze pomoże zatrzymać zmiany zwyrodnieniowe w stawach , spowoduje to ,ze mój organizm przestanie traktować chrząstki w stawach jak ciało obce które trzeba zniszczyć . Przepraszam ,że tak dziś narzekam .....
Wczoraj powrócił ból kręgosłupa , w nocy był już nie do wytrzymania , brałam adamon , ale nie pomagał . Rano w ośrodku wzięłam zastrzyk przeciwbólowy (mam stałe zlecenie w razie silnego bólu ). Nie mogę skojarzyć co wywołuje ból, jest nieprzewidywalny czasami wiele dni jest ok a potem wraca i zamienia moje życie w piekło . Boli mnie wtedy wszytko cały kark , barki , szyja , cała głowa , drętwieją ręce , mam zawroty głowy i mdłości . Mam nadzieję ,ze tym razem szybko minie , nie chcę tak się czuć . W takich chwilach chciałabym się zaszyć w najciemniejszym kącie mieszkania , nic nie robić , nic nie mówić zasnąć i zbudzić się jak już nic nie będzie bolec . Niestety nie jest to możliwe , są dzieci i muszę wykonywać swoje domowe obowiązki bez względu na to jak bardzo źle się czuje . Dlatego pokładam wielką nadzieje w Quensylu ,ze pomoże zatrzymać zmiany zwyrodnieniowe w stawach , spowoduje to ,ze mój organizm przestanie traktować chrząstki w stawach jak ciało obce które trzeba zniszczyć . Przepraszam ,że tak dziś narzekam .....
poniedziałek, 14 marca 2011
Chleb łatwy krok po kroku
Zrobiłam dla Was instrukcję fotograficzną jak krok po kroku zrobić łatwo domowy chleb . Nie jest to ani trudne ani pracochłonne . Zresztą sami zobaczcie :)
Porcja na dwie blaszki keksowe 9cm na 32cm .
Potrzebujemy kilogram mąki najlepsza jest taka o numerze 650 , ja swoją kupiłam w carrfour, kosztowałam chyba 1,60.Można dodać mąki żytniej .Ja do 1kg maki pszennej dodałam szklankę mąki żytniej .
Smak chleba zależy od maki jakie użyjemy jeśli mamy mniej niż 650 to wyjdzie bardziej bułka niż chleb .
Bierzemy duża miskę najlepiej nie używać metalowych misek ani łyżek , nie pamiętam czemu ale ciasto lepiej wtedy rośnie .
Do miski wlewamy 1litr ciepłej wody , kostkę 10dkg drożdzy , dwie łyżeczki soli , łyżeczkę cukru , 6 łyżek maki . Mieszamy i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia . Ja mam ten luksus ,ze stawiam na ciepłym piecu kaflowym i rośnie raz dwa :)
Tak powinien wyglądać wyrośnięty zaczyn .Do niego dodajemy kilogram przesianej maki , szklankę mąki żytnej , ja dodałam 1/2 szklanki otrąb , i szklankę ziarenek słonecznika . Dodatki smakowe sa dowolne co kto lubi , mogą być ziarnka dyni , płatki owsiane , siemię lniane .
Wszystko to razem mieszamy , ja robiłam to łyżką drewnianą , ciasto jest dość rzadkie , nie da się go mieszać ręka ani ręka nakładać do foremki.
Wymieszane ciasto , przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe miejsce . Tak wyglada wyrośnięte .
Szykujemy foremki na chleb , ja posmarowałam je olejem i wysypałam ziarenkami słonecznika .
Wyrośniętę ciasto należy wymieszać, i nakładać do foremek .wierzch chlebów skropiłam odrobiną oleju i posypałam ziarenkami .
Formy z ciastem odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłym miejscu . Rośnięcie ciasta zależy od tym im cieplej tym szybciej rośnie .Teraz ważne jest aby dobrze rozgrzać piekarnik do 200 stopni , nie wkładajcie tylko niewyrosnietego chleba do piekarnika bo będzie zakalec .
Pieczemy 15 minut w temp 200 stopni , a potem aż chleb się zrumieni w temp 180 stopni . okolo 1 godziny może mniej jesli szybko się rumieni .
Upieczony chleb wyglada tak
Porcja na dwie blaszki keksowe 9cm na 32cm .
Potrzebujemy kilogram mąki najlepsza jest taka o numerze 650 , ja swoją kupiłam w carrfour, kosztowałam chyba 1,60.Można dodać mąki żytniej .Ja do 1kg maki pszennej dodałam szklankę mąki żytniej .
Smak chleba zależy od maki jakie użyjemy jeśli mamy mniej niż 650 to wyjdzie bardziej bułka niż chleb .
Bierzemy duża miskę najlepiej nie używać metalowych misek ani łyżek , nie pamiętam czemu ale ciasto lepiej wtedy rośnie .
Do miski wlewamy 1litr ciepłej wody , kostkę 10dkg drożdzy , dwie łyżeczki soli , łyżeczkę cukru , 6 łyżek maki . Mieszamy i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia . Ja mam ten luksus ,ze stawiam na ciepłym piecu kaflowym i rośnie raz dwa :)
Tak powinien wyglądać wyrośnięty zaczyn .Do niego dodajemy kilogram przesianej maki , szklankę mąki żytnej , ja dodałam 1/2 szklanki otrąb , i szklankę ziarenek słonecznika . Dodatki smakowe sa dowolne co kto lubi , mogą być ziarnka dyni , płatki owsiane , siemię lniane .
Wszystko to razem mieszamy , ja robiłam to łyżką drewnianą , ciasto jest dość rzadkie , nie da się go mieszać ręka ani ręka nakładać do foremki.
Wymieszane ciasto , przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe miejsce . Tak wyglada wyrośnięte .
Szykujemy foremki na chleb , ja posmarowałam je olejem i wysypałam ziarenkami słonecznika .
Wyrośniętę ciasto należy wymieszać, i nakładać do foremek .wierzch chlebów skropiłam odrobiną oleju i posypałam ziarenkami .
Formy z ciastem odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłym miejscu . Rośnięcie ciasta zależy od tym im cieplej tym szybciej rośnie .Teraz ważne jest aby dobrze rozgrzać piekarnik do 200 stopni , nie wkładajcie tylko niewyrosnietego chleba do piekarnika bo będzie zakalec .
Pieczemy 15 minut w temp 200 stopni , a potem aż chleb się zrumieni w temp 180 stopni . okolo 1 godziny może mniej jesli szybko się rumieni .
Upieczony chleb wyglada tak
piątek, 11 marca 2011
Quensyl dzien 11
Opiszę swoje odczucia z początków brania tego leku . Najtrudniejsze były pierwsze dni , lek powodował u mnie duże problemy gastryczne ( Ból brzucha i biegunka , metaliczny posmak w ustach , mdłości , zero apetytu ) Teraz jest już lepiej żołądek już się uspokoił, ale metaliczny posmak w ustach pozostał . Wygląda na to ,że mam kuracje odchudzająca gratis w pakiecie , bo schudłam już 4 kg . Nie powiem żeby to mnie martwiło bo przyda mi się zrzucić parę kg . Niestety jednak innych czyli dobrych efektów nie widać , stawy jak puchły tak puchną i bolą nadal . Reumatolog mówił ,ze trzeba trochę poczekać na efekty działania leku .
Z każdym dniem robi się coraz cieplej i bardzo mnie to cieszy , wiosna to najpiękniejsza pora roku taka optymistyczna :)Upiekłam super chleb dziś dodam fotkę jutro postaram się podzielić się przepisem .
Z każdym dniem robi się coraz cieplej i bardzo mnie to cieszy , wiosna to najpiękniejsza pora roku taka optymistyczna :)Upiekłam super chleb dziś dodam fotkę jutro postaram się podzielić się przepisem .
wtorek, 8 marca 2011
sobota, 5 marca 2011
Pączki :)
W Tłusty Czwartek chciałam kupić dzieciom pączki w Biedronce , była promocja paczka 0,49 gr . Niestety po pączkach została tylko pusta półka . Wkurzona na max powiedziałam sobie ,że w końcu przeciez sama sobie zrobię łaski bez :) Kupiłam drożdże i zadowolona poszłam do domu . W necie wyszukałam sobie przepis niestety nie mogę podać autora ani linku bo zgubiłam namiary na ten przepis . Przepraszam autorkę .
Przepis jest dość drogi bo potrzeba aż 10 żółtek ale ja miałam jajka od mamy więc raz na rok pozwoliłam sobie na kompletne szaleństwo :)
Z podanej porcji wyszło mi 46 niezbyt dużych pączków , u nas są bez nadzienia , bo dzieci takie bardziej lubią .
Potrzebujemy następujące składniki :
1kg najlepszej mąki
10 żółtek
10dkg drożdży
zapach rumowy lub inny
1/4 szklanki cukru
2 łyżki octu 10%
1/2 kostki margaryny
2 szklanki mleka
Zrobić zaczyn z 6 łyżek mąki , szklanki ciepłego mleka i 2 łyżek cukru .odstawić do wyrośnięcia .
Do przesianej mąki dodać wyrośnięty zaczyn żółtka utarte z cukrem,zapach , szczyptę soli,ocet i pozostałe mleko . Można wyrabiać ręką ale wygodniej i szybciej jest zrobić to robotem .
Pod koniec wyrabiania dodać roztopioną margarynę . Odstawić do wyrośnięcia pod przykryciem w ciepłym miejscu . Wyrośnięte ciasto wygląda tak
Ciasto wykładamy na posypaną mąką stolnicę ,dzielimy na dwie części , rozwałkowujemy , szklanką wycinamy krążki .
Odstawiamy do wyrośnięcia .
W szerokim baniaku rozgrzałam mieszaninę oleju z kostką smalcu . Pączki trzeba smażyć na jak najmniejszym płomieniu bo inaczej w środku jest zakalec . Pozwalamy im wystygnąć dopiero wtedy posypujemy cukrem pudrem . Można też nadziewać ulubionym nadzieniem . Według mnie najlepsze były na drugi dzień .
Przepis jest dość drogi bo potrzeba aż 10 żółtek ale ja miałam jajka od mamy więc raz na rok pozwoliłam sobie na kompletne szaleństwo :)
Z podanej porcji wyszło mi 46 niezbyt dużych pączków , u nas są bez nadzienia , bo dzieci takie bardziej lubią .
Potrzebujemy następujące składniki :
1kg najlepszej mąki
10 żółtek
10dkg drożdży
zapach rumowy lub inny
1/4 szklanki cukru
2 łyżki octu 10%
1/2 kostki margaryny
2 szklanki mleka
Zrobić zaczyn z 6 łyżek mąki , szklanki ciepłego mleka i 2 łyżek cukru .odstawić do wyrośnięcia .
Do przesianej mąki dodać wyrośnięty zaczyn żółtka utarte z cukrem,zapach , szczyptę soli,ocet i pozostałe mleko . Można wyrabiać ręką ale wygodniej i szybciej jest zrobić to robotem .
Pod koniec wyrabiania dodać roztopioną margarynę . Odstawić do wyrośnięcia pod przykryciem w ciepłym miejscu . Wyrośnięte ciasto wygląda tak
Ciasto wykładamy na posypaną mąką stolnicę ,dzielimy na dwie części , rozwałkowujemy , szklanką wycinamy krążki .
Odstawiamy do wyrośnięcia .
W szerokim baniaku rozgrzałam mieszaninę oleju z kostką smalcu . Pączki trzeba smażyć na jak najmniejszym płomieniu bo inaczej w środku jest zakalec . Pozwalamy im wystygnąć dopiero wtedy posypujemy cukrem pudrem . Można też nadziewać ulubionym nadzieniem . Według mnie najlepsze były na drugi dzień .
środa, 2 marca 2011
Forszmak :)
Danie dziwnie się nazywa , ale jest smaczne i można wykorzystać różne rodzaje wędlin . Ja swój zrobiłam z okrawków , akurat trafiłam na świeżo krojone . Za 2zl mam baniak sosu :) . Oczywiście można zrobić go z mięsa np piersi kurczaka , lub wieprzowiny pokrojonej w kawałeczki .
W baniaku na tłuszczu ( olej lub słonina ) obsmażamy pokrojoną w paski wędlinę , dużą cebule pokrojona w kostkę lub piórka . Spotkałam się tez z taką wersją gdzie dodaje sie pieczarki krojone w plasterki . Smażymy aż cebula zmięknie, dodajemy kiszone ogórki pokrojone w paseczki , dodajemy koncentrat pomidorowy , pieprz ziolowy paprykę pikantną . Zagęszczamy łyżką mąki rozmieszana zimną woda Danie wychodzi dość kwaśne w smaku , można to złagodzić łyżeczką cukru . Forszmak podałam z gotowaną kaszą jaglaną , można z ziemniakami , ryżem lub po prostu z chlebem .
W baniaku na tłuszczu ( olej lub słonina ) obsmażamy pokrojoną w paski wędlinę , dużą cebule pokrojona w kostkę lub piórka . Spotkałam się tez z taką wersją gdzie dodaje sie pieczarki krojone w plasterki . Smażymy aż cebula zmięknie, dodajemy kiszone ogórki pokrojone w paseczki , dodajemy koncentrat pomidorowy , pieprz ziolowy paprykę pikantną . Zagęszczamy łyżką mąki rozmieszana zimną woda Danie wychodzi dość kwaśne w smaku , można to złagodzić łyżeczką cukru . Forszmak podałam z gotowaną kaszą jaglaną , można z ziemniakami , ryżem lub po prostu z chlebem .
Subskrybuj:
Posty (Atom)